Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozwój wewnętrzny > Relacje > Seksualność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozwój wewnętrzny > Relacje > Seksualność. Pokaż wszystkie posty

27 lip 2016

Co z tym seksem? cz.3 - Pięć potrzeb seksualnych kobiety - c.d.n.

Co z tym seksem? cz.3  - Pięć potrzeb seksualnych kobiety - c.d.n.



Zobacz Część 1. > Co z tym seksem- Wstęp

Zobacz Część 2. > Potrzeby seksualne a płeć 


Potrzeby seksualne, to potrzeby związane z płcią, a nie seksem jako takim ( np. potrzeba podziwu i pochwały, docenienia). Kobieta potrzebuje zaspokojenia części z tych potrzeb po to, by mogła CZUĆ SIĘ KOBIETĄ przy mężczyźnie, ale również po to, by mogła POSTRZEGAĆ GO JAKO MĘŻCZYZNĘ.
Z czego niestety często mężczyźni chyba nie zdają sobie sprawy, wymagając jedynie przejawiania kobiecości, w sytuacjach niespełniania tych potrzeb.

Post przeznaczony głównie dla tych , którzy chcą budować bliską satysfakcjonującą relację seksualną z kobietą, w stałym związku czy małżeństwie.
Owszem , można wykorzystać tę wiedzę, by uwieść kobietę na jakiś czas, ale na dłuższą metę to nie zadziała, bo w końcu przestanie się chcieć a i kobieta zazwyczaj będzie czuła podświadomie, że coś tu nie "gra" i zacznie się zachowywać zazwyczaj adekwatnie do ukrytych intencji oszukującego.

Może być też tak, że kobieta da się zwieść i uwieść, zadziałają hormony, ludzie zechcą wejść w związek i siłą rozpędu związek będzie się toczył bardziej na zasadzie handlu wymiennego niż prawdziwej bliskości. Jednak to ruletka, bo oboje mogą do siebie na dłuższą metę nie pasować osobowościowo, temperamentami, charakterami, wartościami, a w końcu okoliczności zewnętrzne ( jak np. choroba, inna osoba itp. ) zrewidują taki związek.

Koniec końcem ktoś zostanie wykorzystany i zraniony.


Pięć potrzeb seksualnych kobiety


Oczywiście, każda kobieta dopisze sobie pewnie jeszcze swoje dodatkowe, lub ujmie może jakieś z tych pięciu potrzeb seksualnych, które umieszczam niżej a może będzie miała potrzeby bardziej "męskie" bo też tak bywa... Dlatego mężczyźni przede wszystkim powinni się skupić na poznawaniu kobiety z którą tworzą związek i jej potrzeb ze świadomością tego co opiszę poniżej.

Kobiety nie zawsze sobie z nich zdają sprawę, ponieważ wmawia się im, że sfera seksualna dotyczy tylko ciała.

Edukacja w tym zakresie w szkołach jest rożnie prowadzona, nie zawsze na takim poziomie, jakim powinna być. Jeśli już jest prowadzona, to w obrębie regularnego przedmiotu ( wychowanie do życia w rodzinie ), który jako mniej ważny ( wśród środowiska nauczycielskiego i w całej strukturze szkolnej ) jest traktowany lekceważąco przez młodzież, jako jeszcze jedna godzina spędzona w szkole, pomiędzy stresem przed matematyką a chemią.
Trudno więc się dziwić, że młodzież często nie uważa i nie czerpie  z niego korzyści, traktując ten czas jako czas relaksu, nawet jeśli wykładowca się stara jakąś rzetelną wiedzę przekazać ( a wielu takich jest ).

W dodatku media kreują wzorce, poprzez które "wkładają" dorastającym i młodym kobietom do głowy, że bycie nowoczesną kobietą, to seks bez zobowiązań w pogoni za orgazmem ( nie dyskredytuję tutaj orgazmu jako takiego, wręcz przeciwnie jest pożądany i korzystny ), bez względu na konsekwencje, bo jedyną, na którą zwraca się uwagę jest ciąża, a jedyną odpowiedzialnością zabezpieczenie przed nią.
Lansując ten wzorzec seksualności w oderwaniu od psychiki i emocjonalności ( nie mówiąc już o duchowości ) pomija się zupełnie te ważne kwestie. Natomiast inne podejście  i zachowania są uznawane za przestarzałe i niemodne.


Potrzeba pierwsza - podziw i pochwała


Może zdarzyło Ci się słyszeć od koleżanki, przyjaciółki żale typu " Jak się poznaliśmy to on był taki miły, adorował mnie, wysyłał mi sms -ki "miłosne" a teraz nigdy mi nie powie, że ładnie wyglądam ,nie chwali moich osiągnięć, dawniej spontanicznie dawał mi kwiatka czy robił niespodziankę, a teraz w ogóle mnie nie docenia, czuję się jak domowy grat i materac do łóżka ".
Mnie się zdarzyło to słyszeć nie raz, baaa, zdarzyło się, że sama tak się czułam w pewnych momentach. ( dzisiaj wiem, że to nie było nieświadome działanie ze strony faceta )

Pracowałam kiedyś w babskim środowisku.
Patrzyłam na te kobiety codziennie i po wyglądzie często widać było, u której coś  nie "gra" w związku. Po kobiecie zwyczajnie to widać, jeśli nie jest super dobrą aktorką. Tak samo, jak widać po niej kiedy w relacji jest ok, wtedy wręcz promienieje szczęściem, a jak jest neutralnie bo związek jest oparty na układzie, to też zazwyczaj widać.
Tzn. widzą to zazwyczaj kobiety, mężczyźni dają się oszukać pozorom dobrego nastroju, uśmiechu, śmiechu, fasadzie pewności siebie i upozorowanego szczęścia, które roztacza przed nimi taka kobieta. Ot takie przedstawienie w jakimś tam celu.

65% badanych kobiet ( próba badawcza 700 kobiet ) wskazało podziw i pochwałę jako niezbędne i najważniejsze potrzeby w udanym życiu seksualnym.

Czy znacie kobietę, która nie chciałaby być podziwiana ? ( i nie chodzi tylko o walory fizyczne ) 
Czy znacie taką, która nie chciałaby być doceniana?
Bo ja nie znam.

A doceń kobietę w obecności osób trzecich, wyraź podziw dla jej wyjątkowości i popatrz sobie jak to działa na nią...a i potem na jej stosunek do Ciebie i na waszą relację.

Podziw i docenianie to elementy budowania poczucia wartości, to cegiełki, które układamy by budowla była mocna. Nie dostawiając cegiełek, albo co gorsza ujmując je, osłabiasz budowlę. Osłabiasz Ją, siebie i wasz związek. Potem odbija się to negatywnie w sypialni.

I nie chodzi o to, by to był sztuczny podziw i docenianie. Chodzi o to, by nauczyć się szukać w drugim człowieku ( przecież wybranym i bliskim ) tych dobrych cech, tego, za co można go podziwiać, doceniać to, jaki jest i co robi.


Potrzeba druga - więź


Więź, czyli intymność, bliskość w rozumieniu kobiety ( bo mężczyźni na ogół rozumieją to inaczej, jako zbliżenie seksualne ).

Ponad  59% ankietowanych kobiet wskazywało na więź jako jedną z najważniejszych potrzeb seksualnych.

Wynika z tego że silna więź uczuciowa jest stymulantem seksualnej ekscytacji kobiety, szybkiej reakcji na chęć zbliżenia ze strony mężczyzny czy inicjowania przez nią współżycia. Takie kobiety uważają, że życie seksualne jest satysfakcjonujące wtedy, jeśli pomiędzy nimi a mężczyzną zbuduje się więź najpierw uczuciowa i/lub duchowa, potem dopiero nastąpi zbliżenie fizyczne.
Żartobliwie mówi się:  "Ze mną trzeba najpierw trochę pochodzić". Bo musi być czas na zbudowanie więzi.

Osobiście nie znam kobiet, dla których więź uczuciowa jest nieważna, nawet jeśli chodzą do łóżka bez niej ( najczęściej wtedy mają motywacje inne niż pociąg seksualny do tego właśnie a nie innego faceta, czy w ogóle pozasekualne). A nawet jeśli wejdą do łóżka bez niej, to zazwyczaj po to, by ją potem budować, by przywiązać faceta do siebie i by zadziałały hormony i przyzwyczajenie ( potem sporo rozwodów )

Z kolei jeśli chodzi o mężczyzn, to często rzeczywistość wygląda tak, że facet pozoruje budowanie więzi bo chce seksu ( tak jak kobieta pozoruje pożądanie w analogicznej sytuacji, jak wyżej ) , wtedy np. pocałunki na dzień dobry są tylko nic nie znaczącym , pustym aczkolwiek przyjemnym, rytuałem, przeznaczonym dla "każdej kobiety, z którą się akurat mieszka", nie są czułością, budują pozorowaną więź. Pozorowaną, bo kobieta przecież o tym nie wie, że tak naprawdę dla faceta nic nie znaczą, a jeśli dla niej znaczą, to wcześniej czy później może pojawić się się problem. Z czasem u faceta może też pojawić się zaangażowanie  ( chociaż mam wątpliwości czy na długo biorąc pod uwagę ilość rozstań i rozwodów) , bo hormony robią swoje i kobiety bardziej czy mniej świadomie to wiedzą.

Kobieta pragnie związku emocjonalnego i dzięki niemu angażuje się w seks a mężczyzna pragnie zbliżenia seksualnego i dlatego niejako poprzez nie otwiera się na więź.

Można więc powiedzieć że w intencjonalnie szczerej relacji, kobieta wprowadza mężczyznę w związek emocjonalny przez więź a mężczyzna wprowadza kobietę w związek fizyczny przez seks.

Więź nie zaistnieje od razu. Nie jest też czymś, co się samoistnie pojawi. Więź wymaga budowania ( czyli trzeba też wziąć za to budowanie odpowiedzialność...wiem wiem...niefajne dla wielu słowo ).
A żeby budować musi być dobry, zdrowy fundament, np.  dobre intencje, prawidłowe motywacje.

W końcu nie wystarczy zbudować, trzeba jeszcze o więź dbać.

Ile razy  kobieta nie dążyła do igraszek w łóżku, czy nie reagowała pozytywnie na Twoje zbliżanie się w łóżku,  a Tobie nawet nie przyszło do głowy, że ostatnio ją źle potraktowałeś?  Bo już dawno o tym zapomniałeś, bo dla ciebie to nie było istotne, albo jakaś kłótnia która dwie godziny temu dla Ciebie minęła i już najchętniej wskoczył byś do łóżka.
Tymczasem w kobiecie nadal pozostało rozedrganie emocjonalne, bo zaburzona została na jakiś czas bliskość emocjonalna, oddaliłeś się od niej, nadszarpnąłeś więź, więc nie oczekuj, że Ona od razu będzie potrafiła się do Ciebie zbliżyć fizycznie.
To częsty błąd (również był w moim związku) a potem pretensje, że Ona nie chce seksu, bo facet nie kojarzy przyczyny ze skutkiem. Co chciał to ma , można by rzec, ale pretensjami i winą obarcza kobietę, nie rozumiejąc tej prostej zależności.

Jeśli naruszyłeś Waszą więź i podkopałeś ją emocjonalnie w danym momencie, to Kobieta potrzebuje czasu by się na Ciebie ponownie otworzyć uczuciowo i fizycznie. A Ty ten czas powinieneś wykorzystać, by Jej w tym pomóc, ponieważ sam się do tego przyczyniłeś.

Nie ma to nic wspólnego z wykorzystywaniem seksu jako narzędzia do manipulacji, jako kija i marchewki, do "tresury" faceta, bo to patologia, bo takie zachowanie nie ma żadnego uzasadnienia, nie jest reakcją na naruszanie więzi, jest fochem, aktem chęci dominacji, nawet przemocą. Pisze tutaj o czymś innym.

c.d.n


Zobacz Część 4. > Pięć potrzeb seksualnych mężczyzny > w przygotowaniu









19 lip 2016

Co z tym seksem ? cz 2. - Potrzeby seksualne a płeć

Co z tym seksem? cz. 2 - potrzeby seksualne a płeć.



Zobacz cz.1 > Co z tym seksem? - Wstęp


Może się zdziwisz ale nie znajdziesz w tym poście i kolejnych postach z tego cyklu opisu fantazji erotycznych, pozycji seksualnych czy informacji o strefach erogennych. 

Znajdziesz natomiast to, co warunkuje satysfakcjonującą relację seksualną, bo wspaniały seks jest wielowymiarowy, to coś więcej niż stosunek płciowy ( który jest częścią seksu ale nie tylko on stanowi o jego wartości ) i zależy od większej ilości czynników niż wielkość penisa i tzw. doświadczenie seksualne, dlaczego, napisałam przy okazji próby zdefiniowania seksu, we wstępie do tego tematu > TUTAJ

Ile razy słyszałeś żale kumpla, że ona nie chce seksu, albo że wcześniej była demonem seksu a teraz musisz ją nagabywać?  Albo sam tak myślałeś.

Pomijam tu kwestie jakiś nieprzepracowanych zaburzeń, urazów emocjonalnych, czy seksualnych z przeszłości. Pomijam też kwestię wyrachowanego podejścia do seksu i traktowania go jako narzędzie do uzyskiwania czegoś a jak się już to coś dostało ( małżeństwo, dziecko , dobrobyt materialny itd ) to narzędzie niepotrzebne. Czy celowego karania brakiem seksu. Pomijam też kwestię zmian hormonalnych po ciąży i porodzie.

Ile razy słyszałaś od koleżanki "On już nie jest taki czuły jak dawniej", "Traktuje mnie jak sprzątaczkę i służącą a potem jeszcze chce seksu, jak ja już padam na pysk ze zmęczenia ", "Przestał mnie pociągać tak jak na początku " , "Nie podnieca mnie jak dawniej itp. Albo sama tak myślałaś.

To o czym tutaj chcę napisać dotyczy głównie seksu w stałych związkach i związkach małżeńskich, w których celem nie jest oszukiwanie po to, by samemu zyskać seks na zasadzie kupczenia, a celem jest budowanie bliskiej więzi na lata, przy współudziale zaspokajania wzajemnych potrzeb seksualnych.



Drogi do sypialni



"To co się dzieje lub nie dzieje na zewnątrz sypialni, ma zasadniczy wpływ na wszystko, co zdarzy się w jej wnętrzu " 

Pamiętam z pewnego wykładu, gdy prowadzący zwrócił uwagę na fakt, że wiele ludzi daje drugiej osobie to, co sami by chcieli otrzymać (  i to dotyczy nie tylko seksualności ale także sposobów okazywania uczucia ) , ponieważ wydaje im się, że ta druga osoba pragnie tego samego.

Wielu z nas żyje zgodnie z błędną zasadą : jeśli potraktuję bliską osobę tak, jak sam chciałbym/chciałabym być potraktowana, to będziemy szczęśliwi i spełnieni seksualnie.

Tylko, że to tak nie działa, bo zazwyczaj mężczyźni i kobiety mają odmienne potrzeby.  ( Zazwyczaj, nie oznacza zawsze ;) )

Jednak, jeśli będziemy uważni, to dzięki obserwacji tego, jak nas ta druga osoba traktuje i co nam daje, możemy się często w dużym stopniu dowiedzieć, czego ta druga osoba potrzebuje i co chciałaby otrzymać, nawet jak nam o tym nie mówi, czy jest tego nieświadoma, co często się zdarza.

Nie znaczy to, że nie powinniśmy ze sobą o tym szczerze rozmawiać, choć to trudny i delikatny temat do rozmowy.

Istotne dla budowania relacji nie tylko seksualnej w stałym związku czy małżeństwie jest, by mężczyzna zdawał sobie sprawę z tego, jakie potrzeby ma kobieta, z którą się związał ( jeśli oczywiście chce z nią budować głębszą relację na życie a nie tylko być ), chociaż często ona sama o nich mężczyźnie wprost nie powie, bo "On powinien się sam domyślić" :D a doskonale wiemy jak mężczyźni się domyślają ;)
Również kobieta powinna zdawać sobie sprawę z potrzeb mężczyzny.

Czasem Ona mówi Jemu o swoich potrzebach, ale może niewłaściwie, może  na zasadzie "gdybyś to "gdybyś tamto" a On mówi Jej w takiej samej formie.. i żadne drugiego nie słucha, słucha tylko samego siebie. 

Ty masz "zrobić to i tamto", bo inaczej ja ci tego "nie".  Tak też bywa całkiem często.
Sama tego doświadczyłam, taka presja, miałam wrażenie, że muszę za coś zapłacić, z góry, by coś otrzymać. A ja chciałam ofiarowywać sama z siebie, i przykro mi było, że dla kogoś nie jestem warta takiego samego podejścia, wewnętrznie to czułam i buntowałam się przeciwko temu, że muszę, bo inaczej.... itd.
Jak się potem okazało, te wewnętrzne odczucia miały swoje uzasadnienie. Ktoś, kto nie wyraża swoich potrzeb z akceptacją drugiej osoby i tego, że akurat w tym momencie, czy z jakiś przyczyn nie mogą one być zaspokojone, tylko czyni to w formie warunkowej, zakładającej karę,  no cóż, nie kocha nas zazwyczaj. Być może często nawet nie kocha też samego siebie i jest z nami z nieszczerych pobudek. ( ale o tym w innym poście z tego tematu )
Jeśli ktoś jest z nami na zasadzie "to może być każda/każdy inna/y" byle by tylko był wygodny, to może dla niektórych to ma sens, dla mnie nie ma.

Myślę, że są mężczyźni zdający sobie sprawę z tego, o czym tutaj i w kolejnych postach napiszę, intuicyjne lub świadomie, a co ważniejsze, rozumiejący to.
Aczkolwiek ja rzadko takich mężczyzn spotykam. Sama "byłemu" musiałam pewne rzeczy tłumaczyć a i tak nie przyniosło to żadnego pozytywnego skutku, bo w jego założeniu nie miało przynieść.
Uznał, że do siebie nie pasujemy, notabene po 8 latach znajomości przed związkowej :) (a potem jak sam stwierdził , że on nie lubi wyzwań a "ja" byłam już za dużym jak zachorowałam ) , bo łatwiej było tak założyć , niż wykonać jakąś pracę dla swojego rozwoju i rozwoju relacji w związku. Jak to ktoś powiedział "ljentiaj" ;)

To nie jest kwestia "trafienia na właściwa osobę", to mit, że "spotkam cudowną kobietę i będę szczęśliwy  bo samo się potoczy", często jest tak , że spotkasz cudowną kobietę i....zwyczajnie to spieprzysz...bo chcesz ;)
A spotkasz niezbyt fajną albo niefajną  i będziesz chciał w niej widzieć fajną , to się będziesz angażował i może się  potoczy i będzie podtrzymywane, ale na skutek Twoich działań.

To jest kwestia własnie założeń jakie sobie stawiamy, sposobu myślenia o sobie, o tej drugiej osobie, o związku i pracy nad komunikacją w relacji a także nad swoim poczuciem własnej wartości, które jest taką platformą do akceptacji drugiej osoby i układania z nią relacji, oraz nad własnym egocentryzmem.
Samo się nie zrobi jak wielu myśli.

Wątpię, by ktokolwiek doświadczył prawdziwie satysfakcjonującego życia seksualnego, jeśli brak w związku więzi uczuciowych, szczerych intencjonalnie, bo seks jest tylko częścią ( choć ważną ) całej struktury relacji pomiędzy ludźmi w związku.
Jeśli ktoś myśli, że takiego seksu doświadcza w relacji tego pozbawionej, to zazwyczaj jest nieświadomy tego, czego mógłby doświadczać i zwyczajnie wystarcza mu to co jest, bo czegoś innego nie zna.
To w relacji między dwojgiem kochających się ludzi można znaleźć spełnienie i najwięcej radości w tej sferze, ponieważ seks jest częścią tej relacji, dlatego jest tak ważny i przynosi zadowolenie.


Różnimy się pięknie


Jesteśmy stworzeni jako istoty seksualne. Po to mamy płeć, byśmy się różnili, gdybyśmy byli tacy sami nie działało by wzajemne przyciąganie. Przyciągamy się własnie dlatego, że jesteśmy tak różni, fascynujemy naszą płciową odmiennością.

Różnimy się pięknie poczynając już od samego wyglądu.

Twarde, zahartowane, kanciaste ( nawet jeśli z nadwagą )  - męskie, ciało i bardziej krągłe ( nawet jeśli szczupłe ) , miękkie, delikatne - kobiece. Tam, gdzie kobiety mają wypukłości mężczyzna ich standardowo, planowo, nie ma, tam gdzie ma je mężczyzna - nie ma ich kobieta.
Ciała harmonijnie kompatybilne ze sobą. Cud stworzenia.

Krok za tym idzie psychika,emocje, zachowania, uwarunkowane między innymi hormonami.
Męskie ciało i hormonalnie uwarunkowany jakiś poziom agresji nadaje mężczyźnie naturalną rolę - obrońcy, wojownika, myśliwego. Delikatne kobiece ciało i hormonalne uwarunkowanie predestynuje ją bardziej do innych działań, mniej agresywnych.
Oboje się w tych różnicach dopełniają , zazwyczaj nawet wtedy, gdy mężczyzna jest bardziej "kobiecy" a kobieta bardziej "męska".
Nie ma większego dopełnienia, niż wyjątkowy związek wraz ze sferą seksualną, w której mogą osiągnąć tą biblijną, czy tantryczną jedność.

Umysł mężczyzny, jak wiadomo, potrzebuje innych bodźców seksualnych niż umysł kobiety. Na niego działa to, co widzi, prawie zawsze jest "gotowy".
Kobieta owszem, też lubi sobie popatrzeć, ale jej to tak bardzo i szybko nie podnieca, o ile w ogóle. Ona woli słuchać i przede wszystkim czuć ( emocje, dotyk ). Potrzebuje również stanu relaksu i czasu.

Gdyby porównać reakcje seksualne do ognia, to kobieta była by takim ogniskiem, które wymaga trochę przygotowań, by je rozpalić, a potem trzeba ogień podtrzymywać, dorzucając drewna, by nie zgasł. Ale jak się pali to jest jasno, a potem jeszcze długo się żarzy dając ciepło. Mężczyzna natomiast, to jak zapałka, szybko się rozpala, pali równomiernie, jasno, a potem szybko gaśnie.

Dla mężczyzny fizyczny akt stosunku płciowego jest ważną i  fundamentalną częścią seksualności, co oczywiście nie znaczy, że mężczyzna zawsze musi, bo inaczej się udusi ; )  On też jest zdolny do okresowej wstrzemięźliwości od stosunków seksualnych bez szkody dla zdrowia, jeśli zachodzi taka potrzeba czy konieczność,  natura go do tego również zaprogramowała fizycznie.

Kobieta potrzebuje aktu fizycznego tak samo jak mężczyzna, ale nie będzie on miał dużego znaczenia, jeśli mężczyzna nie zaspokoi jej potrzeb emocjonalnych i pragnienia bliskiej relacji z nim.

Zdarza się, że mężczyźni ( tu mam wątpliwości, czy mogę użyć tego określenia, może adekwatne by było "faceci" ... ) pragnąc zaspokojenia swojej potrzeby, udają zaangażowanie emocjonalne nawiązując pozory bliskiej relacji, zaspokajając w ten sposób potrzeby kobiety na tej płaszczyźnie, nie planując jednak związać się z tą kobietą.

Zdarza się też całkiem nie rzadko ( znam wiele takich przypadków) , że kobiety pragnąc zaspokojenia swoich potrzeb angażują się w stosunek seksualny, mimo, że nie czują specjalnego pociągu do danego mężczyzny na tej płaszczyźnie, nie bardzo jeszcze tego chcą, potem też udając, bo tylko tak mogą otrzymać od mężczyzny zaspokojenie swoich potrzeb, lub myślą, że tylko tak.
Zdarza się tez często, że angażują się w jednorazową przygodę seksualną, by choć przez chwilę poczuć złudzenie bliskości emocjonalnej ( choć mężczyźni wolą myśleć , że aż tak je kręcą fizycznie )

Co z takich zachowań wynika, chyba nie muszę tutaj pisać.


Drogi do spełnienia


Mimo, że ludzie zdają sobie sprawę z powyżej opisanych podstawowych różnic między mężczyzną i kobietą, jednak czasem jakby o nich zapominali i lekceważyli je, tracąc z oczu to co ważne.

Seks ma być źródłem przyjemności, ale często gubiony jest po drodze jego większy cel.

Żyjąc w epoce przyspieszenia i jak ja ją nazywam "epoce jednorazówek", ludzie często oczekują natychmiastowego zaspokojenia, natychmiastowej przyjemności, również w sferze seksualnej.
W postawie: seks ma zaspokoić mnie, przyjemność seksualna jest czymś, co mi się należy, a nie czymś co chcę ofiarować drugiej osobie, przestaje być on osobowy, staje się instrumentem do uzyskania czegoś.

Sypialnie zapełnione są często jedynie oczekiwaniami, na ogół wynikającymi z dyktatu lansowanej mody, czy tworzonych przez kulturę wartości , a nawet braku wiedzy. Wiele z nich jest nierealnych, pomijają bowiem różne aspekty sytuacyjne, biologiczne, drugą osobę, często powodując frustracje, zranienia itp.
Łóżko staje się bardziej poligonem, laboratorium, gdzie przeprowadza się eksperymenty na zwierzętach, bez troski o ich los, lub wesołym miasteczkiem z krzywymi zwierciadłami, niż miejscem zjednoczenia dwóch ciał i dusz, osobowości wyrażających wzajemnie autentyczną czułość, miłość i przywiązanie.

On chce stosunku płciowego, Ona także go chce. Jednak każde z nich potrzebuje do niego dojść nieco inną drogą.

Być może Jego pragnienie fizycznej jedności jest silniejsze niż jej, gdyż Ona może pragnąć bardziej jedności emocjonalnej , nie znaczy to  jednak, że Ona nie potrzebuje bliskości fizycznej a On emocjonalnej .
Potrzeby seksualne mężczyzny i potrzeby seksualne kobiety, choć różne, są ze sobą splecione, bo tylko wtedy, kiedy połączą obie formy, intencjonalnie szczerze, odnajdą drogę do wspaniałego seksu.

Okazuje się, że intymność lub inaczej bliskość, jest drugą w kolejności potrzebą wyrażaną zarówno przez mężczyzn jak i kobiety. Jednak, mężczyźni rozumieją ją głównie jako zbliżenie seksualne a kobiety jako rozmowę.

Czyli tutaj znów ujawnia się kolejna różnica, niby oczekujemy tego samego, ale różnymi drogami do tego potrzebujemy dojść. Mężczyźni poprzez zbliżenie seksualne, kobiety poprzez obecność mężczyzny w rozmowie.

W kolejnych postach rozszerzenie potrzeb seksualnych z podziałem na obie płci.


Zobacz cz.3 > Pięć potrzeb seksualnych kobiety 





26 cze 2016

Co z tym seksem? cz.1 - wstęp - c.d.n

Co z tym seksem? cz.1 - wstęp - c.d.n


Do podjęcia tematu zainspirowała mnie ostatnio pewna dyskusja ( chociaż to określenie na wyrost, bo nikt raczej w tej "dyskusji" nie chciał naprawdę zrozumieć właściwego sensu wypowiedzi drugiej strony, tego co ona ma na myśli, tylko wychwytywał szczątki słów wyrwane z kontekstu by je zbombardować i "wygrać" ...a to bezsensu ) ale i wiele innych wcześniejszych rozmów ze znajomymi ( obu płci) , obserwacje i doświadczenia własne jak i pogłębianie wiedzy i świadomości na wykładach z tego tematu ( np. z seksuologiem praktykiem ), oraz praca badawcza własna ( która dotyczyła bardzo młodych ludzi ) 

Przy czym nie mam zamiaru być tutaj ani gdzie indziej  tzw. "kołczem seksu" ( bo i tacy już bywają i mają wzięcie, ale tak to jest jak ludzie zamiast tworzyć prawdziwą bliskość w związkach i budować cały czas tę więź również w sypialni razem, pędzą tylko za przyjemnością, laytem i orgazmem byle łatwo, byle szybko )

Temat seksu to temat rzeka ( dlatego tak trudno było mi się zebrać by w końcu o nim napisać ), w dodatku każdy się przecież na nim doskonale zna ;)
Dlatego ujmę go w kilku postach, postaram się o skompresowaną formę i oczywiście nie wyczerpię tematu.

Zacznę od definicji, co może być nieco nudne ale jednak zasadne, bym została dobrze zrozumiana o czym w ogóle piszę ;)

Ważne jest tzw. prawidłowe obrazowanie.


Próba zdefiniowania - seks, seksualność i ich istota - c.d.n


Tu pojawia się już pierwsza różnica pomiędzy myśleniem a w konsekwencji i zachowaniem ludzi, bo inaczej definiują sobie pojęcie "seks".

Popatrzymy na słowo seks, które jak pewnie wszyscy wiedzą, z łacińskiego "sexus" znaczy "płeć".

Konsekwencją podziału ludzi na dwie płci, męską i żeńską ( choć obecnie promowana jest trzecia płeć a może nawet więcej , jak również modne "gender" ) jest seksualność.

Co ciekawe w słowniku seksuologicznym w ogóle definicji słowa "seks" nie mam.

Funkcjonuje natomiast właśnie pojęcie seksualności, która ujęta jest jako "jeden z zasadniczych czynników motywujących ludzi do nawiązywania kontaktów i więzi interpersonalnych" ( "Seksuologia zarys encyklopedyczny" pod redakcją K.Imielińskiego, PWN, 1985 ). Jednocześnie autorzy zwracają uwagę, że to "nie seksualność, lecz wspólna praca, produkcja dóbr i konieczność zabezpieczenia swej egzystencji były zasadniczymi czynnikami, które doprowadziły do skupienia się ludzi w gromady i społeczeństwa" ( tamże ).

Brak jest jednak ogólnej koncepcji seksualności, nie ma ścisłego sprecyzowania, czym dokładnie ona jest. Zmusza to do definiowania jej w kategoriach opisowych.

Istota seksualności nie może być wyjaśniona w kategoriach biologicznych  ani w kategoriach psychologiczno- hedonistycznych. ( co jest ważne dla kolejnych postów w tym temacie ).
Seksualność jest wrodzoną naturalną potrzebą i funkcją organizmu człowieka, który rodzi się wyposażony w seksualny potencjał fizjologiczny. Potencjał ten jest kształtowany w toku życia przez doświadczenia.
Tak więc seksualność jest uwarunkowana zintegrowanym oddziaływaniem czynników biologicznych, psychicznych i społeczno-kulturowych.
Dlatego mówimy o tzw. rozwoju psycho-seksualnym w kontekście seksualności człowieka.( co będzie miało znaczenie w kolejnych postach  z tego tematu i co jeszcze rozwinę ). 

Zaburzenia seksualne powstają wtedy, gdy ta wrodzona funkcja ulegnie zahamowaniu czy zniekształceniu lub gdy pozostaje w skrajnej dysharmonii z pozostałymi sferami osobowości człowieka.
Dzieje się tak dlatego, że biologiczny potencjał łączy się z psychiką a nie istnieje w oderwaniu od niej, w związku z czym psychika odgrywa tutaj ważną rolę.

Z tego powodu seksuologia jako nauka rozwinęła się w kierunku nauki o fizjologii  i patologii więzi międzyludzkich a nie nauki o fizjologii i patologii funkcji seksualnych.

Zastanawialiście się kiedyś, czemu w reklamach tak często wykorzystywane są skojarzenia, bodźce, elementy seksualne?

Tak, właśnie z tego względu, że seks to sfera, która najsilniej jest związana z psychiką człowieka i emocjami.  Dlatego pełni tak ważną rolę w naszym życiu.

W końcu seksualność można rozpatrywać też na poziomie energetycznym. 

Skoro ciało człowieka działa na zasadzie potencjałów elektrycznych i organy ( mózg , serce ) pracują z określonymi częstotliwościami ( co jest naukowo zbadane i wykorzystywane np. w medycynie ), to można przyjąć ( bo badań na ten temat nie znam ) że dwie osoby w bliskiej interakcji seksualnej wpływają wzajemnie na siebie, również na tym poziomie.

W dodatku różne systemy duchowe czy medyczne ( np. wschodu czy starosłowiański ) ujmują człowieka jako istotę duchową, pobierającą i oddającą energię poprzez ciało i z ciała ( np. przez tzw. centra energetyczne jak czakry ), również a może głównie w sferze seksualnej. Przy czym pomiędzy mężczyzną i kobietą zachodzą w tym aspekcie różnice , po to by obie płcie wzajemnie energetycznie się uzupełniały.


Co więc powinniśmy objąć definicją "seks" ?


Wobec powyższego definicją "seks" należało by objąć wszystko to, co związane jest z wyżej opisaną seksualnością i interakcjami płciowymi człowieka a więc zarówno to, co dotyczy sfery biologicznej jak i sfery psychicznej w tym zakresie.


Co masz na myśli mówiąc "seks"? 


Dla ułatwienia odwoływania się potem z kolejnych postów do treści obecnego, uproszczę i podzielę rożne definicje ludzi na literki alfabetu.

def. A.

Wielu pojmuje seks jako li tylko stosunek seksualny, dla takich osób pocałunek erotyczny, pieszczoty mniej lub bardziej zaawansowane czy inne formy seksu jak cunnilingus ( pieszczenie ustami łona kobiecego ) czy fellatio ( pieszczenie ustami penisa ), czyli wszystkie te, w których nie dochodzi do penetracji, nie będą seksem.

def. B.

Inni pod określenie "seks" oprócz stosunku seksualnego podciągają te formy, które wykluczyłam w punkcie "a", poza pocałunkami i pieszczotami.

def. C.

Są też tacy, dla których seks to wszystkie zachowania seksualne poczynając od flirtu, uwodzenia, pocałunku erotycznego,autoerotyzm, przez pieszczoty takie czy siakie na stosunku płciowym kończąc.

def. D.

Spotkamy i takich dla których seks to już spojrzenie, uśmiech, wygląd czy dotknięcie dłoni


Jakie są postawy wobec seksualności? 


postawa 1.

Jedna z postaw, gdzie seks  jest najczęściej czynnością jedynie fizjologiczną, tak jak np. wydalanie. Czyli mniej więcej : chce nam się kupę, więc nie możemy tego powstrzymywać bo to nie zdrowie ,więc trzeba to zrobić.
I tak jak małe dziecko czuje przyjemność z wydalania, tak podobnie przy tym podejściu do seksu wartością jest ta przyjemność biologiczna z orgazmu.
Takie postrzeganie seksu powoduje oddzielenie go od związku uczuciowego i pozorne oddzielenie od psychiki i emocji ( czego zrobić się praktycznie nie da, mimo że komuś się wydaje to możliwe )


postawa 2

Seks jako narzędzie, które wykorzystuje się, by coś osiągnąć. Tutaj zawiera się również np. wykorzystanie seksu w celu uzyskania korzyści ( prostytucja, sponsoring ), lub jedynie w celu prokreacji ( bo i takie przypadki znałam ) bez jego roli więziotwórczej czy nawet przyjemności z oddzieleniem od psychiki i emocji.


postawa 3.

Seks jako wyraz miłości, dopełnienie bliskości, ofiarowywanie siebie nawzajem. Z zasady zintegrowany jest z psychiką i emocjonalnością i  pełni rolę wzmacniającą więź.


postawa 4

Seks w wymiarze duchowym, który poszerza więź kochających się osób o wymiar duchowy. Rozumiany również jako wymiana energetyczna dwóch istot duchowych.
Aczkolwiek tutaj będą różne podejścia, bo np. jedne systemy duchowe zalecają, by zaistniał on jedynie pomiędzy kochającymi się ludźmi, inne systemy nie czynią takich zaleceń ale czynią inne ( o czym później )


c.d.n.  cierpliwości ;)