12 maj 2016

Też możesz pomóc

Też możesz pomóc


Postanowiłam zmieścić ten link, ponieważ o przekazanie dalej poprosił mnie kolega, do którego mam zaufanie, więc wiem, że to nie jest naciąganie na kasę, tylko autentyczna osoba potrzebująca pomocy w poważnej chorobie.
Bo różnie z tym w internecie bywa, bywają oszuści.

Jeśli możesz wesprzeć choćby drobną kwotą, lub inaczej, choćby ważną informacją, to proszę bardzo:


Możesz też poprzeć sensowną strategię walki z rakiem która była zgłaszana ministrowi , ponieważ obecna już od lat w żadnym kraju nie przynosi pozytywnych rezultatów a jest tylko wyprowadzaniem pieniędzy z budżetu do koncernów farmaceutycznych, które mają monopol na "leczenie".  > TUTAJ





10 maj 2016

Wiosna wiosna !

Wiosna, wiosna !


Zdjęcia poniżej, wykonane przez mojego kolegę nie wymagają komentarza :D

Można sobie jednak najpierw włączyć muzę o wiośnie ( do wyboru )  ;)

Skaldowie "Wszystko kwitnie w koło"
Małgorzata Ostrowska " Wiosna kwiaty rozdaje"
Vivaldi "Cztery pory roku - wiosna"







9 maj 2016

Zamość - Porwane do niewoli - wehikuł czasu z tęsknoty za latem

Zamość - Porwane do niewoli - wehikuł czasu z tęsknoty za latem



Zwiedzając miasto zawędrowałyśmy w końcu na Rynek Wielki, XVI-to wieczny plac o wymiarach 100x100 metrów, na którym stoi piękny ratusz otoczony kamieniczkami. Tak, jak i cała starówka - perła renesansu.
Po zwiedzeniu Muzeum Zamojskiego i Galerii BWA udałyśmy się ulicą Grodzką w kierunku Nadszańca.

Upał był niesamowity, więc zmęczone nim i zwiedzaniem, usiadłyśmy na chwilę w cieniu zabytkowych kamienic. Naszą uwagę zwróciła grupka mężczyzn w historycznych strojach żołnierzy, z bronią palną, idąca zwartym szykiem od strony Nadszańca.

Spytałam, czy mogłabym z nimi zrobić zdjęcie.

- Ooooj... teraz nie możemy się zatrzymać, bo idziemy zaprezentować musztrę i oddać salwę na rynku ale jak będziemy wracać to bardzo chętnie. - uśmiechnął się dowódca.

Nie poszłyśmy za nimi, by zobaczyć to widowisko, stopy nas już nie niosły :D
Był to jednak dobry czas, by jeszcze trochę odpocząć i zjeść kanapkę w cieniu. Po jakimś czasie w oddali słychać było  hurtowy wystrzał. Żołnierze wracali.

Nasz kierunek był zgodny z ich kierunkiem, więc wzięli nas do środka szyku, jak aresztantów i tak szliśmy wzdłuż całej ulicy, żartując przy tym. Ot taki swoisty happening :D

Przy bramie Nadszańca stała grupka ludzi ( pewnie różnych turystów ), spoglądających na nas z ciekawością , zdziwieniem i rozbawieniem. Może niektórzy myśleli, że "niewola" to taki planowany punkt "programu" dla turystów.
Spytałam nieśmiało, czy moglibyśmy się tutaj zatrzymać i zrobić zdjęcia ( dlatego, że dalej już było gorsze światło )

- Więźniowie nie dyskutują! Ja tutaj jestem dowódcą. - powiedział głośno dowódca a wszyscy zgromadzeni ludzie wybuchnęli śmiechem.

Fakt, musiało to wyglądać zabawnie, dwie kobiety "pojmane do niewoli". Przy czym ja w dodatku swoją długą lnianą sukienką chyba wpisywałam się w epokę i pasowałam do tej grupy.

W każdym razie, po przekroczeniu bramy po drugiej stronie, zostaliśmy sfotografowani a my "uwolnione" :D





7 maj 2016

Duet damsko - męski z demobilu

Duet damsko - męski z demobilu


Koleżanka wykorzystując stare, zużyte, niepotrzebne przedmioty, lubi tworzyć z nich rękodzieło dla domu.
Poniżej prezentuję przemianę duetu starych, wojskowych skrzynek z demobilu według fantazji damskiej i męskiej, wykonanej przez nią i jej męską "połówkę" ;) 
Niech będą inspiracją do przetworzenia czegoś, co być może leży Wam w jakimś schowku i kurzy się.

Skrzynka ( ta kobieca) adaptowana przez P.K na siedzisko/pufę z otwieranym wnętrzem :
























Skrzynka w/g fantazji męskiej, przetworzona przez K.M :






3 maj 2016

Obrazki wypalane w drewnie nie tylko do dziecinnego pokoju

Obrazki wypalane w drewnie nie tylko do dziecinnego pokoju



obrazek w drewnie Kiedyś dostałam od koleżanki starą rosyjską wypalarkę do drewna, która leżała u niej nieużywana i się kurzyła.
Ma niewymienną stałą końcówkę, ale przynajmniej posiada uproszczony regulator temperatury w formie pokrętła, który jakoś tam działa. Najbardziej mi w niej przeszkadza sztywny kabel, który utrudnia precyzyjne zapanowanie nad końcówką.
Dzisiaj można kupić nowocześniejsze wypalarki, z wymiennymi końcówkami, które się przydają, bo dzięki temu łatwiej zróżnicować wypalane kreski. Dają większe możliwości i łatwiej się
wypala.
wypalarka 
U mnie wypalarka odleżała swoje, aż w końcu po jakimś czasie wykorzystałam ją, by wypalić w drewnianej sklejce obrazek, w prezencie dla dzieciaka "rodzinnego". 
Ponieważ lubił wodę, więc otrzymał rybkę w morzu z żaglówką w tle ( wśród poniższych fotek ). Morze i niebo podmalowałam niebieską akrylową farbą, rozwodnioną tak, by widać było słoje sklejki.
Obrazek spodobał się , technika wykonania też.

Dzieciak chciał spróbować jak to się robi.
Pod moim czujnym okiem instruktora wykonał, w/g zrobionego wcześniej na sklejce rysunku, kotka na brązowym tle, pomalowanym bejcą do drewna (ostatni spośród poniższych zdjęć ). W prezencie dla siostrzyczki. Wyszło mu ładnie.

W końcu trzy obrazki, które zrobiłam bardziej kolorowe ( motylek, rybka i kotek ), wypaliłam na aukcję charytatywną na rzecz chorego ( na umieszczonych zdjęciach ).
Obrazki wypalane w drewnie, w zależności od motywu mogą być wykorzystane jako element dekoracyjny, nie tylko dziecięcego pokoju.

Jak to się robi?


  • Drewnianą sklejkę lub deseczkę, oczyszcza się, wygładzając papierem ściernym o ziarnistości np. 120, 150, w zależności jak szorstka była pierwotnie.
  • Nanosimy rysunek lub kalkujemy z jakiegoś gotowca, jeśli nie potrafimy sami narysować. Nawet jeśli potrafimy, to też warto najpierw narysować na kartce i potem nanieść na deskę, by nie było niepotrzebnych linii i wycierania gumką, ponieważ to brzydko potem wygląda.
  • Stanowisko pracy przy wypalaniu powinno być bezpieczne. Tak więc usuwamy ze stołu rzeczy, które mogły by się przypalić przez przypadkowe dotknięcie wypalarką. W celu ochrony oczu przed oparami powstałymi w trakcie wypalania zakładam okulary ochronne. Najlepiej otworzyć też okno, by nie wdychać oparów. Jeśli wypalamy długo, można zastosować też odpowiednią maskę z filtrem na nos. 
  • Następnie wypalamy obrazek uważnie, przesuwając wolno końcówkę wypalarki po narysowanych liniach. Musimy uważać, by nie trzymać zbyt długo w jednym miejscu, gdyż wtedy wypali nam się zbyt głęboko i ślad będzie za ciemny lub za szeroki. Zasada jest taka, szybsze przesuwanie końcówki i/lub niższa temperatura daje jaśniej wypalone miejsca. Wyższa temperatura lub/i trzymanie końcówki dłużej w jednym miejscu daje głębsze i ciemniejsze miejsca. Również zróżnicowanie nacisku końcówki na drewno daje inny efekt. Trzeba sobie wypróbować , bo efekty zależą też od rodzaju końcówki. Ja miałam jedną, więc wykorzystywałam siłę nacisku, temperaturę i szybkość prowadzenia końcówki, oraz kąt nachylenia by uzyskać różne efekty kresek.
  • Po wypaleniu, podmalowujemy obrazek wedle uznania. Wiercimy dziurkę do powieszenia, lub przybijamy z tyłu wieszadełko.


1 maj 2016

Pacynki dla dzieci ze starych rękawiczek

Pacynki dla dzieci ze starych rękawiczek


Nie wiem jak Wy ale ja w dzieciństwie bawiłam się w pacynkowy lub marionetkowy teatrzyk.
Piękne pacynki przywoziła mi ciocia z ówczesnej Czechosłowacji, gdzie pracowała ale też robiłam sobie je sama o główkach np. z masy papierowej. 

Chwile dzieciństwa przypomniały mi się w momencie, gdy ktoś zostawił u mnie swoje stare sfatygowane, poszarpane, wełniane rękawiczki z pięcioma palcami, mówiąc potem, że mogę je już wyrzucić.
Zamiast wyrzucać, postanowiłam je tanim kosztem i nakładem własnej pracy, poddać recyklingowi i odesłałam je właścicielowi, ale w nieco zmienionej  już formie, możliwej do zabawy z dzieciakiem. W formie pacynek właśnie :)


 Jak zrobić pacynki


  • Stare rękawiczki ( w tym przypadku z pięcioma palcami ) pierzemy , cerujemy rozdarcia lub naszywamy aplikacje by je zakryć.
  • W moim przypadku miał być to chłopczyk i dziewczynka, więc na "torsie" naszyłam dla ozdoby czerwone serduszka ściegiem ręcznym.
  • Jako główki dla pacynek możemy wykorzystać ping-pongowe piłeczki, w których wycinamy nożykiem dziury grubości palca wskazującego, by można je było osadzić i przykleić do palca rękawiczki ( kleiłam butaprenem, można innym mocnym klejem a można w ogóle nie kleić tylko zakładać na palec ).
  • Na piłeczkach, po odtłuszczeniu powierzchni spirytusem, namalowałam buźki, policzki, noski. Tutaj polecam raczej niezmywalne markery, ponieważ farba akrylowa nie trzyma się zbyt trwale i będzie schodziła.  Oczka kupiłam gotowe do przyklejenia w sklepie pasmanteryjnym, bo podobały mi się takie ruszające się.
  • Na koniec, z kawałków wełen tworzymy włosy i przyklejamy do piłeczek.
  • Osadzamy piłeczki na wskazującym palcu rękawiczki, pod szyją można zawiązać wstążeczkę, dla ozdoby i zasłonięcia odciętego brzegu piłeczki i gotowe :)

Najlepiej jest pacynki wykonywać z rękawiczek z pięcioma palcami, ale da się tez zrobić je z takich z jednym palcem, kwestia inwencji. Można tutaj rozwinąć fantazję i porobić różne postaci, zwierzątka i stworki.

Miłej zabawy :)

Pewna majówka - jak Legwanica zdemaskowała macho.

Pewna majówka - jak Legwanica zdemaskowała macho



Majówka, pierwsze spotkanie, pierwsza wspólna trzydniowa wycieczka w góry na Dolnym Śląsku.
Ostatni dzień po dwudniowym włóczeniu się po górkach i zwiedzaniu różnych miejscowości. Marciszów, mała mieścinka z jednym sklepikiem, w którym "mydło i powidło", barem oraz ze stacyjką kolejową, przez którą przejeżdżał pociąg do pobliskiego Wrocławia. 
Ostatnia miejscowość, z której chcieliśmy przejść szlakiem do ciekawych kolorowych jeziorek i zawrócić wieczorem na pociąg.

Ponieważ podróżowałam już wtedy z walizką na kółkach, zostawiając ją w różnych miejscach by swobodnie móc wędrować czy zwiedzać, tym razem również miałam taki zamiar. Poszliśmy więc do baru.
W środku było trzech facetów, pewnie umierali z nudów a tu nagle napatoczyło się dwoje obcych. Wreszcie jakiś przerywnik monotonnego dnia. Zaczęły się więc pytania skąd przyjechaliśmy. Padły dwie nazwy miast ( ponieważ byliśmy z różnych regionów Polski )
Po usłyszeniu nazwy mojego miasta towarzystwo ożywiło się...

- Aaaa.. znamy drużynę piłkarską... my kibicujemy ... - i tu padła nazwa nie pamiętam już jaka. 

Przez chwilę przemknęła mi myśl, czy przypadkiem nie dostanę w dziubek od zagorzałych kibiców bo "reprezentuję " miasto wrogiej im drużyny, asekuracyjnie powiedziałam że ja kibicem nie jestem :D 
Po czym poprosiłam o uzupełnienie termosu wrzątkiem i możliwość przechowania walizki na czas naszej wędrówki szlakiem, aż do wieczora. Właściciel bez problemów zgodził się nią zaopiekować.

Usiedliśmy przy stoliku na zewnątrz i sprawdzając jeszcze raz na mapie naszą trasę, raczyliśmy się gorącą herbatą, która dobrze nam zrobiła bo było dość chłodno. 

Tymczasem przybyło dwóch rosłych facetów, typ macho ze zbudowaną na siłowni a może i sterydach, masą, grubym karkiem i pewnością siebie. Jednemu z nich na ramieniu siedział....duży legwan.
Pełen szpan, pewnie "łapał" na niego wszystkie laski na wsiach :D.  Nie wątpię, że przespacerowali się do baru jedynie ze względu na nas... No cóż...nie będę ukrywać, że też się dałam złapać... ale tylko dlatego, że lubię zwierzęta ;)
Efekt zaskoczenia i zainteresowania został przez niego osiągnięty. Był panem sytuacji. Zagadałam czy mogę legwana dotknąć ( no co....nigdy nie dotykałam... ), potem nawet go dostałam do potrzymania. Okazało się, że to Legwanica. Była ciężka jak dla mnie i miała ostre pazury, które wczepiły się w rękaw mojej polarowej kurtki. Dobrze, że ją miałam i to nie było moje ciało, bo by bolało :P
Ale sympatyczny zwierzak. Potem przez chwilę poleżała nam na rozłożonej mapie, powędrowała znów do swojego pana i weszli razem do środka.

Na zewnątrz zapanowała cisza, grzaliśmy się w popołudniowych promieniach słońca ledwo przeświecających przez chmury.
Nagle z baru wypadł dynamicznie, jak wystrzelony z armaty macho - właściciel Legwanicy, tym razem bez Legwanicy na ramieniu...Usłyszeliśmy:

- Kurwa! Zesraaała mi się! 

Po czym zwymiotował przed progiem....

Sytuacja była tak surrealistyczna, że z automatu zaczęliśmy oboje się śmiać, ale  hamowaliśmy się, by to nie był głośny śmiech...w końcu facet był duży... Dusiliśmy się więc śmiechem, oboje zatykając usta. Był nie do opanowania, płakałam, właściwie ryczałam, łzy ciekły mi po policzkach... Trwało to dłuższą chwilę, co spojrzeliśmy na siebie wybuchaliśmy tłumionym śmiechem od nowa... Cud, że się tam nie podusiliśmy :D

No i w sumie tyle o macho i jego Legwanicy :)  Można by rzec: 

Jaki macho jest, każdy widzi....  :D


Zawsze tę historię przypominałam sobie jak było mi smutno, ponieważ to wspomnienie mnie rozśmieszało. Teraz jest niestety trochę już inaczej, już tak nie działa, ale to inna historia.





30 kwi 2016

Operator T-mobile - jak oskubać klienta

Operator T-mobile - jak oskubać klienta


Mam telefon na kartę w T-mobile, z którego rzadko korzystam bo nie mam częstej potrzeby i ze względów zdrowotnych nie noszę go przy sobie, często zatem leży wyłączony i jest traktowany jako awaryjny ( właściwie zaopatrzyłam się w telefon komórkowy jak zaczęłam sama wyjeżdżać w góry, ze względów bezpieczeństwa po prostu, ogólnie unikam fal radiowych i preferuje telefony stacjonarne). 
Gdyby telekomunikacja zaproponowała telefon stacjonarny na kablu na warunkach takich jak telefony komórkowe na kartę ( co dla tych najniżej zarabiających i bezrobotnych, których zwyczajnie nie stać na płacenie abonamentu systematycznie obojętnie czy dzwonią czy nie ), wyrzuciłabym  "w pizdu", jak mawia moja kuzynka, telefon komórkowy, bo mam dość tej głupawki ze stawianiem stacji bazowych gdziekolwiek się da, przecież to bardzo szkodzi zdrowiu i nie chcę tego wspierać.
No ale "nasz" rząd wspiera tę technologię przepisami, które przechodzą w sejmie . Dawniej był przepis, że stacje bazowe musiały być w odległości minium 500 metrów od budynków, ponieważ w odległości mniejszej bardzo szkodzą zdrowiu ludzi...dzisiaj stoją wszędzie, dzięki posłom, ministerstwu, premierowi i prezydentowi... gratulacje w wykańczaniu narodu polskiego  
o czym > TUTAJ

Zdecydowałam się zmienić operatora, bo T-mobile przekracza już wszelkie granice przyzwoitości. Dość.

W jaki sposób T-mobile naciąga na kasę? 


W bardzo prosty, mianowicie wciągając do jakiegoś swojego programu klientów, którzy wcale nie aktywowali żadnej takiej usługi i co miesiąc pobierając sobie za nią kasę z telefonu klienta ( i to nie są tylko moje doświadczenia )
Zanim się klient zorientuje to zostanie oskubany na ileś złotych. A jak się w końcu zorientuje, to się dowie w sms-ie, że ma prawo zrezygnować z usługi.... 

Tylko pytanie brzmi: Jak można zrezygnować z usługi , której się w ogóle nie zamawiało? 
Sprytne prawda?

W taki sposób oskubano mnie  na  kilkanaście zł.
Niby niewiele, zakładając, że ktoś ma systematyczne dochody umożliwiające utrzymanie się, ale jak nie ma to można sobie policzyć ile to jest bułek. Łatwo też sobie wyobrazić ile T-mobile zyskało oszukując w ten sposób wielu klientów. 

Ostatnio natomiast dostałam świetnego sms- a od  tego operatora o następującej treści:

"Już za 2 dni ( czyli 1 maja , więc nawet nie mam szans iść do punktu obsługi z żądaniem wyjaśnienia ) środki z Twojego konta (10.11 zł ) zostaną skasowane. Uzupełnij swoje konto... "  

Że co proszę ??? 
To w Polsce można sobie ot tak SKASOWAĆ komuś kasę? Czy to się nie nazywa kradzież? Tak w biały dzień, w świetle prawa??? 
No tak przecież kradzież 10 zł nie jest uznawana za przestępstwo a jedynie za wykroczenie, za mała kwota, to można... a to, że takich okradzionych będzie ileś tysięcy, to już dla decydentów uchwalających prawo nieważne...

Do tej pory było tak, że płaciłam 25 zł jak chciałam dzwonić, jak wydzwoniłam to wydzwoniłam, jak nie to, to co zostało przechodziło na kolejny miesiąc, jeśli nie zapłaciłam znów 25 zł to po prostu nie mogłam dzwonić ale mogłam odbierać telefony, czyli telefon był aktywny i ktoś mógł dzwonić do mnie a pozostała na moim koncie kwota sobie leżała i czekała aż doładuję i aktywuję sobie dzwonienie w dowolnym czasie...
Teraz okazuje się że MUSZĘ doładowywać co miesiąc, inaczej "SKASUJĄ" mi moją niewykorzystaną kasę, czyli zabiorą nienależny zysk ( bo tego przecież nie wydzwoniłam, nie było usługi to czemu ma być zapłata ? więc czym to się różni od abonamentu???? )

Nie otrzymałam żadnej informacji o zmianie umowy/regulaminu itd...
No chyba , że zrobili to perfidnie na swojej stronie www nie powiadamiając wyraźnie o tym klientów przy doładowywaniu konta.

I teraz się zastanawiam co zrobić, uzupełnić jak nie potrzebuję dzwonić na razie, czy ryzykować że ukradną mi te 10 zł...

Jakie jest prawo w Polsce, że dopuszcza do takich oszustw?!

W każdym razie operatorowi T-mobile mówię stanowczo NIE i nieodwołalnie rezygnuję z jego usług. Nie dam się robić w wała.

Z tej historii przychodzi do głowy jeszcze jedna refleksja... coraz szerzej jest wykorzystywany pieniądz wirtualny i transakcje bezgotówkowe, ponoć ci na "górze", kimkolwiek są dążą by nie było w ogóle obrotu gotówkowego, ma być kasa wirtualna... do zastanowienia dla tych, którym nie brak wyobraźni....czy naprawdę tego chcecie i się na to zgodzicie ? 
Owszem to wygodne, w wielu przypadkach, ale w większości przypadków to zwyczajne lenistwo. Czy to lenistwo jest warte takiej ceny jaką przychodzi nam płacić i przyjdzie zapłacić, oraz zagrożenia "skasowania" w każdej chwili zgromadzonych gdzieś środków, nie mówiąc o cenie totalnej kontroli.... Warto?




Odradzam - sklep morele.net

Odradzam - sklep morele.net


Na swojej stronie Morele.net deklarują, że zależy im na tworzeniu „trwałych i uczciwych relacji (…) z klientami”....

Skorzystałam z tego sklepu głównie dlatego, że był rekomendowany na stronie producenta sprzętu, który potrzebowałam zakupić. ( do przedstawicieli tego producenta chyba też napiszę, że rekomendują oszustów )

Oczywiście przejrzałam jakieś opinie o tym sklepie, ale widać na nieodpowiedniej stronie i widać zbyt mało. Bo opinie o Morele w innych miejscach na forach są nieprzychylne i teraz już wiem, że zakup w tym sklepie to jak rosyjska ruletka.

Jeśli uda Ci się trafić na niewadliwy towar to ok, jeśli trafisz na towar z wadą fabryczną ( a chyba ten sklep ma takich sporo, i teraz już mam podstawy podejrzewać że doskonale wiedzą że sprzedają wadliwy towar ) to nie licz na wymianę na towar bez wady lub pozytywne rozpatrzenie reklamacji w razie zepsucia w trakcie użytkowania.
Mój zakup dotyczył pamięci, którą zamówiłam mamie do jej laptopa. Zanim zamówiłam, wysłałam kilka zapytań dotyczących kompatybilności ze sprzętem.

Towar przyszedł. Włożyłam do laptopa, pamięć nie działała, system nie chciał się na niej odpalić . Ponieważ nie znam się aż tak na sprawach technicznych zajęło mi kilka dni by przy pomocy znajomych stwierdzić, że pamięć ma po prostu wadę fabryczną i dlatego nie działa.

Miałam prawo odesłać i zażądać wymiany towaru z przyczyn wady fabrycznej. Na stronie sklepu nie ma takiej opcji..... Jest opcja w ciągu " 3 dni".

Napisałam więc, że pamięć przyszła uszkodzona, ma wadę fabryczną i chcę odesłać i wymienić na inną bez wady, w związku z czym w jakim trybie mam odesłać, czyli którą opcję mam wybrać z dostępnych na stronie sklepu. Sklep mi odpowiedział , więc odesłałam w/g zalecenia.

Okazało się, że cwaniacy nie potraktowali tego jako zwrotu z przyczyny wady fabrycznej i nie uznali mojego ustawowego prawa do wymiany na nową nieuszkodzoną, tylko odesłali tę pamięć do serwisu ( a co można naprawiać w popsutej od wypuszczenia z fabryki pamięci? ), tak jak ze zwykłej reklamacji, tak jakby mi się popsuła w trakcie użytkowania.

Po dwóch czy więcej tygodniach przyszła ta sama pamięć z dopiskiem na stronie rozpatrzenia reklamacji , że reklamacja została rozpatrzona negatywnie ze względu na uszkodzenie mechaniczne!  Że niby co? Walnęłam w nią młotkiem?

Szczyt bezczelności, wysłać do klienta uszkodzoną pamięć ( podejrzewam że nawet celowo ) a potem nie uznać zwrotu bo uszkodzenie mechaniczne.....

Rozwiązali sprawę niezgodnie z prawem, bo zgodnie z prawem w przypadku zwrotu towaru z przyczyny wady fabrycznej ( czyli towar niezgodny z umową, bo towar miał być nowy i sprawny ! Bo niezgodność towaru z umową polega na tym że rzecz nie działa poprawnie z powodu wady, zmniejszenia lub braku użyteczności produktu ) przysługiwał mi zwrot pieniędzy lub wymiana towaru na taki sam tylko bez wady.  Jeśli wada wystąpiła w terminie do pół roku to uznaje się, że była ona towar od początku był wadliwy i tutaj nie powinno być żadnej dyskusji, tylko powinna być wymiana towaru na sprawny.

Ani pamięci, na laptopie nie można więc pracować... ani pieniędzy za które można by kupić pamięć sprawną w innym sklepie .... tak się skończył zakup w sklepie Morele. Nigdy więcej tam niczego nie kupię, moja rodzina też i Wam też to samo polecam, "odstrzelić" takiego nieuczciwego handlowca.

Na moją reakcję, że przecież ja nie reklamowałam pamięci dlatego, że mi się popsuła w trakcie użytkowania, tylko odesłałam ją do wymiany jako, że od początku była przysłana wadliwa fabrycznie, chyba się roześmiali, bo podejrzewam że to było celowe działanie, wiedzieli co wysyłają. Tym bardziej jak wyczuli ,że kobieta która zadaje pytania techniczne, nie zna się na tym i nie będzie potrafiła w ciągu 3 dni sprawdzić sobie czy dostała niewadliwą pamięć. Łatwy łup, kobieta, w dodatku emerytka.

Takich jak ja, a właściwie moja mama, bo to ona straciła pieniądze, jest wielu a prezesi sklepu morele mają się dobrze kantując klientów w biały dzień.

Gdzie jest rzecznik praw konsumentów i co robi, biorąc pod uwagę tak dużą liczbę oszukanych klientów tego sklepu?

Jedyne wyjście to zbiorowe zgłoszenie do rzecznika praw obywatelskich, żeby im się wreszcie dobrać do dosadnie mówiąc przysłowiowej dupy.

Linki do innych negatywnych opinii o tym sklepie poniżej, 

proszę je przeczytać, historie takie jak moja ( można sobie wyobrazić jakie właściciele osiągają zyski na takich oszustwach a ile tracą klienci, którym przecież pieniądze nie spadają z nieba, niektórzy długo oszczędzają by kupić sprzęt elektroniczny)

http://www.komputerswiat.pl/artykuly/interwencje/2014/07/interwencje-walka-z-morelenet.aspx
http://forumprawne.org/prawa-konsumenta/553179-problem-z-reklamacja-w-serwisie-morele-net.html
http://kolegamaupa.blogspot.com/2014/09/po-owocach-ich-poznacie-czyli.html
http://di.com.pl/na-infolinii-morelenet-nikt-nic-nie-wie-czyli-historia-pewnej-reklamacji-50348
http://forum.benchmark.pl/topic/51127-morelenet-problem-z-reklamacja/
http://www.trajdos.pl/2011/11/morele-net-opinia/
http://www.forumpc.pl/topic/238683-ostrzegam-przed-zakupami-w-morelenet/
https://safegroup.pl/temat-moje-poczynania-z-serwisem-morele-net_7714
http://wfk.joli.pl/viewtopic.php?p=426954
http://www.forum.gs500.pl/viewtopic.php?t=13794
http://gametrade.pl/grupa/gametrade-pl/czy-warto-kupowac-w-sklepie-morele-net

i dużo dużo innych.....

Oszuści i naciągacze - lista firm, które należy omijać jako klienci

Oszuści i naciągacze - lista firm , które należy omijać, gdzie nie kupować


Zgodnie z filozofią zawartą na końcu wcześniejszego swojego postu o tym jak kształtujemy rzeczywistość > TUTAJ  postanowiłam głośno mówić o firmach z różnych branż, których szefowie tworzą oszukańczą filozofię firmy i kulturę pracy, na skutek czego pracownicy "rąbią" na kasę klienta jak się da i na ile się da. Firmach, których właściciele zarabiają na oszukiwaniu klienta.

Mamy prawo dzielić się informacjami na temat usług "biznesmenów" ( celowo daję tu cudzysłów ).
Dla lepszego świata powinniśmy mówić o tym głośno, bo niby dlaczego chronić nieuczciwych ?

Proszę się zapoznać z tymi firmami i ostrzeżeniami o nich, z którymi ja miałam negatywne doświadczenia i tymi o których wiem od znajomych, oraz dodać własne na tę listę w komentarzach pod spodem. Rozpowszechniajmy też to gdzie się da, by było mniej oszukanych a zyski by mogły czerpać  jedynie te uczciwe firmy.
Będę wdzięczna.


Lista firm, które należy omijać będąc klientem

( opisy znajdziecie w zakładce menu> SPOŁECZNE > Oszuści i naciągacze - lista firm)


1) Sklep internetowy MORELE > opis przygody z tym sklepem i opinie TUTAJ

 

2) Operator komórkowy T-mobile > opis sposobów kantowania TUTAJ


3) Firma Apart, producent biżuterii > w przygotowaniu

4) POLOmarket > jak kantuje na promocjach TUTAJ



Inne w przygotowaniu...