Suszarka nie tylko na pranie, czyli jak suszyć zioła w domu.
Ot, taki patent:
Ot, taki patent:
Osobiście mnie dotyka i oburza narracja rządu i mediów a także samych przedstawicieli świata medycznego tzw. "ekspertów" do spraw covid czy innych, którzy śmierć ludzi w czasie ostatniego półtora roku określali jako "nadmiarowe zgony", przy czym było ich więcej z powodów innych niż covid - z powodu lokdownu, braku dostępu do badań i leczenia.
To byli LUDZIE a nie numery w statystykach określane "nadmiarowymi zgonami", to ludzie, którzy zmarli nie na skutek zarażenia covidem, ale przez złe decyzje rządu, ministerstwa zdrowia, szefów przychodni i szpitali, lenistwo albo niekompetencję czy zwyczajnie niedouctwo lekarzy.
Ludzie, którzy płacili składki zdrowotne przez całe życie a którym odmówiono konstytucyjnego prawa do ochrony zdrowia ( art.68 Konstytucji RP ) i do życia
Ludzie, którzy mogli i powinni byli jeszcze długo żyć, którzy chcieli żyć! Którzy mieli plany, marzenia, pasje, zobowiązania, którzy byli ważni dla swoich bliskich.
To tragedie emocjonalne całych rodzin, to urazy psychiczne dla nich, to osierocone dzieci, to zubożenie materialne rodzin w przypadku śmierci jedynego lub głównego żywiciela rodziny ( wszak z jednej pensji trudno się w Polsce utrzymać, nie mówiąc już o jednej emeryturze, tym bardziej, że ci emeryci często utrzymują też swoje bezrobotne dorosłe dzieci albo pomagają wnukom, bo państwo na nich ten koszt przerzuca ).
Wyobraźcie sobie że ktoś Wam zabija bliską ( w sensie nie tylko więzi krwi ale bliską emocjonalnie ) osobę i macie świadomość, że mogła jeszcze z Wami długo być a ktoś ją bezmyślnie pozbawił życia i nawet obecności i dotyku bliskiej osoby w ostatnich chwilach...
A Wy nic nie mogliście zrobić, ani nawet przy niej być , dodawać otuchy, trzymać za rękę, opiekować się, bo np. nawet Was nie wpuszczono do szpitala...mimo, że przecież można było zrobić test osobie bliskiej by mogła być przy chorym czy umierającym...ale widocznie medykom nie w smak jak im rodzina patrzy na ręce. No i ta straszna świadomość, że nie wiecie co tak naprawdę robiono z Waszym bliskim...
To wielka trauma na resztę życia, tego się zwyczajnie ludziom nie powinno robić! Z czegoś takiego trudno się otrząsnąć, tym bardziej jeśli sprawcy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za to ludobójstwo.
Wyobraźcie sobie jeszcze w takiej sytuacji słyszeć te wszystkie teksty "ekspertów" w mediach o Waszych bliskich jak nie o ludziach a rzeczach, liczbach w statystykach podawane w takiej narracji jakby to było normalne i ok.
Co się stało w Polsce, że masowe zabójstwo ( ponad 70 tys ludzi bez-covidowych ) uważa się za normalne????
Nie można zabić jednej osoby, bo za to grozi odpowiednia kara z kodeksu karnego ale zabić tysiące bezkarnie już można? To ma być państwo prawa i sprawiedliwości? Czyjej i jakiej? Bo w państwach reżimowych nawet w taki sposób się nie zabija ludzi, przypomina to jedynie obozy koncentracyjne i dr Mengele.
Albo jak można było jedynie podejrzanych o covid, chorych onkologicznych, z osłabioną odpornością umieszczać na oddziałach zakaźnych!
Pamiętam informację w oficjalnych mediach na początku plandemii o mężczyźnie, który wyskoczył z okna z pierwszego czy drugiego piętra w szpitalu zakaźnym i uszkodził kręgosłup ( nie wiem czy go uratowali ), nie podali jednak przyczyny a ja podejrzewam, że to był chory onkologiczny, który wcale nie musiał mieć covida a wsadzili go na oddział zakaźny i miał świadomość, że na tym oddziale ze względu na niską odporność złapie wszystko i będzie miał niskie szanse przeżycia. Bo taka desperacja to mogła być tylko na skutek strachu o życie.
Gdzie są przynajmniej częściowe rekompensaty w postaci odszkodowań dla tych poszkodowanych utratą bliskich osób, rodzin ( tak jak dla rodzin tych którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej, lotu który też był źle zorganizowany ) , gdzie są przeprosiny rządu i oficjalne przyznanie się do błędów organizacyjnych oraz dymisje odpowiednich ministrów i doradców "ekspertów"?
Gdzie jest rozliczenie kierowników przychodni za ich zamknięcie a lekarzy za błędne diagnozy zdalne i brak wypisywania leków tam gdzie powinni je byli przepisać i szpitali za nieprzyjmowanie pacjentów w nagłych przypadkach ?
Wiele osób, które straciły w taki sposób bliskich, podejrzewam, że nie mówi o tym publicznie, ze względu na traumę z której nie może się otrząsnąć, cierpiąc trzymają w sobie to co, przeżywają i pamięć o wydarzeniach.
Relacje z tragicznych zdarzeń, w wyniku których ludzie stracili życie pojawiają się jednak czasem w drugim obiegu, czyli w mediach społecznościowych.
Chciałabym tu stworzyć przestrzeń ku pamięci tych zabitych osób i dlatego by pokazać tych ludzi i przede wszystkim, że ci zabici byli ludźmi.
" mój kuzyn też umarł, ponieważ wozili go od szpitala do szpitala, żądając testu a on miał zawał, nikt nie udzielił mu pomocy "
" dochodzić w tych warunkach winnych to droga przez mękę, przeżywać to wszystko na nowo to człowiek musiałby mieć żelazne nerwy i zdrowie, nic nie wróci życia, moja refleksja - po co się robi testy skoro one nie są miarodajne? "
( kopia z komentarzy publicznych na youtubie - Maria Majka )
Ta pani pisała o dochodzeniu winnych, winni są ci którzy organizowali tak służbę zdrowia w czasie pandemii czyli rząd i ministerstwo a także doradcy i eksperci.
W ramach dochodzenia sprawiedliwości i pociągnięcia do odpowiedzialności za śmierć tego pana, Bliscy powinni zgłosić sprawę do ubezpieczyciela szpitali z tytułu odpowiedzialności cywilnej, w których odmówiono pomocy ( z tytułu zaniechania a nie błędu medycznego jako takiego ) a także zgłosić do NFZ bo płaci się składki za które nie otrzymało się należnej pomocy, to na początek. A potem pozew z kodeksu karnego wobec dyrektorów szpitali i do Izb lekarskich z tytułu odpowiedzialności zawodowej.
O odpowiedzialności karnej lekarzy > TUTAJ
Jednak nawet tutaj prawo jest tak ustawione, że ofiary błędów lekarskich czy ich rodziny mają utrudnione pozyskanie odszkodowania ze względu na zbyt krótki czas na złożenie wniosku, to jest chyba 3 lata obecnie ( ale muszę sprawdzić ) , a dla wielu to może być za krótki czas by się podnieść emocjonalnie po śmierci bliskiej osoby, lub podreperować zdrowie fizycznie po błędzie lekarskim by móc myśleć o pociągnięciu do odpowiedzialności ( choćby finansowej z ubezpieczenia ) winnego a przede wszystkim siły psychiczne i fizyczne na to.
Jednak w przypadku obecnej sytuacji to rząd odgórnie powinien wypłacić z kasy państwa ogromne odszkodowania i jak wyżej odpowiedzialność powinna zaskutkować dymisjami i odpowiedzialnością karną za decyzje i łamanie konstytucji.
Z 21 na 22 czerwca była najkrótsza noc roku, czyli starosłowiańskie święto Sobótki ( Noc Kupały , Palinocka , Noc Świętojańska ) i tak mi się skojarzyło o męsko damskiej komunikacji:
Dziewczyna zapytała chłopaka:
- Lubisz mnie?
On powiedział - nie.
Myślisz ze jestem ładna? - zapytała.
- Nie.
Zapytała wiec jeszcze raz:
- Jestem w twoim sercu?
- Nie.
Na koniec zapytała:
- Jakbym odeszła, to byś płakał za mną?
Powiedział, że "nie".
" Smutne " - pomyślała dziewczyna i odwróciwszy się zamierzała odejść.
Złapał ją za rękę i powiedział:
- Nie lubię Cię, tylko Cię kocham. Dla mnie nie jesteś ładna, tylko piękna. Nie jesteś w moim sercu, Ty jesteś moim sercem. Nie płakałbym za Tobą, tylko umarłbym z tęsknoty.
Zdarzały mi się niedorozumienia z mężczyznami na których mi zależało, które jednak kończyły się niestety smutniej...bo nie było szansy ( ze względu na późniejszy nagły brak kontaktu, albo brak dobrej woli drugiej strony ) wyjaśnić by druga strona zrozumiała tak jak to było w intencji a nie przez pryzmat swoich jakiś ran, urazów, ego, wychowania, czy innych czynników.
Przed 6 rano i takie niesamowite spotkanie z koziołkiem , samcem sarny. Był dość blisko, zdjęcie robiłam z samochodu, sarny nie boją się samochodu.
Stał bardzo długo patrząc na nas i nie ruszając się, przez chwilę miałam wrażenie, że ktoś postawił rzeźbę na swojej działce leśnej. Kiedy wyszłam z samochodu, mając nadzieję, że będzie pozował nadal, czmychnął w zarośla i tyle go widziałam.
Byłam w tym lesie ponownie, kilka godzin później, radiowozem z policjantką ( to inna historia ) i powiedziała, że w tym miejscu w czasie poranków jest pełno saren i jeleni.
Zdjęcie technicznie kiepskawe, bo niestety nie dysponuję dobrym aparatem.
Jedna o natychmiastowe dopuszczenie do stosowania amantadyny ( lek Viregyt - K ) w leczeniu covid-19:
TUTAJ : Amantadyna - natychmiastowe dopuszczenie do leczenia w Covid 19
Druga z ważnymi pytaniami do Ministra Zdrowia odnośnie szczepień :
I trzecia:
TUTAJ: W SPRAWIE OBOWIĄZKU SZCZEPIEŃ NA COVID19 w WAŁBRZYCHU
I kolejne:
List otwarty polskich lekarzy, naukowców i pracowników służby zdrowia do polskich władz oraz mediów
Sprzeciw przeciwko udziałowi w spisie powszechnym 2021
Zwłaszcza proszę o poparcie tej inicjatywy ( napiszę kiedys o tym problemie oddzielny artykul na blogu ) :
Zwiększamy dostępność do toalet dla kobiet
Zachęcam do zaglądania na portale z petycjami i wspieranie tych, którzy zamiast komentować jedynie na FB próbują działać.
Pisałam kiedyś jak należy zbierać oskołę i co można z nią potem zrobić:
Jak pozyskiwać sok z brzozy, o właściwościach i nieco historii > TUTAJ
Napój słowiański z soku brzozy - tzw. "Wojowników słowiańskich" > TUTAJ
W tym roku za zbiór soku zabrałam się późno ( najbardziej wartościowy jest ponoć ten sok zbierany w marcu po nowiu ) ale jeszcze nie za późno, by móc trochę podładować organizm naturalnymi minerałami i nieco go oczyścić. Póki brzozy nie rozwiną liści, póty sok można ściągać, pamiętając jednak by nie za dużo z jednego drzewa i by potem zabezpieczyć ranę.
Dwa razy dziennie , o świcie i pod wieczór zlewam to, co spłynęło do butelek, przy okazji jest to chwila spaceru po lesie i relaksu, który wiele potrafi dać, zwłaszcza o świcie jest takim ładowaniem baterii, tym bardziej wtedy gdy świeci słońce.
W lesie w którym zbieram oskołę jest kilka mrowisk zgromadzonych blisko siebie, jak pokazywałam na powyższym nagraniu.
W Polsce jest 100 gatunków mrówek ale mrowiska w lesie tworzą mrówki leśne - rudnice, które mają, jak sama nazwa mówi, czerwony kolor. Budują one najokazalsze mrowiska spośród mrówek polskich, kopce mogą dochodzić aż do półtora metra, choć tak duże są rzadkie, szerokość aż do trzech metrów.
Owady te należą do zwierząt, które lubią promieniowanie geopatyczne i dlatego można przypuszczać, że tam gdzie są mrowiska mogą przebiegać tzw. żyły wodne lub uskoki tektoniczne, które działają niekorzystnie na zdrowie człowieka.
Mrówki swój sukces ewolucyjny zawdzięczają społecznej organizacji życia i wykształconemu systemowi porozumiewania się. W mrowisku panuje określona hierarchia i każda mrówka ma swoje zadanie.
Ciekawe jest to, że do komunikacji wykorzystują one wzrok, dźwięk, dotyk ( np. informacje przekazują przez dotyk czułków ), zapach, feromony ale i zdolność wysyłania ultradźwięków.
To wszystko sprawia, że komunikaty przesyłane są błyskawicznie a co za tym idzie reakcja innych osobników też jest bardzo szybka, zwłaszcza jeśli chodzi o info w sprawie niebezpieczeństwa, czy pożywienia. Każdy kto wszedł w mrowisko bardzo szybko się o tym przekonał ;) Mrówki podobnie błyskawicznie zaczęły oblegać miejsca pobierania przeze mnie soku i natrętnie wpychać się do odkrytego słoika czy wędrować wokół zakrętki butelki.
Na marginesie, zastanawiam się, czy sok, w którym były mrówki może być szkodliwy jakoś dla zdrowia, czy one mogą przenosić jakieś np. pasożyty, czy bakterie albo grzyby.
Owady te, zwłaszcza w lasach niszczą larwy wielu szkodników, tam gdzie jest sporo mrówek na ogół nie ma też kleszczy, ponieważ są one ich pożywieniem. W tym lesie , w okolicach mrowisk nigdy nie złapałam kleszcza ani nikt z rodziny, mimo, że jeździliśmy tam na grzyby i wchodziliśmy w niską sadzonkę szukając maślaków. Inna rzecz, że tam jest uboga warstwa podszytu i nie ma trawy.
O mrówkach jeszcze napiszę, ponieważ robię pewien eksperyment i coś aktualnie sprawdzam.
W tych porach dnia można tam na polanie i polu/łące zobaczyć sarny/ jelenie , które skubią trawę lub odpoczywają wśród niskich sadzonek sosen.
Mnie się to udało, najpierw rankiem jednego dnia, były to bodajże dwie samice sarny albo jelenia.
Dlaczego piszę "albo"?
Były za daleko bym mogła je dobrze obejrzeć, ale wnioskuję, że były to sarny, że względu na to, że samiec miał za małe różki na samca jelenia ( byka ) i ogólnie chyba był za mały, wyglądał mi na kozła ( samiec sarny), widać było wyraźne białe plamy przy ogonie więc myślę, że to były raczej sarny, samice czyli kozy ( łanie w przypadku samicy jelenia)
Potem wyszła samica sarny ( koza) z samcem ( kozioł/rogacz, przez myśliwych zwany sarniakiem ).
Rankiem drugiego dnia, w momencie kiedy byłam bliżej a one mi wręcz pozowały , stojąc i patrząc na mnie przez dłuższą chwilę. Niestety pechowo nie załączyła mi się kamera w aparacie, myśląc, że nagrywam, nie nagrałam.
Na powyższym filmie i poniższych zdjęciach widać je słabo, bo zoom zwykłego cyfraka nie wydolił, za daleko były dla niego.
Bywają czasem kojące chwile zapomnienia o wszystkim co trudne, przykre, z czym człowiek się zmaga. Wtedy istnieje tylko ten krótki moment - tu i teraz, w którym nie myślisz o tym co było i co będzie, gdy to "teraz" minie.
Takich chwil Wam życzę.
Przypomniał mi się piękny ale smutny cytat z filmu "Łowca androidów", który od jakiegoś czasu siedzi mi w głowie bo stał się dla mnie niezwykle realny:
"Wszystkie te chwile znikną w czasie jak łzy w deszczu"
Znikną nie tylko te złe i smutne ale i te piękne również, pozostanie brak...