8 mar 2017

Powrót do natury cz.1 - naturalne mydła i żele do mycia ciała

Powrót do natury cz.1- naturalne mydła i żele do mycia ciała


Czy pamiętacie czasy takiego prawdziwego szarego mydła lub innych mydeł bez wpakowanej do nich takiej ilości chemii, jaka jest w nich obecnie? Takich mydeł w polskich sklepach już nie ma ( seria "szary jeleń tylko z nazwy jest "naturalna", popatrzcie na skład środków myjących z tej serii ) 

Kiedyś półki w łazience nie były tak przepełnione kosmetykami pielęgnacyjnymi. Zazwyczaj to było mydło, ziołowy szampon do włosów, woda po goleniu w przypadku panów i jakiś krem.
Dzisiaj półki uginają się od wielu takich akcesoriów, każdy z nich ma w sobie ileś składników chemicznych ( policzcie sobie sami ile substancji chemicznych zawierają wszystkie wasze kosmetyki pielęgnujące! ), a to wszystko poprzez skórę jest wchłaniane do organizmu , oraz przedostaje się do wody/ ścieków, dalej do gleby, dalej do żywności...

Jak mamy być zdrowi?

Najmniej groźnym efektem jest coraz większa liczba alergików. Przyzwyczajeni do chemicznych substancji , stają się uczuleni na naturę, czyli na typowe, naturalne środowisko dla życia człowieka!
Najgorszym skutkiem zaburzenia hormonalne, choroby degeneracyjne ( alzheimer, parkinson), i rak.

Czy tego chcemy dla nas, naszych rodzin, dzieci i następnych pokoleń (które są coraz słabsze )?

Coraz więcej świadomych ludzi szuka naturalnych kosmetyków pielęgnacyjnych i upiększających, rezygnując z głupawki "dużo, kolorowo, modnie i pachnąco"

Gdzie szukać? Tam gdzie ludzi nie opanowała jeszcze głupawka, gdzie trzymają się mądrości rodowej i swoich tradycyjnych wyrobów, gdzie nie panoszą się na rynku zachodnie koncerny chemiczne, na wschodzie, w Afryce.

W Polsce nie jest z tym łatwo. Rodzimych się właściwie nie produkuje, importowane są drogie albo podróby.  Za taki stan rzeczy odpowiada zagarnięcie rynku przez zachodnie chemiczne koncerny, tym samym mały import z krajów, w których produkuje się takie naturalne kosmetyki ( wschód bliski i dalszy, kraje arabskie, Indie i inne kraje gdzie nie rozpanoszyły się zachodnie chemiczne koncerny), które tam są w dodatku tanie, bo mądrzy tamtejsi ludzie używają głównie takich.
Jeśli już ten import jest, to pośrednicy windują ceny niebotycznie, ponieważ w Polsce brak emigrantów ( tak jak np. w Uk), którzy by mieli swoje sklepy i takie produkty masowo kupowali, mało też jeszcze ludzi świadomych, którzy tworzyli by masowy popyt na takie produkty, więc i ceny przez pośredników są windowane po pretekstem, że to towar "luksusowy", do tego dochodza jeszcze przepisy unijne utrudniające napływ takich towarów do nas ( te wszystkie certyfikaty zezwolenia cła itd )  Efekt jest taki, że mydło naturalne z oliwek które w sklepie w kraju skąd pochodzi kosztuje np. 3zł i jest dostępne dla wszystkich ludzi bo jest produktem standardowym używanym codziennie , w polskim sklepie jest lansowane jako produkt luksusowy i sprzedawane za np. 20-40 zł.
Ten sam kosmetyk naturalny w Anglii można kupić taniej niż w Polsce ( np. indyjskie neem w UK kosztuje 10 zł, w Polsce tej samej firmy kosztuje 15 zł ) , co jest paradoksem biorąc pod uwagę, że angielskie społeczeństwo jest bogatsze niż polskie.
W związku z tym, w Polsce  mało ludzi stać na kosmetyki naturalne a jeśli nawet stać, to mają mały wybór i ograniczoną dostępność do nich.

Myślę więc, że warto dzielić  się wiedzą na ten temat i promować naturalne produkty tych producentów, które mają je w przystępnych cenach nie obniżając jakości ( nie dodając chemii), oraz tych pośredników, którzy nie wmawiają ludziom , że naturalny, to luksus i musi drogo kosztować.

To bowiem NASZE PRAWO - móc korzystać z NATURALNEGO, bez względu na status materialny.
Zacznę od swojej półki z kosmetykami pielęgnacyjnymi.


 Naturalne mydła i żele do mycia ciała 


Do mycia ciała, głowy/włosów, do golenia. Myjące i pielęgnujące, wspomagające radzenie sobie z problemami skóry.


Naturalne mydła to sole kwasów tłuszczowych  powstają w wyniku reakcji kwasów tłuszczowych ( zwierzęcych lub roślinnych ), z zasadami tzw. ługami. Zasadą w produkcji mydła może być wodorotlenek sodu  (zwyczajowa nazwa to soda kaustyczna)– efektem są mydła sodowe, tzw. „twarde”, mające postać twardych bloków czy kostek, lub wodorotlenek potasu (Potassium Hydroxide, naturalne źródło tej substancji to popiół drzewny)– otrzymuje się wtedy mydła potasowe czyli „miękkie”, maziste ( żele do mycia ). Mydła potasowe są cenione za delikatność i działanie złuszczające.

Mydła oparte na tłuszczach roślinnych są przyjaźniejsze dla skóry, ponieważ nie zatykają jej porów tak jak mydła oparte na bazie łoju zwierzęcego, które poprzez zatykanie porów mogą prowadzić do problemów ze skórą np. trądziku.



  • Mydła na bazie oleju z oliwek
Na mojej półce łazienkowej znajdują się naturalne mydła na bazie olejów roślinnych np. z oliwek ( na zdjęciu powyżej, to w papierze z wielbłądem i jasne pod nim ), bez konserwantów, sztucznych zapachów i barwników, na bazie wody (można też kupić z dodatkiem gliceryny,ale to już nie jest to tradycyjne mydło,gliceryna osłabia działanie roślinnych olejów zawartych w mydle, więc takie mydła już nie wspomagają leczenia problemów ze skórą, choć dają nadal dobry efekt higieniczny ), z użyciem naturalnego ługu.

Zapas tych mydeł  kupiłam sobie na wycieczce w Palestynie, w jakimś pierwszym lepszym, małym sklepie samoobsługowym ( cena 1 dolar za szt., należy pytać o mydło tradycyjne,  mydło z oliwek po arabsku fonetycznie brzmi: "sabun mynzetun" ), więc jeśli ktoś będzie na wycieczce może sobie kupić. Jestem z tych mydeł zadowolona.

Mydła takie spotkamy też, choć wielokrotnie drożej, w sklepach w Polsce, taniej niż w nich, można chyba wyszukać na allegro, choć nie zawsze pewnie będziemy mieć gwarancję, że jest ono oryginalne....
Mydło na bazie oliwy z oliwek zawiera wit. E, A, nawilża ale także zapewnia odpowiedni poziom natłuszczenia i ochrony skóry, co jest szczególnie ważne dla skóry suchej. Regeneruje ją i opóźnia procesy starzenia.

Innym tradycyjnym mydłem wykonanym z oleju z oliwek jest mydło marokańskie tzw. "czarne mydło " z wykorzystaniem ługu potasowego. Mydła potasowe są cenione za delikatność i działanie złuszczające . Mydła marokańskie stosowane są nie tylko do mycia ale też dla usunięcia martwego naskórka , pillingu, który tradycyjnie wykonuje się przez masaż namydlonego ciała specjalna rękawicą tzw. kessa.
Osobiście nie miałam do czynienia z tym mydłem.


  • Mydło tzw. z Aleppo ( czyli to, które osobiście lubię )
Znanymi i dobrej jakości, mydłami na bazie oleju z oliwek z dodatkiem oleju laurowego są oryginalne mydła syryjskie tzw. z Aleppo ( mydło z olejem laurowym po arabsku fonetycznie brzmi : "sabun łorek rar ( w tym słowie pierwsze  "r" jak francuskie) ) , które na naszym rynku osiągają wysokie ceny...
Tymczasem pomimo nazwy, często nie pochodzą one w tej chwili z Aleppo, czy w ogóle z Syrii ( wiadomo z jakiego powodu...), tylko są produkowane przez firmy z Turcji, innych krajów w tym zachodnie, co nie znaczy, że są gorsze o ile mają skład taki sam jak tradycja każe ( olej z oliwek, olej laurowy ( nie mylić z olejkiem eterycznym bo niektóre firmy w opisie podają zawartość oleju laurowego a w składzie podają olejek eteryczny laurowy... a to różnica ), woda, ług sodowy )

Uważać jednak trzeba na mydła nazwane "aleppo", ale nie robione w/g tradycyjnej receptury, tylko mające inny skład, czytać należy dokładnie skład i liczyć na to że producent podał prawdziwy, fałszowana jest też prawdziwa zawartość oleju laurowego. Na stronie jednego ze sklepów internetowych znalazłam informację :
"Ze względu na pogarszającą się jakość surowcową, masowe podrabianie i negatywne wyniki badań dotyczących naturalnego składu, zmuszeni byliśmy zaprzestać sprowadzania mydła Alep w stężeniach powyżej 20%. Po ostatnich analizach rynku w europie i na bliskim wschodzie zauważyliśmy, że obecne wydania kostek aleppo różnią się stemplem, jednak posiadają przeważnie stężenia około ~8% i ~20% natomiast przez dostawców sygnowane są jako 30%, 40% lub 50%."

Oryginalne mydła z Aleppo robione są na bazie tradycyjnej receptury, jedne z pierwszych mydeł wytwarzanych na świecie, od kilu tysięcy lat w/g tej samej metody ( zapewne królowa Kleopatra w Egipcie używała takiego mydła )
Proces zmydlania oleju roślinnego z oliwek i laurowego, z ługiem sodowym ( w tradycyjnej metodzie  z soli morskiej ) w warunkach termicznych trwa ponad tydzień i jest pracochłonny. Po tym czasie odlewa się ług i przefiltrowuje wodą, powstałą w ten sposób masę rozprowadza się na arkuszu do przeschnięcia i tnie na kawałki. Po dobrym wyschnięciu, mydło leżakuje i "dojrzewa" w podziemnej komorze od 9 miesięcy do 4 lat, w trakcie którego zmienia kolor powierzchni z zielonkawego, przez ochrę aż nabiera złoto-brązowej, w środku nadal pozostaje zielonkawe. Po grubości piaskowo-brązowej barwy można poznać jak długo mydło było suszone, im dłużej tym lepszej jakości, bo  podczas leżakowania nabiera też odpowiednich właściwości, obniża się zawartości wilgoci co powoduje większą twardość kostek i dłuższą trwałość mydła.

Mydła te są ciemniejsze w kolorze od tych wykonanych z samych oliwek i zielonkawe, w zależności od ilości dodanego oleju laurowego i długości "leżakowania", ( na zdjęciu powyżej: dwa mydła na pierwszym planie, oryginalne, które dostałam jakiś czas temu z Syrii, na początku jedno było brązowo-zielonkawe, czyli krócej leżakowało, było "młodsze") początkowo mogą mieć odcień brązowo-zielonkawy, który po jakimś czasie, w miarę leżenia mydło brązowieje ( często po przekrojeniu mydła w środku nadal mamy kolor zielony) , nie bójmy się więc wtedy, że mydło nam się zepsuło ;)
Prawidłowo wyleżakowane mydło będzie z wierzchu brązowe , w środku zielonkawe i nie "mazie" się po skórze, tylko lekko pieni i myje. Będzie twarde.

Olej laurowy ( ponoć może uczulać ludzi uczulonych na niego, więc warto zrobić próbę ) daje dodatkowe korzystne właściwości pielęgnacyjne, działa antyseptycznie, przeciwgrzybiczo i nawilżająco ( i to od jego procentowej zawartości zależy cena mydła, im więcej tym zazwyczaj droższe ) ,  choć jednocześnie intensywniejszy, niż w mydłach na samym oleju z oliwek, specyficzny zapach,  który może przeszkadzać i nie być dla niektórych zbyt przyjemny ( z mojego doświadczenia wywnioskowałam, że zapach mniej lub bardziej intensywny, jest chyba zależny od ilości oleju laurowego i czasu leżakowania mydła ) Dla mnie na początku też był dziwny, a teraz albo się przyzwyczaiłam, albo on po prostu znika, po jakimś krótkim czasie po umyciu.

Mydło jest łagodne , dobrze myje a jednocześnie nie wysusza skóry, wręcz ją nawilża ( nie trzeba potem używać nawet balsamu do ciała ), dobre również do golenia.

Zawarta w oliwie z oliwek wit. E ( odporna na wyższą temperaturę ) i A ( ulega stopniowo utlenianiu ) pomagają skórze w utrzymaniu równowagi wodno-tłuszczowej i chronią ją przed niekorzystnymi czynnikami.
Oryginalne, dosuszone ( min. 9 miesięcy ) mydło "Aleppo" z zawartością oleju laurowego, dzięki między innymi zawartości chlorofilu działa korzystnie wspomagająco przy dolegliwościach skóry, jak trądzik, łuszczyca, atopowe zapalenie skóry, łojotok, pobudza tez wzrost włosów, przeciwdziała łupieżowi i likwiduje go, dobrze oczyszcza i działa ściągająco,grzybobójczo, bakteriobójczo wspomagająco przy drobnych uszkodzeniach skóry ( np. ranki po ukłuciach komarów).

Mydło nadaje się dla każdego, także dla osób ze skórą wrażliwą i skłonną do uczuleń.
Dobre do mycia również włosów ( trzeba na końcu spłukać wodą z odrobiną octu, najlepiej jabłkowego, lub cytryny ).

W zależności od celu używania mydła "Aleppo" ( oraz stanu portfela, bo im więcej oleju laurowego tym mydło droższe ) wybrać można różna procentową zawartość oleju laurowego i tak producenci zalecają:

- 4%- to mydło bazowe, delikatne, można używać w fazie przestawiania się z mydeł chemicznych/syntetycznych na mydła naturalne, by skóra się przyzwyczaiła.

- 20%-25% - dla skóry niewykazującej tendencji do chorób. Pomagają zachować zdrowy i naturalny wygląd . Polecane dla całej rodziny, do mycia twarzy, ciała i włosów.

- 40% -75% - do zastosowań wyłącznie leczniczych, bardzo głęboko nawilżają. Zalecane w przypadku problemów ze skórą i tylko na czas kuracji.


  • Mydło na bazie oleju z oliwek z naturalnymi dodatkami
Na wycieczce w Jordanii, kupiłam mydło na bazie oleju z oliwek z dodatkiem oleju z migdałów ( na zdjęciu powyżej, po środku, jasne w opakowaniu z "szarego" papieru ). Nie było tanie , więc wzięłam jedną kostkę do przetestowania ( miałam już zapas mydeł palestyńskich ). Podejrzewam, że cena uwarunkowana była miejscem zakupu, sklep prowadzony przez Polkę, nastawiony był na obsługę turystów...W normalnym sklepie dla autochtonów pewnie było by tańsze.
Myje nim twarz, mam wrażenie że dobrze nawilża i natłuszcza, skóra jest po nim przyjemna w dotyku, więc nadaje się świetnie dla suchej skóry.

Można kupić mydła z innymi dodatkami jak błoto z morza martwego, czarnuszka, glinka itp., które wzbogacają działanie pielęgnacyjne czy lecznicze mydła, o właściwości dodanego składnika. Nie podam przykładów firm czy nazw, ponieważ ich nie używam. W internecie jednak można znaleźć bez problemu, poczytać skład i wybrać te z wyłącznie naturalnym składem.


  • Żele do mycia 
Niektórzy nie lubią mydeł w kostkach i wolą do mycia ciała żele w postaci półpłynnej. Można zrobić je samemu z kostki mydła ( przepis podam w oddzielnym poście). Można spotkać żele pod nazwą "aleppo" ale w składzie z ługiem potasowym ( potassium hydroxide ) a nie sodowym.

Osobiście kupiłam dla domowników dwa żele z naturalnych składników, wyprodukowane w Indiach
( na zdjęciu powyżej w butelkach ), zakup na allegro w sklepie internetowym sprzedającym produkty indyjskie, ajurwedyjskie.
Mają naturalny skład, przyjemny delikatny zapach. Wbrew pozorom różowy pod względem zapachowym chyba bardziej pasuje dla panów, żółty dla pań ( pachnie jakby jaśminowo), zapach nie jest intensywny i na ciele nie drażni, nie utrzymuje się długo i nie przeszkadza, jak ktoś nie lubi intensywnych zapachów ciała po myciu.

Jak zrobić własny żel do mycia ciała

Żel do mycia można zrobić też samemu, jeśli ktoś woli taką formę,  z dowolnego dobrego ( np. któregoś z powyżej opisanych )  mydła, które należy zetrzeć na tartce, dodać trochę wody i gotować w garnku mieszając co jakiś czas, aż do rozpuszczenia. Ilość wody dobieramy eksperymentalnie ( żel gęstnieje po ostudzeniu, więc jeśli okaże się za gęsty dolewamy wody i znów rozgrzewamy by się masa z nią związała, jeśli się da dokładnie mieszamy na zimno )
 Do takiego żelu dodawałam kilkadziesiąt kropli ekstraktu z pestek greipfruta, ponieważ działa antybakteryjnie, antygrzybiczo , więc też konserwuje.
W tym samym celu można dodać odrobinę olejku herbacianego ( intensywny zapach, który nie każdy lubi ) lub z oregano ( silne działanie antybakteryjne i antygrzybicze )

Jeśli ktoś chce, może dodać naturalnego olejku dla zapachu, oraz gliceryny ( nadaje przyjemny dotyk żelowi, ale jednocześnie zatyka pory, więc nie jest wskazana zwłaszcza do skór tłustych )








0 komentarze :

Prześlij komentarz