11 paź 2015

Intercyza - brak zaufania czy dowód miłości?

Intercyza - brak zaufania czy dowód miłości?


W dyskusjach o relacjach męsko - damskich, gdy padają jakieś przykłady dotyczące intercyzy słyszy się "święte" oburzenie, z jednej strony, że jak ktoś zrywa związek z powodu wymagania podpisania intercyzy przez druga osobę to znaczy że leciał na kasę, z drugiej strony, że jak można wymagać intercyzy jak się kogoś kocha....
Kto ma rację?

Czy to, że ktoś rezygnuje ze ślubu, bo osoba, która go podobno kocha wymaga podpisania intercyzy musi zawsze oznaczać, że leciał tylko na kasę?
No nie, to nie jest oczywiste ale o tym później...

Bo czym jest intercyza?


Jest umową majątkową zwieraną przed ślubem lub po ślubie. W świadomości większości kojarzy się z wyłączeniem praw jednej osoby do majątku drugiej... ale to nie do końca prawda, mało kto  świadomy jest tego, że istnieją różne jej rodzaje :

  •  wyłączająca wspólność majątkową :
                                           - rozdzielność majątkowa całkowita -  gdy nie ma majątku wspólnego w
                                             małżeństwie, są tylko oddzielne. Daje swobodę w zarządzaniu swoim
                                             majątkiem oraz możliwość ograniczenia odpowiedzialności za
                                             zobowiązania małżonka. Jednocześnie brak zabezpieczenia
                                             majątkowego dla małżonka, który nie osiąga dochodów lub ma dochody
                                             znacznie niższe. 

                                           - rozdzielność z wyrównaniem dorobków - czyli zabezpieczeniem
                                             materialnym osoby ( w przypadku rozwiązania rozdzielności lub
                                             rozwodu )  która z przyczyn wykonywania obowiązków
                                             rodzinnych lub np. choroby czy innych okoliczności nie mogła
                                             powiększać swojego majątku.
                                             Umowa taka jest dla osób, które w trakcie małżeństwa nie posiadają
                                             majątku wspólnego i są w pewnym sensie niezależne, ale po ustaniu
                                             wspólności chcą równo podzielić się majątkiem ze współmałżonkiem.
                                             Ustawodawca chcąc zwykłą rozdzielność majątkową uczynić bardziej  
                                             sprawiedliwą wprowadził od 2005 r do kodeksu rodzinnego i
                                             opiekuńczego nowy rodzaj intercyzy, po to żeby niejako zachować
                                            "zalety" i uniknąć "wad" całkowitej rozdzielności majątkowej..ale to tylko
                                             w teorii...praktyka w przypadku rozwodu praktycznie nie daje szans
                                             małżonkowi, który ma trudniejszą sytuację finansową, więc jak wyżej

  • ograniczająca wspólność majątkową - na zasadzie "mieć ciastko i zjeść ciastko"...polega na   wyłączeniu ze wspólności majątkowej niektórych składników majątku wspólnego
  • przywracająca wspólność majątkową - przywraca wspólność majątkową ustawową, czyli majątek zdobyty przed ślubem jest oddzielny a zdobyty po ślubie wspólny   
  • rozszerzająca wspólność majątkową - możliwość rozszerzenia wspólności majątkowej na przedmioty majątku odrębnego uzyskane przed ślubem, w celu ułatwienia decydowania o bycie rodziny, nie można jednak rozszerzyć wspólności majątkowej na pewne przedmioty - np. przedmioty darowizny,spadku, przedmioty niezbywalne. 

W dyskusjach zdania podzielone ( o czym pisałam wyżej ) najczęściej dotyczą pierwszego rodzaju intercyzy czyli wyłączającej wspólność majątkową.
Moje pytanie brzmi, jeśli ktoś kogoś kocha, jest kochany, oboje planują i są świadomie zdecydowani na ślub i wspólne życie NA DOBRE I NA ZŁE  to po co komu takiego rodzaju czy podobnego, intercyza?.....

Co prawda wykładowczyni ze studiów, która wykładała mi elementy prawa rodzinnego, mówiła że miłość miłością a życie życiem i zabezpieczenia prawne zabezpieczeniami, że warto podejmować kroki prawne na "wypadek"....ale tylko częściowo się z tym zgadzam.
Zakładam bowiem, że ślub to przysięga a przysięga to świadome zobowiązanie a zobowiązań się dotrzymuje, a jak nie jest się w stanie dotrzymać z jakiś przyczyn i nadchodzi ten "wypadek" to przecież ten drugi człowiek jest ważny, był z nami, ofiarowywał coś, był dla nas ważny a my dla niego ( a przynajmniej tak powinno być, no chyba że motywacje ślubu były inne) .
Dlatego zabezpieczenie jak najbardziej jest potrzebne by służyło obu stronom, związkowi i rodzinie ale wtedy jest to zabezpieczenie przed czynnikami zewnętrznymi w celu ochrony współmałżonka ( formalnego czy nieformalnego ) i rodziny. To coś jak mur obronny przed krzywdą z zewnątrz.
Jeśli natomiast takie "zabezpieczenia" podejmuje się przed własnym przyszłym współmałżonkiem, obecnym lub nawet nieformalnym "na wypadek", to niejako z góry zakłada się, że ten "wypadek" nastąpi a to nie jest dobry start. Bo w razie jakiegoś kryzysu przy takim założeniu, nie będzie się robić wszystkiego by wyjść z sytuacji kryzysowej tylko pójdzie się na łatwiznę i "rozwiąże" związek...
Wydaje mi się, że ludzie którzy nie robią takiego założenia ( że w razie czego wezmę rozwód ) bardziej się starają w sytuacjach trudnych by je rozwiązać razem, nie rezygnują tak łatwo tylko pokonują przeszkody i są bardziej skłonni pracować nad relacją niż ją porzucać.

Moim zdaniem jeśli komuś zależy na intercyzie w formie korzystnej tylko dla jednej ze stron a dla drugiej niekorzystnej ( tak się dzieje w przypadku gdy jedna z osób jest zasobniejsza materialnie a druga nie dorównuje materialnie z różnych przyczyn ), to przede wszystkim należało by się zastanowić dlaczego jej chce....

Pewien facet powiedział :

"ktoś chce zabezpieczyć majątek a ten drugi się na to zgadza"


Ja pytam: przed kim zabezpieczyć? 


Przed osoba kochaną i kochającą? Najbliższą  z którą chce się spędzić resztę życia?....

Mnie by przyszło do głowy że ukochana osoba mi nie ufa...że nie ufa samemu sobie, że nie jest do końca pewna, że chce ze mną być na  życie skoro potrzebuje się "zabezpieczyć", że w sumie to postrzega mnie jako potencjalnego wroga, który go będzie chciał ograć i którego on chce ograć.... tylko po co brać ślub z wrogiem?....

Co innego zabezpieczyć majątek dla tej osoby i dla rodziny, czyli dzieci przed czynnikami z zewnątrz, którą to możliwość daje intercyza rozszerzająca wspólność majątkową. Ewentualnie w przypadku ( tak jak u moich znajomych ) gdy jedna osoba sprawuje odpowiedzialne stanowisko, gdzie podpisuje lojalkę i przez intercyzę o rozdzielności majątkowej zabezpiecza rodzinę przed ewentualnymi długami czy przekrętami które ktoś zrobi w firmie a spadnie to na jego konto....

Inne aspekty dążenia do rozdzielności majątkowej, to może chęć zyskania władzy, kontroli nad osobą skromniej sytuowaną finansowo poprzez ograniczenie jej dostępu do zasobów. Myślę, że tak też bywa a nawet to obserwuję i bez spisywania intercyzy.

Możliwe, że jest to też obawa przed utratą "wolności", niezależności  i chce sobie ją zabezpieczyć intercyzą co ma związek z zachowaniem kontroli i władzy, tyle, że wtedy to chyba źle rozumiana wolność. ( może dlatego tak wielu mężczyzn się nie żeni tylko ciągnie związki latami, bo "papier im nie potrzebny" albo nie są pewni, że to "ta" osoba ale na ten temat w innym poście ) .

Jeśli ktoś ma takie obawy jak powyżej i nie jest sobie w stanie z nimi poradzić to powinien o nich porozmawiać z drugą osobą....a ktoś od kogo wymaga się podpisania intercyzy, powinien zastanowić się dlaczego ...bo np. ja bym nie chciała sypiać z "wrogiem"....ani wychodzić za mąż za kogoś komu nie do końca ufam czy nie do końca jestem pewna, że to ta właściwa osoba...ani za kogoś kto mnie postrzega w kategoriach " jak nie ta to inna" lub bierze pod uwagę ewentualny rozwód... bo taki człowiek jest niepewny.

Pamiętam jak dla "byłego", ( o czym się dowiedziałam po dłuższym czasie od momentu jak mnie opuścił....) okazywanie czułości na co dzień, przez wsparcie, zrozumienie, wyrozumiałość,cierpliwość, drobne czułe gesty jak pocałunki przed wyjściem do pracy i po powrocie i inne tego typu zachowania , które dla mnie nie są przeznaczone dla każdego, tylko właśnie są sposobem na okazywanie uczucia tej jednej osobie, dla niego jak się potem okazało są tylko wymianą barterową i rytuałami, przeznaczonymi dla każdej kobiety, z którą będzie mieszkał czy sypiał, bez znaczenia czy ją kocha czy nie...
Na pytanie co w takim razie jest dla niego wyrazem miłości do kobiety odpowiedział :

"Małżeństwo ze wszystkimi bzdurami typu wspólne konto itd."

... a jest to facet, który zawsze preferował oddzielne konta i własne pieniądze, w różny pokrętny sposób to uzasadniał...aż w końcu wyszło szydło z wora jak myśli naprawdę.

Może tak to wygląda ... tam gdzie jest ważniejsza kasa, wygoda, wykorzystywanie władzy, zazwyczaj chyba nie ma miłości.






Zupa z dyni na mleku

Zupa z dyni na mleku

 

Niedawno podawałam "swój" przepis na zupę z dyni, którą ja lubię bardziej  > TUTAJ, dzisiaj podaję
przepis mamy na zupę z dyni na mleku, którą ona lubi bardziej.

ZUPA 


Składniki:

  • dynia
  • mleko
  • marchewka
  • sól

Pokroić dynię, wybrać ziarnka, ugotować w małej ilości wody.
Marchewkę umyć, pokroić na krążki grubsze, ugotować w małej ilości wody.
Ugotowaną dynie i marchewkę rozgnieść i dodać do gorącego ugotowanego mleka, rozmieszać. Posolić.
Podawać z kluseczkami wybranymi z tych, które opisałam poniżej:



KLUSECZKI  ZIEMNIACZANE


Moje ulubione do tej zupy.

Starte ziemniaki surowe i ziemniaki gotowane, w proporcji ok. 2:1
Starte przecisnąć przez szmatkę, by odsączyć, wymieszać z gotowanymi.
Ręcznie formować małe okrągłe, lekko spłaszczone kluseczki ( podobne jak pyzy ).
Zagotować wodę w garnku, posolić i wrzucać na wrzątek kluski, gotować od momentu wypłynięcia jeszcze 7-8 minut. Wyjąć i dodać do zupy.

 

 KLUSKI LANE


Kluseczki dobre, jeśli zależy nam na szybkim przygotowaniu bo nie mamy czasu  lub dopadł nas leń ;)

Mąkę, wodę i jajko zmiksować.
Zagotować wodę w garnku, posolić.
Nabierać łyżką ciasto i lać małymi porcjami na gotującą się wodę.Gotować 3-4 minuty od wypłynięcia.
Odsączyć na sitku i dodać do zupy.

Zobacz zupę krem z dyni > TUTAJ



Ketchup domowy

Ketchup domowy


Ze względu na to że ketchupy w sklepach zwykle zawierają niekorzystne dodatki jak konserwanty, wzmacniacze smaku , skrobii modyfikowanej ( czyli GMO ) a nawet te które nie zawierają powyższych pakowane są do plastikowych butelek zamiast szklanych, dlatego zdecydowanie wolę ketchup domowy.

Podaje dwa przepisy. Można zrobić w/g pierwszego albo drugiego ale u mnie w domu
łączy się oba, czyli robi trochę ketchupu  z jednego i z drugiego przepisu i potem razem miesza.

Ketchup I


Składniki do gotowania :

  • 3kg papryki czerwonej
  • 1szklanka oleju rzepakowego 
  • 11/4 szkl. cukru
  • 1/2 łyżeczka chili w proszku ( mniej lub więcej w zależności od tego jaki chcemy pikantny )
  • 3 płaskie łyżki soli ( lub 2 )
Pozostałe składniki:

  • 3 główki czosnku
  • 3 słoiczki po 200 ml koncentratu pomidorowego ( najlepiej domowego lub ze sklepu bez konserwantów )
  • 3 liście laurowe
  • 1/2 torebki bazylii
  • 3/4 szklanki octu
  • pieprz

Paprykę przekręcić przez maszynkę ( lub sparzyć i obrać ze skórki ).

Dodać składniki i gotować 20 minut, na koniec zblendować blenderem.

Dodać pozostałe składniki : 3 główki zmiażdżonego czosnku, 3 słoiczki po 200 ml koncentratu pomidorowego, 3 liście laurowe, 1/2 torebki bazylii, 3/4 szklanki octu, trochę pieprzu.

Gotować 20 minut. Nakładać gorące do słoików, dobrze zakręcać i odwracać do góry dnem do ostygnięcia.


Ketchup II


3kg obranej cukinii
ok 1/2 kg cebuli
1/2 szklanki octu
1 łyżeczka pieprzu
1 1/4 szklanki cukru
1 łyżeczka słodkiej papryki
2 łyżeczki soli
1 łyżeczka lub 1/2 ostrej papryki
3 papryki czerwone
2 słoiczki przecieru pomidorowego

Cukinię, paprykę, cebulę zetrzeć lub zmielić. Odstawić na 1 godzinę.

Dusić 10 minut. Dodać pozostałe składniki i dusić jeszcze 10 minut.

Zblendować blenderem.

Jak wyżej nakładać do słoików.


Smacznego :)










10 paź 2015

7 paź 2015

Dziko rosnące owoce jadalne ( jesień ) - Przetwory ze śliwki lubaszki

Dziko rosnące owoce jadalne  ( jesień ) - Przetwory ze śliwki lubaszki



W Polsce rośnie kilka gatunków dzikich śliw, największe znaczenie mają : ałycza, tarnina ( w stanie świeżym niejadalna, czasem po przemarznięciu )  i lubaszka.
Dwóch pierwszych nie spotkałam na swoim terenie, natomiast różne odmiany lubaszki rosną zarówno w parkach jak i w lesie i te opiszę.

Śliwa lubaszka to krzew lub niewielkie drzewko o jajowatych liściach. Występuje w różnych odmianach:

- mirabelka - owoce barwy żółtej o słodkim miąższu odstającym od pestki, kuliste w kształcie i                     zwykle nieco większe od innych
- psiarki - mają bardzo gorzką skórkę
- damaszki - są większe, jasnoczerwone lub fioletowe
- prunele - pokryte woskowym nalotem

Kiedy będziecie zrywać owoce śliwki, czy inne dzikie owoce lub zioła, pamiętajcie by nie ogałacać drzew ze wszystkich owoców, zostawić trochę dla innych ludzi ( tych bardziej potrzebujących, skromnie materialnie sytuowanych lub chorych ) czy ptaków i innych zwierząt, które przecież przyczyniają się do roznoszenia nasion ( np. pestek ) i wzrostu tych roślin w tym czy innych miejscach.

Kto ma ogródek czy sad, może posadzić takie rośliny u siebie, można tez dosadzać w lasach, by było jak najwięcej :)


Powidła ze śliwek mirabelek

 

  • Śliwki mirabelki jeśli zrywamy z drzewa kładziemy na słońcu aż dojrzeją, jeśli zbieramy już opadnięte przygotowujemy od razu. 
  • Myjemy, usuwamy pestki. Jeżeli pestki nie odchodzą od miąższu można je usunąć po rozgotowaniu, wybierając je z garnka.
  • Kładziemy wydrylowane śliwki do płaskiego garnka, dolewamy minimalnie wody i stawiamy na małym gazie ( kładę na palnik metalową płytkę, która zapobiega przypalaniu się zgęstniałych owoców do dna garnka ), rozgotowujemy i smażymy do uzyskania gęstawej masy. Najlepsze powidła uzyskujemy zagęszczając owoce w pewnych odstępach czasu przez 2-3 krotne gotowanie krótsze w ciągu 2-3 dni. Kto chce może dodać cukier.  Ja nie używam cukru w trakcie robienia przetworów. Dżemy ,marmolady i powidła słodzę miodem dopiero po otworzeniu słoika przed spożyciem.
  • Wkładamy do słoików, dobrze zakręcamy i pasteryzujemy  > zobacz TUTAJ
  • Możemy zmiksować, jeśli chcemy uzyskać "gładką" konsystencję i dobre zmieszanie smaków

Inna wersja tych powideł to taka z dodatkiem przecieru z gruszek ( naturalnie słodzi i przełamuje nieco bardzo kwaśny smak mirabelek ) lub jabłek.


Marmolada z mirabelek i jabłek


Składniki:
  • 1/2 kg mirabelek
  • 1/2 kg rajskich jabłek ( lub innych dzikich )
  • 1/2 kg jabłek ogrodowych
  • 1kg cukru ( ja robię bez cukru i słodzę miodem przed spożyciem )
  • cynamon lub starta skórka z cytryny
Umyte mirabelki, rajskie jabłka zalać małą ilością wody, rozgotować i przetrzeć przez sitko ( najlepiej każdy rodzaj osobno )
Jabłka ogrodowe umyć, obrać, pokroić usunąć części niejadalne, rozgotować z małą ilością wody, dodać wcześniej zrobione przeciery, wsypać cukier i razem podgotować. Pod koniec dodać mielony cynamon lub odrobinę startej skórki z cytryny.
Gorącą marmoladę wlewać do wyparzonych słoików, napełniając po brzegi o dobrze zakręcić.
Najlepiej zawekować, choć niektórzy nie wekują a pozostawiają do ostygnięcia.

 

Suszone śliwki mirabelki


Dojrzałe owoce rozłożyć na sitach lub blachach wyłożonych słomą lub papierem i pozostawić w przewiewnym suchym miejscu na 3-4 dni, żeby przewiędły. Następnie rozłożyć na sitach do suszenia i dosuszyć w piekarniku lub na płycie obracając w razie potrzeby.
Innym sposobem jest wysuszenie w suszarce do grzybów.
Przechowywać w słoikach, puszkach lub innych pojemnikach z pokrywkami.










20 wrz 2015

Skupiony na sobie czy egocentryk?

Skupiony na sobie czy egocentryk?


Niedawno ktoś mnie sprowokował do autorefleksji ( takiej dotyczącej kogoś innego dokonałam już dość dawno )  na temat skupiania uwagi na samym sobie...
Jakiś czas temu i przez dłuższy czas byłam niejako zmuszona ( sytuacją życiową ), skupić się bardziej niż zwykle na sobie więc zapytałam siebie, jaka właściwie jest różnica pomiędzy skupieniem na sobie a egoizmem, egocentryzmem, narcyzmem, w zachowaniu przejawianym wobec otoczenia i jeśli jest, to czy nie przekraczam pewnej granicy.

Biorąc pod uwagę skrajną sytuację, kiedy człowiek skupić się na sobie w ogóle nie jest w stanie jak np. ciężka depresja, gdzie ktoś tylko leży, gapi się w sufit, nie zaspokaja żadnych swoich  podstawowych potrzeb nawet fizjologicznych, to taki brak skupienia na sobie jest zwyczajnie zagrożeniem życia dla niego ale również negatywnie wpływa na inne osoby np. bliskich.

Zupełnie odwrotną sytuacją skrajną jest, gdy ktoś koncentruje się tylko na sobie i swoim ego, nie biorąc zupełnie pod uwagę innych ludzi, ani konsekwencji swojego zachowania dla nich ( do tego przykładu można przypisać np. psychopatów czy jak ich niektórzy nazywają socjopatów a czasem nawet osoby z tzw. rysem psychopatycznym )
Taka sytuacja również będzie zagrażała w skrajnych przypadkach życiu ludzkiemu, w mniej skrajnych rujnowaniu życia,  pogorszeniu jakości życia innych osób np. bliskich, ale i dla tego człowieka również może przynieść negatywne skutki w postaci więzienia, opuszczenia przez bliskich itp.

Obie sytuacje uderzają we wszystkich, pokazują, że zarówno brak jak i nadmierna koncentracja na sobie są zabójcze.

Poza tymi skrajnymi przykładami jest wiele innych mniej skrajnych , w których ludzie zaczynają się bardziej koncentrować na sobie a mniej na innych w relacji z ludźmi, w tym z bliskimi. 

Popatrzmy na kogoś, kto widział zawsze więcej niż tylko przysłowiowy swój czubek nosa. 
Kiedy było potrzeba wspierał innych, nie tylko bliskich ( wiedział kiedy zachodziła taka potrzeba bo interesował się innymi ) , wtedy kiedy potrzebowali i w taki sposób w jaki potrzebowali,  nawet, jeśli nie było to dla niego wygodne. Był wyrozumiały, troskliwy, opiekuńczy, w swoich planach nie zapominał o osobach bliskich i ich potrzebach ale nie zapominał też o sobie.
Nagle coś w życiu się stało ( np.stracił pracę, dopadła go przewlekła choroba, wypadek, zmarła mu najbliższa osoba itp.) , że tym razem on potrzebował wsparcia, uwagi, troski, zadbania...bo zwyczajnie zabrakło mu może sił by iść dalej...
Jeśli tę uwagę i troskę, zadbanie ( może nawet też w formie konkretnej pomocy materialnej, pracy, wiedzy, wspólnie spędzonego czasu na relaksie itd. ) a przede wszystkim pewność, że nie jest z tym sam, otrzymał od innych ludzi, zwłaszcza bliskich, to najczęściej w miarę szybko odzyskuje siły do poradzenia sobie z trudnym doświadczeniem i wychodzi "na prostą".

Co jednak, jeśli tej potrzebnej mu uwagi, troski i zadbania nie otrzymał?

Wtedy jest uczucie smutku, albo frustracja, pojawia się poczucie osamotnienia i może żal na zasadzie " jak byłem potrzebny to inni byli a jak potrzebuję wsparcia to nikogo nie ma"...albo gorzkie: "wy mnie olewacie to ja was też mam gdzieś"..."wy się nie interesujecie mną, to ja wami też nie ".... 

Jedną z reakcji jest skupienie się na sobie samym, bo w trudniej sytuacji w momencie osamotnienia jest się dla siebie jedyną osobą, która może udzielić wsparcia....to kwestia życia i śmierci, człowiek zwyczajnie MUSI skoncentrować się na sobie ( jeśli jest w stanie ) by przetrwać. 
Resztki sił ( bo takie trudne życiowo sytuacje je odbierają ) oszczędza dla tego przetrwania, kieruje energię " do siebie".
Czasem odbywa się to kosztem osób, które są wokół , bliskich, rodziny . Nie poświęca się im tyle uwagi ile by sobie życzyli, co mogą odczuć, jeśli wcześniej tej uwagi poświęcało się dużo i do tego się przyzwyczaili. W związku z czym mogą przypiąć etykietkę " egoisty" "egocentryka" ...nie zastanawiając się, że wymagają uwagi od kogoś, kto sam potrzebuje akurat teraz wsparcia od nich.
.
Ktoś kiedyś powiedział, że jeśli człowiek jest w stanie wesprzeć inne osoby, to również jest w stanie pomóc samemu sobie.
Czasem jednak bywa tak, że nie jesteśmy w stanie wesprzeć innych ( bo resztki sił musimy zmobilizować dla siebie ) , wtedy jest źle, bo to oznacza, że sami mamy sytuację krytyczną. 
Jeśli do tego wszystkiego w tym momencie spotykamy się z postawą roszczeniową od osób bliskich (czasem z tego powodu, że ktoś nie rozumie, odchodzi w takim momencie i taką osobę zostawia też fizycznie samą ), to kto tu jest egocentrykiem?

Podsumowując można by rzec, że skupienie na sobie w sytuacjach trudnych życiowo ma znamiona egocentryzmu, jednak różni się od niego tym, że nie jest permanentne ( przemija gdy rozwiązuje się sytuacja ) i nie jest globalne ( zauważamy innych, ich potrzeby w tym naszej uwagi, lecz nie możemy im sprostać w takim zakresie w jakim by potrzebowali czy chcieli )



Przetwory z większym dodatkiem cukru - Czym się różnią dżemy, konfitury, marmolady i powidła oraz jak zrobić galaretki.

Przetwory z większym dodatkiem cukru - 

- Czym się różnią dżemy, konfitury, marmolady i powidła oraz jak zrobić galaretki.


> W poprzednim poście >  owoce we własnym soku, przeciery, soki, kompoty


W poprzednim poście opisałam rodzaje przetworów poddawanych pasteryzacji, teraz opiszę takie,
których pasteryzacja nie jest konieczna, ponieważ zawierają znaczne ilości cukru.
Osobiście takich nie robię, ponieważ nie używam cukru ( preferuję więc przeciery, soki, dżemy bez cukru i pasteryzację )

Określenia takie jak dżem, powidła, marmolada używane są przez ludzi zamiennie i mało kto się zastanawia nad tym, że istnieją między nimi różnice, które postaram się teraz wyjaśnić. :)


DŻEMY

Są łatwiejsze do zrobienia niż np. konfitury czy galaretki. Można je robić z jednego rodzaju owoców lub dwóch. Dobiera się je pod względem smakowym łącząc łagodniejsze w smaku z kwaśniejszymi, a także w zależności od zawartości pektyn ( substancje żelujące ) np. maliny czy jeżyny z berberysem , borówki czarne z sokiem z pigwy.

Stosuje się trzy sposoby przygotowywania dżemów:

  • całe lub rozdrobnione ( te twardsze np. pigwa ) owoce wrzuca się na syrop z wody i cukru, smaży mieszając do odpowiedniej gęstości
  • do syropu z wody i cukru wrzuca się całe lub rozdrobnione  ( te twardsze i większe )  owoce i dodaje przecier owocowy, następnie smaży do odpowiedniej gęstości. Całe owoce i przecier mogą być z tych samych owoców lub różnych ( np. borówki czarne i przecier z dzikich jabłek )
  • na syrop z wody i cukru wrzuca się owoce i smaży a potem dodaje zagęszczony sok z owoców o dużej zawartości pektyn. Otrzymamy w ten sposób dżem, w którym są owoce lub ich kawałki w galarecie ( np. dżem z poziomek i czerwonych porzeczek ) 
Gorący dżem nakładamy do umytych i wyparzonych słoików, które mocno szczelnie zakręcamy na gorąco.


KONFITURY

Robimy syrop z wody i dużej ilości cukru, doprowadzamy do wrzenia, po uprzednim całkowitym rozpuszczeniu cukru i usuwamy z niego "szumowiny". Następnie wrzucamy owoce w całości lub rozdrobnione, smażymy na wolnym ogniu.
Należy robić przerwy, odstawiając naczynie z ognia na kilka do kilkunastu minut. Zapewnia to dokładne nasiąknięcie owoców syropem.
Prawidłowo usmażona konfitura jest przezroczysta, owoce są szkliste. Gorącą konfiturę przełożyć do słoików i szczelnie zamknąć.


MARMOLADY

W odróżnieniu od dżemów i konfitur robi się je z przecierów owocowych i cukru, przy czym ilośc cukru jest mniejsza, niż w przypadku innych przetworów słodzonych.
Mogą one mieć konsystencję mazistą lub skrzepłą. By otrzymać tą ostatnią musimy wybrać owoce z dużą ilością pektyn ( jabłka, żurawiny, pigwy ).
Możemy je przygotowywać z jednego rodzaju owoców lub kliku, lub z dodatkiem warzyw jak np. dynia. Owoce dobieramy według smaku, barwy i ilości pektyn. Np. kolor marmolady z jabłek i dyni poprawia  przecier z owoców bzu czarnego, jeśli do tego dodamy przecieru ze śliwy tarniny otrzymamy lekko pikantny smak.
Na marmolady możemy wykorzystać gorsze jakościowo owoce ( w sensie wyglądu ) ale oczywiście świeże. Można też dodawać miazgę powstałą przy sporządzaniu soków czy galaretek, co jest ekonomiczne bo wtedy nic się nie marnuje.
Możemy też robić je z owoców, które dojrzewają w różnym czasie, ponieważ wykonujemy ją z przecierów. Można więc łączyć owoce świeże z przecierami które wcześniej pasteryzowaliśmy.

Marmoladę smaży się w szerokim naczyniu, po częściowym zagęszczeniu dodajemy cukier. Jeśli robimy marmoladę z różnych owoców to lepiej każdy z nich  podgotować oddzielnie, zrobić przecier i potem smażyć dalej razem.
Gorącą włożyć do umytych i wyparzonych słoików , szczelnie zakręcić.


POWIDŁA

Polegają na tym, że owoce gotuje się we własnym soku i stopniowo odparowuje z nich woda, aż otrzymamy szklistą, smarowną masę, odstającą od dna rondla.. Najlepiej jest zagęszczać je w pewnych odstępach czasu np. przez 3-4 krotne gotowanie w ciągu 2-3 dni. Można je przygotowywać z dodatkiem cukru jeśli będą za kwaśne.
Najfajniejsze powidła wychodzą chyba ze śliwek, ale można je robić także np. z borówki czerwonej, żurawiny, porzeczek czarnych, jabłek.
Odparowywanie dużej ilości wody powoduje dużą koncentrację cukrów i kwasów występujących w owocach i zabezpiecza przed zepsuciem. Rzadsze powidła nie są trwałe i wymagają utrwalenia przez pasteryzację.

> powidła "Leśne " ze śliwki mirabelki z czeremchą > TUTAJ


GALARETKI

Do przygotowania galaretek nadają się owoce zawierające dużo pektyn ( substancji żelujących ), największe ich ilości mają: porzeczki, agrest, rajskie jabłka, żurawiny, borówki brusznice, berberys, dereń. Z innych owoców można robić galaretki tylko w połączeniu z owocami bogatymi w pektyny, lub zakupić pektynę np. jabłkową. Wybieramy owoce nie przejrzałe, mogą być lekko niedojrzałe jeszcze.

Z owoców wyciskamy sok lub robimy przecier jednym ze sposobów podanych w postach poniżej ( "Jak zrobić soki, przeciery , owoce we własnym sosie " )
Smaży się je potem krótko z cukrem ( galaretkę z porzeczek robi się na surowo bez gotowania ), próbując czy zgęstnieją. Próbę na zgęstnienie wykonujemy następująco:

- wlać kilka kropel na spodek i ostudzić
- wpuścić kilka kropel do szklanki z zimna wodą, jeśli galaretka nie rozpuszcza się to jest gotowa.

Miazgę pozostałą ze sporządzania galaretek  można wykorzystać w celu zrobienia marmolady.



ZOBACZ WIĘCEJ:


http://psprzelotem.blogspot.com/2015/09/dziko-rosnace-owoce-jadalne-w.htmlhttp://psprzelotem.blogspot.com/2015/09/rozne-formy-przetworow-pasteryzowanych.html

http://psprzelotem.blogspot.com/2015/10/dziko-rosnace-owoce-jadalne-jesien-sok.html
http://psprzelotem.blogspot.com/2015/10/dziko-rosnace-owoce-jadalne-jesien.html






Różne formy przetworów pasteryzowanych - we własnym soku, przeciery, soki, kompoty

Różne formy przetworów pasteryzowanych- we własnym soku, przeciery, soki, kompoty


> O pasteryzacji >  Tutaj : Jak utrwalić przetwory ?


Pasteryzacji ( wekowaniu ) poddajemy:

OWOCE WE WŁASNYM SOKU


Są najprostszymi przetworami bez dodatków. Wybieramy do nich owoce ładniejsze, nie uszkodzone, jednolicie dojrzałe. Podczas pasteryzacji wydzielają sok , który je przykrywa w słoiku.
Można je wykorzystać do bezpośredniego zjedzenia, jak również do zrobienia kompotów, zup, napojów, deserów.

Do pasteryzacji we własnym soku nadają się owoce takie jak:

  • maliny, jeżyny, żurawina, jagody ( borówka czarna ), rokitnik i inne owoce jagodowe, dereń, śliwki i inne pestkowce
         Przetwarzamy je świeżo zebrane, przebrane, umyte. Pestkowce wydrylować. Wkładamy do słoików, 
         lekko ugniatając, by  weszło jak najwięcej. Słoiki zamykamy i pasteryzujemy przez 20-25 minut ( licząc 
         od momentu zagotowania wody w garnku ). Po zakończeniu studzimy i sprawdzamy szczelność słoików.


PRZECIERY


Surowe lub lekko rozgotowane owoce przecieramy przez sito lub na przecieraczce. Ja mam ślimakową, która jest wykorzystywana do pomidorów ( zdjęcie później ), są również nakładki na maszynkę do mięsa, które też można wykorzystać w tym celu. Przecieraczki dobrze się sprawdzają w przypadku owoców twardych jak głóg, dzika róża.
Uzyskujemy w ten sposób rozdrobniony miąższ owocowy bez skórek i nasion, który ma papkowatą konsystencję i składem chemicznym nie różni sie praktycznie od świeżych owoców. 
Na przeciery możemy użyć owoców mniejszych,nawet częściowo uszkodzonych ale świeżych.
Po pasteryzowaniu można go przechowywać przez klika miesięcy.

Przeciery możemy robić z takich dziko rosnących owoców jak:

  • maliny, jeżyny, borówki czarne, czarny bez, czeremcha
          Przecier z tych owoców można uzyskać albo przecierając na surowo ( co ja robię ) lub rozgotowując
          owoce we własnym soku i dopiero przecierając lub rozcierając na gorąco .
          Napełnić słoiki do 2-3 cm od górnego brzegu, zamknąć, pasteryzować przez 20-30 minut.
          Nie wolno napełniać słoików po sam brzeg, ponieważ w czasie gotowania mogą "wybuchnąć".

  • pestkowce ( dereń, śliwa ) , pigwa, jabłka, dzika róża, głóg, berberys
          Przecieramy przez sito wcześniej zagotowane w malej ilości wody. Pasteryzować jak wyżej.


SOKI PITNE

Do ich przygotowania używamy owoców w pełni dojrzałych.
Najłatwiej zrobić je w sokowirówce, ale nie wszystkie owoce się do tego nadają ( łatwo zapchać sokowirówkę drobnymi pestkami ), można w niej robić sok z jabłek, pigwy, dzikich gruszek ( ulęgałka ) W ten sposób sok zachowuje w największym stopniu swoja wartość odżywczą.
Jednak niektóre twarde owoce dziko rosnące są problematyczne w sokowirówce ( dzika , róża, głóg , śliwa tarnina , lubaszka/mirabelka ), dlatego uzyskujemy z nich sok w inny sposób:

  • "na gorąco" - przebrane i umyte owoce rozdrabnia się, umieszcza w emaliowanym garnku i zalewa wrząca wodą, by je tylko przykryła. Garnek umieszcza się na ciepłej płycie kuchennej na 20-30 min., co pewien czas wstrząsając. Odcedzamy przez rzadkie płótno, flanelę, nylonowe sitko.  Sok można od razu wykorzystać lub zawekować. Z pozostałej miazgi można zrobić marmoladę lub wino.
  • przy pomocy sokownika-prostszy sposób, to uzyskanie soku. Do owoców dzikich nadaje się sokownik na zasadzie parowania owoców ( nie kupować aluminiowego! ). W dolnej części sokownika gotuje się woda, para ogarnia owoce położone na sitku, które rozmiękają i wydzielają sok, który spływa do osobnego naczynia.
            Jeśli nie mamy sokownika, też możemy uzyskać sok przy pomocy parowania. W tym celu
            owoce umieszczamy w rzadkim płótnie bawełnianym, które zawieszamy w dużym garnku, pod
            płótnem stawiamy naczynie do którego będzie spływał sok, i zalewamy wodą wokół tego
            naczynia by się gotowała i wydzielała parę.

            Soki uzyskane przez parowanie zawierają więcej składników odżywczych niż otrzymywane
            poprzednią metodą gotowania.

  • innym sposobem uzyskiwania soku jest użycie maszynki do soku z pomidorów ( do miękkich owoców, widziałam w sklepie takie maszynki za ok. 90-100 zł ) lub specjalnej nakładki do maszynki do mięsa ( zobacz TUTAJ ), której używam głównie do wyciskania małych ilości soku z różnego rodzaju roślin liściastych bo dobrze się do tego sprawdza, ale można używać też do małej ilości soku z dzikich owoców ( używałam do wyciśnięcia soku z jeżyn )
  • "przez sitko na surowo" -  czyli ze świeżych miękkich owoców ( jak czeremcha, jeżyny, maliny itp.), który osobiście stosuję. Polega on na zmiażdżeniu owoców drewnianą pałką ( tradycyjną do ziemniaków ) na pulpę i przetarcie przez sito. W ten sposób uzyskuję sok ale o konsystencji lekkiego przecieru, po krótkim ( 15 min) zawekowaniu używam potem zamiast herbaty przez całą zimę i wiosnę ( łyżka lub dwie soku do ciepłej wody ).
Soki pasteryzujemy przez 20-30 min.
Owoców bardzo kwaśnych ( berberys, żurawina ), z których uzyskaliśmy soki "na gorąco" można nie pasteryzować lub pasteryzować krótko ( 10-15 minut ). Trzeba dokładnie wymyć i wyparzyć słoiki by były bezwzględnie czyste a gorącym sokiem napełniać po brzegi i szybko zamknąć dobrze dokręcając.



ZOBACZ WIĘCEJ:

http://psprzelotem.blogspot.com/2015/09/dzikie-rosliny-jadalne-w-przetworach.html
http://psprzelotem.blogspot.com/2015/09/dziko-rosnace-owoce-jadalne-w.html

http://psprzelotem.blogspot.com/2015/09/przetwory-z-wiekszym-dodatkiem-cukru.html








Dziko rosnące owoce jadalne w przetworach ( jesień ) - JAK UTRWALIĆ PRZETWORY Z OWOCÓW ?

Dziko rosnące owoce jadalne w przetworach ( jesień) - 

JAK UTRWALIĆ PRZETWORY Z OWOCÓW ?


> Tutaj poprzedni w temacie: Dziko rosnące owoce jadalne w przetworach ( jesień)   
                                               - cztery kolory


W warunkach domowych by zabezpieczyć przed zepsuciem  owoce i przetwory z nich  możemy zastosować różne metody:

  • pasteryzację
  • duży dodatek cukru
  • suszenie
  • zamrażanie

PASTERYZACJA - WEKOWANIE


Polega na ogrzewaniu owoców lub ich przetworów w szczelnie zamkniętych słoikach, do takiej
temperatury, w której zostaną zabite wegetatywne formy drobnoustrojów. 
W przypadku owoców dziko rosnących, które są najczęściej kwaśne, wystarczy ogrzewanie w temperaturze 75-78 stopni C przez 20 - 30 min. Im kwaśniejsze owoce tym łatwiej zniszczyć drobnoustroje.

Czyste, szczelnie zakręcone słoiki z przetworem ( w przypadku soków można użyć butelek z zakrętkami lub specjalnymi gumowymi zamknięciami ) wkładamy do odpowiednio wysokiego garnka ( by słoiki z niego nie wystawały ), na dnie którego kładziemy najpierw bawełnianą szmatkę, najlepiej złożoną podwójnie lub potrójnie, by to nie była zbyt cienka warstwa. Zalewamy wodą by zakrywała słoiki do 2/3 ich wysokości. Przykrywamy pokrywką.
W warunkach domowych wystarczy ogrzewać słoiki w wodzie do lekkiego wrzenia wody i czas liczyć od tego momentu. 

Po skończonej pasteryzacji słoiki pozostawić do wystygnięcia ( ja wyjmuję z garnka ). 
Sprawdzić szczelność zamknięcia odwracając do góry dnem i przechowywać w ciemnym, najlepiej chłodnym miejscu.

Pasteryzacji poddajemy: 

- owoce we własnym soku
- przeciery
- soki pitne
- kompoty
- dżemy bez cukru


 PRZETWORY Z DUŻYM DODATKIEM CUKRU


Są to:

- dżemy
- konfitury
- syropy
- galaretki
- marmolady
- powidła
- owoce w occie z cukrem. 

Charakteryzują się tym , że nie wymagają pasteryzacji, ponieważ dłuższy czas gotowania, aż do odparowywania soku i duża ilość cukru je konserwuje. Ja nie używam cukru, więc nie korzystam z tego sposobu, ale tym , którzy cukier jedzą polecam zwłaszcza galaretki na surowo ( taką można zrobić np. z czarnej porzeczki ).


SUSZENIE


Owoce tracą dużo wody, co umożliwia długie ich przechowywanie, zajmują też mniej miejsca niż przetwory w słoikach. Niestety okupione jest to większymi stratami witamin,  zostaje zwłaszcza zniszczona znaczna część wit. C i witamin z grupy B.

Jeśli chcemy otrzymać dobry jakościowo susz, owoce powinny być zdrowe i dojrzałe. Nie mogą być przejrzałe, przemarznięte, obite, z plamami, uszkodzone ( z jabłek, gruszek, pigwy, obite czy uszkodzone części można usunąć i takie owoce nadają się do suszenia ).
Owoce twardsze i większe rozdrabnia się, czasem też krótko obgotowuje ( blanszuje ). 
Suszymy na słońcu, w piekarniku, lub na płycie kuchennej, ja od jakiegoś czasu suszę w elektrycznej suszarce do suszenia grzybów ( dobrze się sprawdza ). Każdy gatunek owoców najlepiej suszyć oddzielnie.
Dobrze ususzone powinny być elastyczne, nie kruszyć się, przesuszone owoce są niesmaczne.

Przechowujemy w zamkniętych pojemnikach : słoikach, puszkach i pudełkach blaszanych ( woreczków z folii nie polecam ), najlepiej w ciemnym miejscu.

Tak wysuszone owoce możemy traktować jako przekąskę lub przygotować na nich kompot, napar, zupy, wypieki itd.

ZAMRAŻANIE


Jeden z najlepszych sposobów utrwalania owoców...ale kto z nas ma tak dużą zamrażalkę? ;)
W mrożonkach ( temperatura około -18 stopni C ) zachowuje się dużo składników odżywczych ( zwłaszcza witamin ), które występują w świeżym surowcu. 

Jeśli chodzi o owoce dziko rosnące, to borówki, maliny, jeżyny zamraża się najczęściej w całości, ze śliwek usuwamy pestki. Zamrażamy w opakowaniach do tego celu przeznaczonych ( torebki foliowe do mrożenia z atestem, lub szklane słoiki ). 

Najważniejszym warunkiem dobrego zachowania wszystkich składników odżywczych w mrożonkach, jest ich prawidłowe, szybkie rozmrożenie.
Owoce do bezpośredniego spożycia bezpośrednio po wyjęciu z zamrażalki zasypuje się cukrem lub zalewa śmietaną, która izoluje od powietrza i zapobiega utlenianiu i zostawia do rozmrożenia.
Jeśli mamy zamiar wykorzystać owoce do ciast, knedli pierogów itd. nie potrzeba ich rozmrażać. Ciasto zabezpieczy przed dostępem tlenu i stratą witamin i jednocześnie wchłonie wyciekający sok.
W przypadku przygotowywania zupy owocowej, również nie rozmrażamy tylko wrzucamy do wrzącej wody.

Powyższe sposoby utrwalania można stosować też do owoców z sadów i warzyw.



ZOBACZ RÓWNIEŻ W TYM TEMACIE : 

http://psprzelotem.blogspot.com/2015/09/dzikie-rosliny-jadalne-w-przetworach.html
http://psprzelotem.blogspot.com/2015/09/rozne-formy-przetworow-pasteryzowanych.html

http://psprzelotem.blogspot.com/2015/09/przetwory-z-wiekszym-dodatkiem-cukru.html












 > Tutaj : Jak zapobiegać utracie składników odżywczych podczas obróbki?  
              ( w przygotowaniu )




19 wrz 2015

Dziko rosnące owoce jadalne w przetworach ( jesień) - cztery kolory

Dziko rosnące owoce jadalne w przetworach ( jesień) - cztery kolory



Czas na przetwory, by zimą cieszyć się wartościowymi, zasobnymi w witaminy i składniki odżywcze
herbatkami i dżemami. Fakt , że nie muszę na nie wydać pieniędzy też nie pozostaje bez znaczenia a i frajda, że zrobiło się samemu  ;)

Niektóre dzikie owoce jak jarzębina, rokitnik, powinny być zbierane po pierwszych przymrozkach, jednak ja w obawie przed tym, by nie wyprzedziły mnie ptaszyska  i nie ogołociły drzew ze wszystkiego, już teraz zerwałam, w czasie leśnego spaceru, jarzębinę, czeremchę, śliwki lubaszki ( te które zostały na drzewie, ponieważ te co spadły od razu są zjadane przez leśne zwierzaki ), czarny bez, trochę głogu ( który już był wyjedzony przez ptaki ), nieco dzikiej róży i kilka dzikich jabłek.

Jarzębinę przebrałam umyłam i wsadziłam do zamrażalnika, by się przemroziła ze dwa dni.
Lubaszki położyłam na słońcu, by lepiej dojrzały.
Drobne owoce, jak czarny bez czy czeremcha trzeba przygotowywać od razu, ponieważ spleśnieją lub sfermentują jeśli będą leżeć.
Warto zaznaczyć że czeremchę można jeść na surowo , ma słodkawo-cierpkawy smak ( pestki wypluwamy, w większych ilościach na surowo działa rozwalniająco ) , natomiast czarny bez jest jadalny tylko po przegotowaniu i zbierać trzeba tylko dojrzałe owoce ( czarne ! ) ponieważ niedojrzałe zawierają szkodliwe dla zdrowia substancje, najlepiej nie jeść pestek bo w nich jest też związek cyjanogenny tzw. sambunigryna ( czyli robić soki lub przeciery ) Niektóre źródła podają, że nie wolno wykorzystywać owoców czarnego bzu do wyrobu win i wódek, ponieważ w procesach fermentacji powstają toksyczne frakcje alkoholi, które mogą spowodować wymioty i omdlenia.   Można go też pomylić z bzem hebd, który jest słabo trujący i nie powinno się go w ogóle jeść. 
 ( opisy w przygotowaniu ) 


Kiedy będziecie zrywać owoce czeremchy, czy inne dzikie owoce lub zioła, pamiętajcie by nie ogałacać drzew ze wszystkich owoców, zostawić trochę dla innych ludzi ( tych bardziej potrzebujących, skromnie materialnie sytuowanych lub chorych ) czy ptaków i innych zwierząt, które przecież przyczyniają się do roznoszenia nasion ( np. pestek ) i wzrostu tych roślin w tym czy innych miejscach.

Kto ma ogródek czy sad, może posadzić takie rośliny u siebie, można tez dosadzać w lasach, by było jak najwięcej :)


ZOBACZ TEŻ :

 
http://psprzelotem.blogspot.com/2015/09/rozne-formy-przetworow-pasteryzowanych.htmlhttp://psprzelotem.blogspot.com/2015/09/dzikie-rosliny-jadalne-w-przetworach.html
http://psprzelotem.blogspot.com/2015/09/przetwory-z-wiekszym-dodatkiem-cukru.html
http://psprzelotem.blogspot.com/2015/10/dziko-rosnace-owoce-jadalne-jesien.html






> Tutaj : Jak zapobiegać utracie składników odżywczych podczas obróbki?  ( w przygotowaniu )

opisy i przepisy w przygotowaniu...