Święto, podczas którego wspominamy naszych bliskich zmarłych - Zaduszki w chrześcijaństwie a Dziady w starosłowiaństwie, od dziadów czyli przodków, choć dawniej przez naszych słowiańskich przodków, to święto było obchodzone kilka razy w roku i w innych okresach, ale w tym poście nie o tym.
Ponieważ w Polsce istnieje tradycja ozdabiania grobów kwiatami, toteż postanowiłam pokazać troszkę inny pomysł na wieniec, nie taki z kwiaciarni, ale zrobiony samodzielnie, z tego, co w naturze można znaleźć samemu, w lesie, w parku, ogrodzie.
W tym celu wykorzystujemy kasztany, szyszki, mech, ususzone ( lub świeże ) zioła np. krwawnik ( który po ususzeniu zachowuje barwę białą ), wrotycz ( który po ususzeniu zachowuje piękny kolor żółty ), czerwone owoce dzikiej róży, głogu, tudzież inne owoce jesienne, które spotkamy na krzakach i drzewach.
Jako podstawę wykorzystujemy np. zwinięte i uformowane w koło gazety, owinięte folią, by nie rozmiękły i obwiązane sznurkiem, dopiero na tym stelażu montujemy dary natury przy pomocy kleju, drucików i sznurka.
Zdjęcia udostępniła koleżanka, która takie wieńce wykonała, niech będą inspiracją może na kolejne święta.
1/2 szklanki cukru ( używam ksylitolu z brzozy i daje mniej )
łyżka proszku do pieczenia
kostka masła
trochę śmietany
łyżka oliwy
5 żółtek jaj
Składniki ciasta mieszamy i wyrabiamy ciasto, dodając tyle śmietany by nie było ani za rzadkie ani za gęste ( nie powinno się kruszyć ).
Foremki do babeczek smarujemy od wewnątrz masłem. Wylepiamy ciastem ich dno i brzegi ( warstwa ciasta nie może być zbyt cienka by potem się nie rozkruszyła )
Wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy na złocisty kolor ( 20-40 min w zależności od temperatury piekarnika )
Po ostudzeniu wyjmujemy z foremek.
Przygotowujemy dość gęsty budyń o wybranym smaku ( przepis na torebce ;) ) i nakładamy do środka upieczonych babeczek. Posypujemy startą czekoladą.
Takie babeczki z ciasta kruchego możemy wypełniać innym nadzieniem np. kremem i/lub owocami, wedle smaku i fantazji.
Oryginalny przepis syryjski na mussebaha ( hummus)> TUTAJ
Poniższy przepis został zmodyfikowany przez dodanie dyni.
Składniki :
ciecierzyca ( groch włoski )
dynia ( w proporcji do ciecierzycy 1:2)
tahini ( thine ) - pasta sezamowa
cytryna
1-2 ząbki czosnku
można dodać szczyptę imbiru ( ja nie dodaję )
Ciecierzycę namoczyć na noc w zimnej wodzie ( można z z niewielkim dodatkiem sody, ponieważ przyśpiesza gotowanie )
Na drugi dzień wypłukać.
Zalać wodą i gotować by była bardzo miękka. Zmiksować w blenderze ( zmielić lub przetrzeć przez sito ).
Dynię pozbawiamy ziaren i skóry, kroimy w kostki, dusimy w małej ilości wody do miękkości ( można też upiec w piekarniku ), po czym miksujemy na gładką masę
Tahini ( dobieramy ilość do smaku ), jeśli jest bardzo gęsta, toucierać dodając wodę z grochu aż będzie biała, następnie dodać sok z cytryny ( kierujemy się własnym smakiem ) i razem zmiksować z grochem i dynią
Na końcu, do miksowanej masy, dodać 1-2 zmiażdżone ząbki czosnku.
Podawać na miseczce, polaną oliwa z oliwek. Jemy z pieczywem arabskim, lub pitą grecką, albo polskim chlebem najlepiej razowym ale dobrze smakuje też z bułką.
Nazwałam tak tę sałatkę, ponieważ znaczna część produktów jest w puszkach, więc robi się ją szybko i łatwo.
Składniki :
puszka kukurydzy
puszka groszku zielonego
puszka czerwonej fasoli
puszka brzoskwiń
słoik selera konserwowego o smaku łagodnym ( krojonego w cienkie paseczki )
4 jajka ugotowane na twardo
majonez
Warzywa z puszek odcedzamy z wody.
Brzoskwinie kroimy w średnią kostkę. Jajka również kroimy w kostkę.
Układamy w salaterce na przemian warstwami , smarując każdą warstwę majonezem.
Zainspirowałam się oryginalnym przepisem na tabbouleh ( tabule)> TUTAJi zmodyfikowałam sobie go ,zmieniając proporcje kaszy bulgur w stosunku do natki pietruszki, której tutaj są małe ilości, oraz dodając oliwki.
Drobną kaszę bulgur ( pszeniczna ) wypłukać, lekko podgotowaći ostudzić. Ma być jej tyle, by była bazą całej sałatki.
Trochę natkipietruszki umyć, posiekać bardzo drobno ( ilość dobrać do smaku)
Wycisnąć sok z połowy cytryny i polać pietruszkę ( ma być lekko kwaśna w smaku )
Pomidory i ogórki obrać ze skórki i pokroić w drobną kostkę. Oliwki ( użyłam czarnych ) przekroić na pół.
Dodać wszystkie składniki do kaszy, posolić i wymieszać.
Wstawić do lodówki by się "przegryzło".
PS. Jeśli nie mamy kaszy bulgur, możemy dodać kuskus.
Adoptuj pszczołę - twórz Polskę przyjazną pszczołom
"Adoptuj pszczołę , to prowadzona od trzech lat akcja Greenpace, dzięki której tysiące osób z całej Polski angażują się w pomaganie pszczołom, a Polska staje się krajem coraz bardziej przyjaznym zapylaczom.
Dzięki wirtualnym "adopcjom" każdy ma szansę pomóc pszczołom miodnym i dziko żyjącym.
To największy w Polsce projekt crowdfundingowy pod względem liczby uczestników.
Tegoroczna, czwarta edycja "Adoptuj pszczołę", ma na celu wzmocnić działania służące rozwojowi rolnictwa wolnego od niebezpiecznych dla pszczół pestycydów oraz kontynuować badania naukowe nad owadami zapylającymi. "
W Polsce to własnie pszczoły miodne i pszczoły dziko żyjące są głównymi owadami zapylającymi.
Zapylają około jedną trzecia roślin uprawnych, ich brak spowodowałby spadek produkcji roślinnej o 75%. Nasza dieta stała by się monotonna i bardzo droga.
W samej Europie wartość zapylania to ok. 22 miliardy euro. Wartość pracy pszczół dla polskiego rolnictwa przekracza 4,1 mld zł rocznie.
Od pracy pszczół jest tez zależna hodowla zwierząt, ponieważ zapylają one rośliny paszowe.
Oprócz roślin uprawnych, zapylania przez owady wymaga też większość roślin dziko rosnących ( ok. 90% )
Więcej informacji , oraz możliwość wzięcia udziału w akcji > TUTAJ
Musabaha (musebaha), syryjska pasta z ciecierzycy (hummus) - oryginalny przepis
Powszechnie, w internecie używana nazwa tej potrawy to "hummus", jednak jest ona błędna, ponieważ "hummus" to po prostu arabska nazwa ciecierzycy.
Potrawa natomiast zwie się "musabaha" ( musebaha) :)
Składniki :
ciecierzyca ( groch włoski )
tahini ( thine ) - pasta sezamowa
cytryna
1-2 ząbki czosnku
Ciecierzycę namoczyć na noc w zimnej wodzie.
Na drugi dzień wypłukać, można obrać ze skórek.
Zalać wodą i gotować by była bardzo miękka. Zmiksować w blenderze ( zmielić lub przetrzeć przez sito ).
Tahini ( dobieramy ilość do smaku ) ucierać dodając wodę z grochu aż będzie biała, następnie dodać sok z cytryny ( kierujemy się własnym smakiem ) i razem zmiksować z grochem.
Na końcu, do miksowanej masy, dodać 1-2 zmiażdżone ząbki czosnku.
Miotałam się w swoich urazach z przeszłości i tych całkiem niedawno odżyłych i związanych z relacją z kimś, której już nie ma, nie umiejąc skorzystać z daru, który jakiś czas temu otrzymałam. Wielkiego daru, który nazwę świadomością miłości "absolutnej", nie da się jej opisać słowami, mogłabym ją określić jako wszechogarniającą i bezwarunkową.
Takiej, której doświadczają osoby w śmierci klinicznej ( rozmawiałam z jedną z nich na ten temat, wiele mi wyjaśniła ta rozmowa ), tyle, że ja nie przeżyłam takiej śmierci, no chyba , że we śnie, przez chwilę i nie jestem tego świadoma....jeśli był to stan bliski śmierci, to może emocjonalnej....
Nazywam to swoje doświadczenie świadomością miłości, ponieważ taka miłość jest w każdym z nas, bo nasze dusze są częścią Boga. Jest ona tylko spychana do "nieświadomości", wypierana i tłumiona w toku dorastania i późniejszego życia, przez innych i nas samych, ponieważ często staje się ważniejsze bycie "fajnym", takim jak się "powinno", by być akceptowanym, bo wtedy niby jest się "kochanym", ale tylko zewnętrznie, warunkowo, a nie kochanym od wewnątrz.
W końcu już nie potrafimy, albo boimy się otworzyć na tą naszą wewnętrzną miłość , która jest cząstką bezwarunkowej miłości Boga..
To doświadczenie jakie było mi dane, pozwoliło uświadomić sobie tą miłość, przez ujawnienie mi jej, przez głębokie jej odczucie ( a nie jedynie jej wspomnienia ze snu ) i taka ujawniona we mnie już została .
Przyniosła wyciszenie, ale jeszcze nie pokorę ( rozumianą jako zaakceptowanie, nawet jeśli się nie rozumie ), jeszcze nie zrozumienie, bo to przyszło ostatnio. Czułam jej cząstkę w sobie , ale nie byłam do końca świadoma po co została mi dana.
Dzisiaj wiem, że to nie było jedynie pocieszenie, tak bardzo potrzebne mi na tamten moment.
Wiem, że to za czym tęskniłam było i jest we mnie. Wiem, że nie ma większej miłości niż ta, którą otrzymałam.
Jeśli otrzymałam ją , jeśli na taką zasługuję ( a każdy zasługuje, tylko nie każdy chce to przyjąć ), to nie mogę przecież siebie samej nie kochać.
W dodatku kiedy to następuje, chciało by się nią obdarować innych, lecz tej miłości nie można nikomu ofiarować, bo ona jest w każdym z nas. Nie można dać tego, co już ktoś ma :)
Można jedynie ją okazywać innym, by być może w ten sposób odnaleźli tą miłość w sobie samych...
Masz w sobie taką miłość, więc wszystko masz. Bo to prawda, że z trzech darów, nadziei, wiary i miłości, najważniejszym jest miłość. Dzisiaj myślę, że jedynym prawem jest prawo miłości.
Taka miłość ma potężną moc, rozpuszcza wszystko, z czym zmaga się człowiek, wszystkie urazy znikają....
Wiem, też, że takiego daru nie można zmarnować. Świadomość "absolutnej" bezwarunkowej miłości, to też w pewnym sensie obowiązek i odpowiedzialność, w stosunku do siebie, innych i świata.
Życzę Ci byś przestał się bać i otworzył się na tą Boską miłość, miłość duszy, bo ona w Tobie jest. Choćbyś tego nie chciał, choćbyś czuł się niegodny i tak jesteś kochany, pozwól się kochać. Poczuj, że jesteś kochany,:)
Hymn o miłości ( 1 list do Koryntian )
Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką wiarę, tak iż bym góry przenosił,
a miłości bym nie miał
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę cała majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego. nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje, jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub wiedza, której zabraknie. Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe. Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego co dziecięce. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś zobaczymy twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość.
Jeśli wolisz posłuchać tekstu czytanego głosem Krzysztofa Kolbergera :
4 kg cukinii
25 dkg cebuli
25 dkg marchwi
15 dkg pietruszki z natką
15 ziaren pieprzu
15 ziaren ziela angielskiego
8 goździków
1 szklanki octu
1 szklanki oleju ( na wierzch słoików po łyżeczce )
1/2 szklanki cukru
4 łyżki soli
Cukinie obrać ze skóry i zetrzeć na tarce w plasterki.
Jarzyny zetrzeć na grubych oczkach, cebulę pokroić w pół-krążki. Dodać resztę przypraw, wymieszać.
Ugnieść łyżką w naczyniu i zostawić na noc.
Rano nałożyć do słoików, na wierzch wlać łyżeczkę oliwy.
Pasteryzować - mały słoiczek przez 15 minut.
Sałatka dobra jako dodatek do obiadów, mięs, wędlin, pasztetów, żółtego sera.
Możesz przy mnie być sobą, możesz zdjąć maskę, otworzyć się na tyle, na ile chcesz i czuć się z tym bezpiecznie i spokojnie. Nie zrobię niczego przeciwko Tobie.
Czasem, gdy powiem o tym co widzę w Twoim zachowaniu, znaczy to tylko tyle, że chcę byś o tym wiedział, bo oddzielam zachowanie od osoby. Cokolwiek z tą wiedzą zrobisz będzie to Twój wybór i ufam, że wybierzesz właściwie. Nadal Cię akceptuję.
Jeśli zranię Cię niechcący, to tylko dlatego, że nie potrafiłam inaczej w tym momencie się zachować, bo ktoś wcześniej zranił mnie i rany te jeszcze nie całkiem się zaleczyły.
Pragnę być z Tobą i przy Tobie, radować się z Tobą. Chcę się z Tobą dzielić na co dzień i troszczyć się o Ciebie. Będę przy Tobie jak będzie trudno.
Traktuj mnie tak samo, ponieważ daję Ci władzę nade mną i ufam, że również nie wykorzystasz jej przeciwko mnie...
Według mnie nie ma nic bardziej wyzwalającego z człowieczej samotności, niż możliwość odetchnięcia i zdjęcia maski, którą człowiek musi nosić na zewnątrz wobec świata, w którym spełnia role zawodowe, czy społeczne, przed kimś, kto zaakceptuje nas "pomimo" i w chwilach słabości otuli spokojem, zamiast wbić nóż w plecy.... ( co nie znaczy , że to łatwe i tylko sielanka )
Tymczasem ludzie w kontakcie z tym wybranym niby bliskim człowiekiem, z którym żyją, przekraczając próg domu, z własnego wyboru zamieniają tylko jedną maskę na drugą....
PS.
"U facetów jest tak, że jak kochają to nie krzyczą o tym, tylko siedzą z tym cicho i chronią to w sobie"... - powiedział pewien facet.
Kobiety mówią o miłości w sensie ogólnym, ale jeśli kochają konkretną osobę, to też chronią to w sobie, też nie krzyczą innym, ale osoba którą kochają zazwyczaj wie, o ile potrafi zauważyć a nie zawsze potrafi.
Natomiast wyrażenie miłości czy powiedzenie o tym , że ktoś jest dla nas ważny ( z pełną świadomością i odpowiedzialnością znaczenia tych słów ), zwłaszcza jeśli nie jesteśmy pewni, ze to samo jest z drugiej strony w naszym kierunku, albo wiemy, że nie ma, to poniekąd akt odwagi, bo wtedy się też przecież odsłaniamy na ewentualnie "ciosy"., czy np. odrzucenie, które jest jedną z najtrudniejszych rzeczy dla człowieka.
Blog to takie post scriptum w przelocie przez miejsca, czas, wydarzenia, życie...
Jego ważną część stanowią podróże w czasie i przestrzeni oraz do własnego wnętrza.
Dla mnie te podróże to przede wszystkim "z kim" i "jak", napotkani ludzie, przygody, zaskakujące sytuacje, piękno natury, zachwyt chwilami,relacje, trud, zadania do rozwiązania, refleksje, emocje, wyciąganie wniosków, rozwój wewnętrzny... czasem jest pięknie, zabawnie a innym razem strasznawo, czy trudniej ....jak to w życiu, jest pełnia.
e-mail: p.s.przelotem@gmail.com