16 kwi 2015

Jadalne rośliny ozdobne z własnego ogrodu - 1. Nasturcja

Jadalne rośliny z własnego ogrodu - 1. Nasturcja



Posiadając przydomowy ogródek możemy nie tylko cieszyć się z kolorowych kwiatowych dywanów , ale także skorzystać z ich potencjału spożywczego, leczniczego czy kosmetycznego. Nadeszła wiosna i czas wysiewów nasion w ogródku. Warto pomyśleć o takich kwiatach, które latem pojawią się na stole nie tylko w wazonie lecz też na talerzu. 

Będę tutaj sukcesywnie przedstawiać te rośliny ozdobne.

NASTURCJA

 


Roślina jednoroczna, o długich płożących łodygach. Liście ma tarczowate, zaokrąglone. Kwiaty w kolorze od żółtego do ciemnopomarańczowego, w kształcie płaskiego kielicha z charakterystyczną "ostrogą". Owoc to podwójna rozłupnia. 

Nie dość , że ładnie wygląda i smaczna to warto ją sadzić choćby dlatego, że odciąga mszyce od warzyw w ogrodzie, bo bardzo ją lubią i tam gdzie rośnie, bardziej interesują się nią niż innymi roślinami np. warzywnymi.


Wysiew: koniec kwietnia lub w maju do gruntu
               w rozstawie 30-40 x 25 cm.

Zbiór : liście młode wiosną
             kwiaty od maja do jesieni,
             zielone owoce - sukcesywnie, w miarę 
             przekwitania kwiatów


  • Surówka z liści ( lub/i kwiatów ) nasturcji :

          W równych porcjach zmieszać umyte i posiekane:
          
          - świeże młode liście nasturcji 
          - liście dziko rosnącej jasnoty białej ( tzw. "głucha pokrzywa" ) 
          - mięta pieprzowa 
          - melisa 
          - pietruszka 

          Polać oliwą, doprawić do smaku sokiem z cytryny, solą i pieprzem.
          Do surówek można też dodawać kwiaty nasturcji, mają lekko pikantny smak.


  • "Kapary" z owoców nasturcji: 

     

    Młode i niedojrzałe ( zielone) owoce nasturcji marynujemy w zalewie octowej, takiej samej    jaką się przygotowuje do marynowania ogórków. Tak spreparowane zastąpią nam kapary  ( oryginalne kapary to przyprawa w kuchni śródziemnomorskiej ) 
    Można je dodawać również do sałatek warzywnych czy sosów, ryb i mięs, do kanapek i przekąsek, potraw z jajek, ale w niewielkich ilościach bo mają dość ostry smak i zapach.

     - zielone owoce nasturcji
     - 100 ml octu , najlepiej winny lub jabłkowy, jeśli ktoś woli łagodniejszy smak, lub zwykły   
                      jeśli silniejszą marynatę 
     - listek laurowy
     - kilka ziaren pieprzu
     - ze 2 ziarna ziela angielskiego
     - kilka ziaren gorczycy 
     - 2-3 goździki
     - troszkę soli 
     - odrobina cukru ( ja nie używam )
      
    Owoce nasturcji myjemy, gotujemy 10 minut w osolonej wodzie. Wodę odlewamy, owoce      przekładamy do słoiczka.
    Do 1/4 szklanki wody wlewamy octu, dodajemy przyprawy i gotujemy zalewę. Zalewamy nią owoce nasturcji. Zakręcamy słoik i wekujemy 15 min.
   
  • Sos z owoców nasturcji:  

     

    Na rozgrzaną oliwę lub olej wrzucamy 20-25 owoców nasturcji, 3 ząbki czosnku, małą skrojoną w kostkę cebulkę, można odrobinkę pieprzu czarnego i nieco majeranku. Następnie dodajemy wodę i dusimy pod przykryciem. 
    Owoce po uduszeniu rozgniatamy dokładnie, po odparowaniu wody dodajemy śmietanę, zagotowujemy wszystko i mamy sos.

    Wersja z pomidorami:
     
    Pod koniec duszenia można dodać pokrojone w drobną kostkę i podsmażone wcześniej do formy przecieru pomidory.

    Możemy włożyć w słoiczki i zawekować ( 10-15  minut) wedle potrzeb.

    Używać do pulpetów, mięs, ryb, gulaszu, zapiekanek, sera żółtego i do czego kto woli wedle smaku. 

Dlaczego warto jeść?

 

Zawiera prowitaminę A, witaminę C i sole mineralne ( najwięcej żelaza)jest silnie bakteriobójcza i grzybobójcza.


c.d.n 


 
Z tego cyklu - Malwa ogrodowa > TUTAJ 

Mój Guru - Świeczuszka

Mój Guru - Świeczuszka


Jakoś tak mi się w życiu plecie, że w momencie kiedy tracę wiarę w ludzi, nadzieję na coś dobrego, Ktoś, myślę, że Bóg nie pozwala mi jej utracić i przysyła człowieka, który mi tę cząstkę wiary i nadziei znów przywraca.
Tak było i tym razem całkiem niedawno, kiedy zmęczona kolejnym zakrętem i prawie trzyletnią walką z przewlekłą chorobą ( również sama ze sobą, bo z własnymi słabościami było mi czasem już trudno wytrzymać), użeraniem się z codziennym życiem ( w tym brakiem pracy zarobkowej ), próbami poradzenia sobie z dołem i  kryzysem wartości spowodowanym zawiedzioną miłością ( ta męska "miłość" mnie opuściła w momencie, gdy życie zwaliło mi się na łeb i przestało być lajtowo bo zrobiło się za trudno i może była za słaba albo ktoś był za słaby..choć jednocześnie została we mnie ta moja nadal czysta i naiwna...z czym ciężko było sobie poradzić zwłaszcza jak trzeba sobie jednocześnie radzić z trudną rzeczywistością ) spotkałam wirtualnie drugiego człowieka.
Los zetknął nas ponownie po czterech czy pięciu latach ( przypadek? ). W wielogodzinnych wieczorowo-nocno-porannych rozmowach przez komunikator, nie traktował mnie jak ofiarę gwałtu, która "sama jest sobie winna", że założyła krótką spódniczkę....nie wbijał w poczucie winy, nie słuchał jak natrętnej muchy jednym uchem wpuszczając drugim wypuszczając, nie porównywał, nie dawał nieadekwatnych do mojej sytuacji pseudo-rad z pozycji innego "stołka", nie dyskredytował moich uczuć, pozwalał wybrzmieć emocjom.
Podzielił się własnym doświadczeniem i poczułam, że jestem rozumiana. To bezcenny DAR.
Rozjaśnił mi parę rzeczy odnośnie mojej sytuacji i mojego stanu, zainteresował naszymi korzeniami, wiedzą przodków, z której ocalałymi fragmentami warto się zapoznać.
Zapaliłam też "świeczuszkę" pamięci, która gdzieś tam w dali spokojnie się świeci, dla tej części mojej miłości, bo idiotycznie było by się wypierać, że jej nie było albo, że to co było, było nieważne, mniej ważne, albo że nie dawało mi szczęścia i zapomnieć o tym. Pomyślałam, że może to co przyniosło ból okaże się jednak dobre, że stało się po coś ( w co czasem trudno uwierzyć jak się ten smutek jednak czuje ) 

Już podziękowałam :)



14 kwi 2015

Las dba o nas - dbajmy o las

Las dba o nas - dbajmy o las


W czasie spaceru po lesie dotarłam do mojego ulubionego zakątka - fragmentu lasu bukowego.Niestety obok niego rozpoczęto prace związane z powstającą obwodnicą.
Na skraju wytyczonej drogi leżało brutalnie wykopane, z nagimi korzeniami na wierzchu małe drzewko bukowe. Pomyślałam sobie, że wezmę i wsadzę je gdzie indziej. Nie miałam na razie pomysłu gdzie i wylądowało póki co w doniczce. Czekałam aż pączki się zazielenią, ale ciągle były brązowe....zwątpiłam, że być może za długo czekało na ratunek i nie doczekawszy się go we właściwym czasie, zamarło.
Nagle wczoraj zauważyłam jakieś nieśmiałe oznaki życia  :)
Posadziłam drzewo, czy teraz powinnam zbudować dom i spłodzić syna? :D 



Las chroni nas 


Drzewa bukowe wytwarzają bardzo dużo tlenu i to autentycznie czuć jak się wejdzie w środek tego fragmentu lasu gdzie rosną same buki.
Podmiejski las pełni rolę " ochrony przed imisją" pyłów przemysłowych ( tzw. pyły zawieszone ), szkodliwych dla zdrowia. Drzewa są skutecznymi filtrami tych zanieczyszczeń. W gęstych koronach liści szybkość wiatru spada więcej niż o połowę, wskutek tego cząsteczki pyłu łatwo się na nich osadzają. Jeden metr sześcienny powietrza nad rejonami przemysłowymi lub wielkimi miastami zawiera do pół miliona cząsteczek pyłu ( nie wiem jaka jest norma) . W leśnym powietrzu jest ich mniej niż 500 !
Jeden hektar lasu bukowego może związać ponad 50 ton pyłu.

Jeden wyrośnięty buk o wysokości ok 25m i całkowitej powierzchni liści 1600 metrów kwadratowych uwalnia w ciągu jednego dnia mniej więcej 7000 litrów tlenu. Daje to prawie 35 metrów kwadratowych  bogatego w tlen powietrza do oddychania, wystarczająco by zaspokoić dzienne zapotrzebowanie aż 50 osób !
Jeśli uświadomimy sobie że drzewo w procesie fotosyntezy produkuje tyle samo tlenu ile pobiera dwutlenku węgla i wyobrazimy sobie jaką ilość szkodliwych dla zdrowia pyłów przemysłowych może "wyłapać", to widzimy jak ważne są podmiejskie lasy i jakie ważne zadanie dla jakości życia miast spełniają.
Warto o tym pamiętać i czuwać nad przetrwaniem lasów w pobliżu miast czy wręcz w ich obrębie a drzewa takie jak buk, topole białą ( też zatrzymuje dużą ilość pyłów ) warto sadzić w parkach i na osiedlach mieszkaniowych.



13 kwi 2015

Naturalny szampon z żółtek jaj - zdrowe włosy

Naturalny szampon z żółtek jaj - zdrowe włosy



Kiedyś sporo chorowałam, brałam często różnego rodzaju antybiotyki, miało to wpływ negatywny również na włosy. Potem kłopoty z tarczycą dobiły je. Stały się suche, wypadały na potęgę. Zaczęłam samoleczenie metodami naturalnymi i świadomie zrezygnowałam ze wszystkich właściwie pielęgnacyjnych kosmetyków chemicznych z drogerii. Zastąpiłam je naturalnymi.
Będę stopniowo opisywać swoje doświadczenia w tym temacie.

Szampon z żółtek jaj


Włosów nie myjemy w zbyt ciepłej wodzie, zwłaszcza jeśli się przetłuszczają, generalnie nie lubią
wysokich temperatur. Z tego samego powodu nie polecam suszyć suszarką w gorącym powietrzu, najlepiej jak wyschną same a jeśli nie mamy czasu czekać, to przynajmniej użyć mniej gorącego powietrza z suszarki.

Włosy doskonale myje się surowymi żółtkami jaj. Nie pienią się prawie, ale zawierają delikatną substancję myjącą ( lecytyna która jest emuglatorem tłuszczu z wodą i dzięki temu myje, dodatkowo zmiękcza, nawilża i zamyka łuski włosów ), w dodatku dostarczają skórze i włosom substancji odżywczych.
Do umycia długich włosów wystarcza mi jedno żółtko, jeśli są bardziej zabrudzone to dwa ( włosy do pasa ). Proponuję jednak wypróbować samemu jaka ilość dla Ciebie będzie bardziej odpowiednia.
Roztrzepuję dokładnie żółtko w małym garnuszku ( można na kogel- mogel, wtedy jest go "więcej" i staje się puszyste i lepiej się rozprowadza ), namaczam włosy, nabieram trochę żółtka na dłoń i delikatnie masuję najpierw tuż przy skórze, potem dalej. Jest to najważniejsza czynność, bo przy takim masowaniu uruchamiamy emuglację wody, tłuszczu i żółtek, czyli oczyszczanie. Dobrze jest chwilę pozostawić wmasowane żółtko przed spłukaniem i będziemy mieć w jednym szampon i odżywkę. Potem znów zwilżamy i masujemy przez chwilę.
Na początku może wydawać się, że takie mycie będzie nieskuteczne ponieważ brak piany ale to pozory.

( Pianę powodują w szamponach i mydłach substancje jak SLS i SLES, jej pojawienie się sprawia wrażenie, że mydło czy szampon skutecznie usuwa brud, substancje te są jednak niekorzystne dla naszej skóry i włosów. Więcej informacji na temat szkodliwych składników kosmetyków TUTAJ )

Po umyciu żółtkiem spłukuję włosy dokładnie letnią wodą ( zbyt ciepła woda wiąże żółtka i nie wypłukuje zanieczyszczeń, których się chcemy pozbyć). Na końcu, ze względu na to , że mam długie włosy i trudno potem mi je rozczesać,  spłukuję wodą ( biorę miękką, przegotowaną, raczej chłodniejszą niż za ciepłą ) z domowej roboty octem jabłkowym ( przepis > TUTAJ ). Dzięki temu łuski włosa się dodatkowo wygładzają, ocet ponad to działa antybakteryjnie, włosy lepiej się rozczesują i zyskują połysk. Do ostatniego płukania możesz użyć też wody z cytryną. Jak akurat nie mam to spłukuję zwykłą wodą.
(Włosy powinny mieć kontakt wyłącznie z substancjami, których ph mieści się w określonym przedziale (4-8) , więc można sobie zmierzyć papierkiem lakmusowym czy nie mamy za kwaśnego roztworu, ja nie mierzę, bo dodaję octu i soku w niewielkiej ilości )

Delikatnie wycieram włosy dociskając ręcznik i suszę. Rozczesuję po wyschnięciu, wtedy są mniej podatne na mechaniczne zniszczenia od naciągania szczotką.

Po zastosowaniu takiego naturalnego szamponu z żółtka włosy są miękkie, puszyste, po systematycznym myciu poprawia się połysk. Włosy mi się wzmocniły i przestały tak bardzo wypadać.
Dobry efekt zależy od ilości użytych żółtek adekwatnie do długości włosów, dobrego wymasowania skóry i włosów przy myciu. Włosy przed myciem obciążone lakierami, trudno zmywalnymi preparatami stylizującymi może być trudno umyć jednokrotnie używając żółtka.

Gdzieś przeczytałam, że zbyt częste mycie włosów żółtkiem z jaj ( częściej niż raz w tygodniu) może wysuszyć włosy ( ze względu na dużą ilość protein które zawierają ) , myję dwa razy w tygodniu i nie zauważyłam u siebie takiego efektu.

Z żółtka można też robić maski na włosy ( dodając oliwy, nafty ) ale ja ich nie stosuję ponieważ przy systematycznym myciu żółtkiem ( 2 x w tygodniu) wystarcza mi to, żeby włosy miały dobrą kondycję.

Pamiętaj jednak, że kondycja włosów w dużej mierze zależy od kondycji organizmu, stanu wewnętrznego. Zaburzenia zdrowia wpływają na włosy i cerę, dieta również , pielęgnacja ma za zadanie wspomagać, kondycjonować. 
U mnie poprawiając stan zdrowia poprawiłam stan włosów, żółtka jednak pomogły wcześniej nie doprowadzić ich do stanu krytycznego i teraz pomagają odbudowywać i utrzymywać w dobrej kondycji.


> Tutaj : Wyciąg z korzenia pokrzywy na wzmocnienie włosów

> Przepis na domowy ocet jabłkowy > TUTAJ

> Naturalny szampon z piorących orzechów indyjskich > TUTAJ





Nasi bracia mniejsi - gniazdowanie

Nasi bracia mniejsi - gniazdowanie


Mieszkając w mieście obserwuję, że jest całkiem spora grupa ludzi dokarmiająca ptaki zimą. Na mój parapet też przylatują różnorakie skrzydlate stworzenia. Ptaki kiedyś żyjące tylko w lasach obecnie na skutek zmniejszania się ich naturalnej przestrzenni życiowej, coraz częściej pojawiają się w miastach. Takim gatunkiem jest choćby największy z dzikich gołębi w Polsce, wcześniej zamieszkujący lasy - Grzywacz.
Czasem przylatują też mniejsze od gołębia domowego, dzikie gołębie - Sierpówki ( synogarlica turecka, cukrówka ), które przywędrowały do nas w latach 40-tych z Azjii i te zadomowiły się od razu w miastach blisko ludzi.
Gołębie są monogamiczne, gniazdo budują razem , jaja wysiadują też razem wymieniając się ( połowę doby samiec, połowę doby samica). Nie bez powodu funkcjonuje powiedzenie że ktoś ma "gołębie serce, co znaczy, że osoba ma wyjątkowo łagodne usposobienie i "muchy by nie skrzywdził ", bowiem gołębie odpowiadają temu modelowi. Nie są drapieżne, przy zajmowaniu nowych terenów czy dobieraniu się par, samce prowadzą zwady , jednak w warunkach naturalnych nie kończą się one tragicznie dla żadnego z rywali, ponieważ ten, który uznał się za słabszego opuszcza teren i schodzi zwycięzcy z oczu, a ten go nie ściga.
W tym roku para Grzywaczy postanowiła uwić sobie gniazdo na stojącym przed moim oknem drzewie, pewnie ze względu na bliskość "jadłodajni"  :) Gniazdo zrobione jest z patyczków, jakby niedbale ułożonych i sprawia wrażenie, że zaraz się rozleci. Przez ok tydzień obserwowałam jak "wysiadują"....
Dzisiaj przed południem wiał silny wiatr, drzewo z siedliskiem gołębi prawie powalił, ponieważ było wcześniej źle przycinane i jak się okazało nieco spróchniałe przy korzeniu  ( z jednej strony gruby konar od głównego pnia a z drugiej zostawiony gruby konar boczny, tak jakby literze "Y" zabrać ramię z prawej... i zwyczajnie siła wiatru sprawiła że drzewo poleciało w stronę pozostawionego konaru ). Runęło i po drodze oparło się na niewielkim bzie a końcówka z gniazdem wylądowała w konarach drugiego mniejszego drzewa. Biedny gołębi niedoszły rodzic, nie wiedział co się dzieje, próbował utrzymać się na gnieździe ale ono przechyliło się tak, że nie dał rady, przestraszony wyleciał z gniazda, usiadł obok i nie wiedział co ma zrobić.....W końcu odleciał ale krążył niespokojny w pobliżu.


Po około godzinie przyjechała ekipa ze spółdzielni wyciąć powalone drzewo. Nie mieli zwyżki. Zwróciłam im uwagę, że jeśli będą ciąć z "ziemi" przy korzeniu, padające na ziemię drzewo zniszczy dwa kolejne, na których się opiera. Zadzwonili po zwyżkę. Kiedy przyjechała poprosiłam ich ( jak to kobiety potrafią ;)  by uratowali ptasie gniazdo. Faceci okazali się w porządku, zgodzili się to zrobić.
Pomysł polegał na tym , żeby odciąć fragment gałęzi, na których opierało się gniazdo i przymocować je do drzewa zdrowego.
Z dołu było widać, że dwa jajka prawie z niego wypadają, trzeba więc było je wyjąć przed użyciem piły. Facet podał mi je ze słowami:

- Mam nadzieję, że wie pani jak się obchodzić z jajami...   (dowcipniś  :D )

Wzięłam je w dłonie ubrane w rękawiczki i zaczęłam ogrzewać, były wielkości może połowy małego kurzego, czysto białe ( ponoć taki kolor jest efektem pochodzenia gołębi od gołębia skalnego, którego jajka nie musiały mieć barw ochronnych) Rodzice nadal rozpaczliwie krążyli nad naszymi głowami, przysiadając na sąsiednich drzewach i z dala obserwując. W tym czasie ekipa uwalniała gniazdo i przenosiła na drugie drzewo. Kiedy wszystko się udało, umieścili niewyklute pisklaki z powrotem w miejscu im przeznaczonym.
Ścięli drzewo, uporządkowali teren i pojechali. Obserwowałam czy gołąb wróci do gniazda. Przyleciał, przysiadł obok, popatrzył, odwrócił się i odleciał.... Zdarzyło się tak jeszcze drugi raz, ale nie zaczął ogrzewać znowu swoich jaj. Prawdopodobnie porzuci już to gniazdo... Szkoda. Zbuduje jednak pewnie nowe, ponieważ dzikie gołębie mogą odbywać lęgi 2- 3 razy.









12 kwi 2015

Dziko rosnące rośliny jadalne (wiosna) , mniszek, podbial i pokrzywa - pożywienie i leczenie

DZIKO ROSNĄCE ROŚLINY JADALNE (wiosna), mniszek, podbiał i pokrzywa - pożywienie i leczenie



Natura dała nam ogromną bioróżnorodność. Lasy, łąki były jedną wielką spiżarnią produktów spożywczych  a także apteką, z której przez wieki ludzie nauczyli się korzystać.
Moje doświadczenia z tą naturalną jadłodajnią i "przychodnią lekarską" czerpię częściowo z przekazów rodzinnych, moja ś.p. babcia mogłaby prowadzić kursy dla survivalowców czym się żywić na łące i w lesie :D
Niestety ta wiedza w całości nie przetrwała, bo byłam za mała, żeby zdążyć ją od niej przejąć. Uzupełniała ją druga ś.p. babcia, ciocia i mama.
Nasi przodkowie byli w dużo bardziej komfortowej sytuacji, bo nie byli tak durni, żeby doprowadzić środowiska naturalne do tak opłakanego stanu jaki mamy dzisiaj, ponieważ wiedzieli ze to ono daje im życie i zdrowie.   
Obecnie na masową skalę stosowane pestycydy, herbicydy, nawozy sztuczne,zanieczyszczenie powietrza a co za tym idzie i wód gruntowych,  wszystko to szkodliwe dla zdrowia, mają niebagatelny wpływ na jakość żywności. Nasze warzywa i owoce nie mają już tyle witamin co dawniej, nafaszerowane są natomiast w mniejszym lub większym stopniu ( w zależności od rejonu w którym rosną ) substancjami niekorzystnymi, szkodliwymi. Należy o tym pamiętać korzystając również z dziko rosnących roślin i wybierać miejsca w miarę możliwości bezpieczniejsze, mniej zanieczyszczone.


  • Surówka z podbiałupokrzywy 

          Wczesną wiosną zrywać liście podbiału i pokrzywy.
          Równe części:
           - młode rozdrobnione liści podbiał
           - młode liście pokrzywy sparzyć wrzątkiem ( żeby nie  
           parzyły), odsączyć i posiekać drobno. Dodać 
           szczypiorek, można czosnku jeśli ktoś lubi ( ale  
           odradzam jeśli się nie ma infekcji, bo czosnek 
           niepotrzebnie pobudza układ odpornościowy, wtedy jak 
           nie potrzeba), utartą marchew i seler.

          Posolić, dodać trochę soku z cytryny do smaku lub octu winnego lub jabłkowego lub cytryny,   
          oliwę lub inny olej roślinny. Wymieszać.

          Liście podbiału i pokrzywy można też komponować z sałatą, ogórkiem ( lub pomidorem, bo
          nie powinno się łączyć pomidora z ogórkiem) i rzodkiewką.

  • Podbiał lub pokrzywa a'la szpinak

          Podbiał i pokrzywę można przyrządzać tak jak szpinak. 
          Kroimy ( sam podbiał lub samą pokrzywę, lub obie 
          rośliny razem )  lub rwiemy na części ( w przypadku 
          pokrzywy najpierw sparzamy wrzątkiem).  Wrzucamy 
          do rondelka, dodajemy nieco wody, masła, soli, można 
          dodać troszkę czosnku. 
          Dusimy pod przykryciem ( wtedy nie traci koloru)
          Pod koniec duszenia dodajemy jajko i mieszamy aż się 
          zetnie. Ja dodaję jeszcze odrobinę  śmietany ( najlepiej 
          lekko kwaskowej ).   

          Można zrezygnować, ze śmietany lub zrezygnować z jajka a zrobić tylko ze śmietaną.

  

         Dlaczego warto jeść?  Zawartość

 

         PODBIAŁ :  śluzy ( do 8% , wiecej w liściach niż kwiatach ), garbniki, goryczki ( więcej w liściach niż w 
                               kwiatach), flawonoidy ( więcej w kwiatach niż w liściach ), fitosterol, kwasy wielofenolowe, 
                               cholinę, oraz sole mineralne bogate w cynk, karotenoidy.

                               Podbiał warto jeść choćby ze wzgledu na minerały ( cynk zwłaszcza dla panów, bo wraz z 
                               każdą ejakulacją tracą sporo cynku ;) ) i karotenoidy

                               Więcej informacji i właściwości lecznicze > TUTAJ


         POKRZYWAfalwonoidy, kwasy organiczne, witaminy m.in. C, K, ( całkiem sporo ), B2,  
                                   kwas pantotenowy ( B5), prowitaminę A, chlorofile A i B ( do 0,75%) ,
                                   fitosterole ( jak beta-sytosterol), związki aminowe ( m.in. histaminę,   
                                   acetylocholinę serotoninę), kwas mrówkowy,sole mineralne ( głównie wapń i 
                                   żelazo ), ponad to nie ustalone bliżej związki zwiększające odporność                                                                         organizmu na infekcje.

                                  Pokrzywa uważana jest za środek "czyszczący krew", ponieważ zwiększa                   
                                  wydalanie przez nerki ( przy nieznacznym zwiększeniu dobowej ilości moczu) chlorków, 
                                  mocznika i szkodliwych produktów przemiany materii. Dzięki bogatemu zestawowi 
                                  witamin, dużej zawartości soli mineralnych i pierwiastków śladowych ( które są
                                  składnikami enzymów i hormonów uczestniczących w przemianie materii ) pokrzywa 
                                  poprawia przemianę materii. Ułatwia też trawienie i przyswajanie pokarmów. Pobudza 
                                  czynność wydzielniczą trzustki. Obniża nieznacznie poziom cukru we krwiJest też
                                  "krwiotwórcza", czyli zwiększa poziom hemoglobiny i liczbę czerwonych krwinek, dzięki
                                  zawartości żelaza.

                                  Więcej informacji i właściwości lecznicze > TUTAJ