28 cze 2015

Płaski brzuch - wzmocnienie mięśni

PŁASKI BRZUCH - wzmocnienie mięśni


Kiedyś podczas jednej z wizyt u Rehabilitanta napomknęłam, że mi się przytyło i urósł mi brzuch. Jako, że facet jest specjalistą i ma holistyczne podejście do ciała człowieka, zbadał mi manualnie ten brzuch i stwierdził, że za jego niezadowalający wygląd odpowiada nie nadmiar tkanki tłuszczowej ( którego nie było ) lecz słabe mięśnie tej okolicy ciała.
Zalecił mi ćwiczenie, którym postanowiłam się podzielić.

Ćwiczenie na wzmocnienie mięśni brzucha - płaski brzuch


Leżymy na plecach z wyprostowanymi nogami i rękoma ułożonymi wzdłuż tułowia, możemy je też ułożyć na brzuchu.

1)

Wydychamy powietrze, napinamy mięśnie brzucha ( brzuch nam się wtedy nieco "wciąga" )

                                                                                                                                                   rys. PS.przelotem
2)

Wdychamy głęboko powietrze tylko klatką piersiową, uwypuklając ją. Nie nabieramy powietrza  przeponą więc brzuch pozostaje nieruchomy ( przy takim wdechu powinniśmy czuć jakby lekkie ciągnięcie mięśni brzucha ku górze ciała ). Wytrzymujemy chwilkę.

                                                                                                                                                     rys.PS.przelotem
3)

Wydychamy powietrze, na końcu wypychając brzuch.

                                                                                                                                                  rys.PS.przelotem


Powtarzamy kilka razy i ćwiczymy codziennie.


Ćwiczenie na mięśnie boczne brzucha


Kładziemy się na plecach  by lewy bok ciała był ułożony wzdłuż ściany, w niewielkiej odległości od niej.
Zginamy nogi w kolanach i złączone razem kierujemy w lewą stronę dociskając do ściany, wytrzymujemy chwilę. Robimy kilka powtórzeń.

Powtarzamy to samo układając się wzdłuż ściany prawym bokiem i kierując kolana w prawą stronę dociskając je do ściany. 



Inne ćwiczenia na mięśnie brzucha w przygotowaniu....





25 cze 2015

Cały świat jest w nas

CAŁY ŚWIAT JEST W NAS


Jakiś mędrzec powiedział, że:


nie trzeba wychodzić z domu, żeby poznać cały świat.


Tak naprawdę cały świat jest w nas. 
Mamy moc kreowania go. Zatraciliśmy jednak mądrość przodków, dla których oczywiste było, że każdy z nas jest tylko fragmentem jednego wielkiego "organizmu". Zarówno w wymiarze materialnym jako zbiorowość ludzka osadzona w świecie przyrody, z którym nasi przodkowie żyli w harmonii, jak i wymiarze duchowym z Boskim pierwiastkiem w nas jako źródłem naszej mocy.

Jako istoty elektromagnetyczne należymy do świata kwantów. 
W/g fizyki kwantowej cząstki elementarne, np. fotony zachowują się tak, jakby były obdarzone świadomością, potrafią przekazywać sobie informacje - nawet na olbrzymie odległości i są w stanie podporządkować się naszej woli. "Pewne wiadomości" między obiektami kwantowymi podróżują nie tylko szybciej niż światło, lecz w istocie natychmiastowo." ( "Encyklopedia fizyki kwantowej", John Gribbin ).
To powoduje, że jest na nas wywierany natychmiastowy wpływ całego szeregu zjawisk w tym elektromagnetycznych, jak również my wywieramy olbrzymi wpływ na otaczający świat.   
Zmieniamy go zgodnie z naszymi potrzebami, intencjami albo zupełnie nieświadomie. Dobrze jeśli dzieje się to zgodnie z Najwyższym Dobrem wszystkich istot, gorzej jeśli wpływamy na niego przez negatywne intencje czy działania ( przy czym negatywne może być również to co z pozoru tak nie wygląda lub vice versa, bo ludzie mylą "definicje" )

Jako istoty materialne zakorzenieni w świecie natury jesteśmy jednostkowo odpowiedzialni ( KAŻDY z nas ) za kształt tej sfery, dbanie o naturę, zachowanie czystości środowiska ( bo przecież czerpiemy z niego życie ), odpowiedzialni za ciało, z którym przyszło nam żyć.

Jako istoty duchowe, połączone ze sobą subtelnie nićmi energetycznymi ("zjawisko nielokalności", teoria pola morfogenetycznego ) oddziałujemy na siebie nawzajem i jesteśmy jednostkowo odpowiedzialni za swój rozwój mentalny, duchowy, za relacje z innymi ludźmi, za swój wpływ na nich i ich życie ( bo ZAWSZE ten wpływ istnieje ).
 
Tak więc oddziałujemy na siebie nawzajem tworząc kształt świata w obu powyższych wymiarach.

Od każdego z nas zależy jakiego rodzaju energie dominują w świecie materialnym, który wszyscy RAZEM tworzymy, najpierw na poziomie mentalnym następnie materialnym.

Mamy jednostkowy wpływ na to czy dominować będą te wysokie wartości jak miłość, prawda, uczciwość, wsparcie, dobroć, życzliwość itp. czy te niskie jak strach, obojętność, egocentryzm itd.


Świat poznajemy poprzez poznawanie samego siebie, bez iluzji i PR-u który na własne potrzeby tworzy sobie nasze ego. Poznajemy świat , bo stając przed "lustrem" i patrząc na własne odbicie, bez mówienia " to nie jestem ja",  dowiadujemy się co w niego tak naprawdę wnosimy, jaki świat budujemy, w jakim kierunku go ciągniemy, co tworzymy.


I dotyczy to nie tylko naszego osobistego świata 


Powiązane posty:
 
>  Jak kształtujemy rzeczywistość
Co promujesz w świecie, czyli Krótka sztuka o "kobiecości"
Dla tej jednej to znaczy wiele
> Historia jedwabnego szala - rzecz o obdarowywaniu

więcej w przygotowaniu....




9 cze 2015

Akupresura dłoni - przez dotyk do zdrowia

AKUPRESURA DŁONI - przez dotyk do zdrowia


Akupresura inaczej refleksoterapia jest metodą wspomagania zdrowia wywodzącą się z chińskiej medycyny naturalnej .
Polega na uciskaniu- masażu pewnych punktów na ciele zwanych receptorami. Są one unerwionymi punktami pozostającymi w związku z odpowiednim narządem lub inną częścią ciała.
Poprzez  masaż receptorów osiągamy lepsze ukrwienie odpowiadającym im narządów, które jest warunkiem jego prawidłowego funkcjonowania, gdyż krew odpowiedzialna jest za transport tlenu, substancji odżywczych, hormonów, przeciwciał i produktów rozpadu.

Masując i uciskając receptory możemy czasem stwierdzić większe lub mniejsze stwardnienia w danym miejscu. Są to złogi pochodzenia mocznikowego i innych substancji osadowych. Przyczyną ich powstawania jest źle funkcjonujący krwiobieg. Następuje wtedy zakłócenie w ukrwieniu danego narządu pozostającego w zwiazku z tym receptorem.
Jest to sprzężenie zwrotne - uszkodzony receptor ma negatywne oddziaływanie na pracę narządu a z kolei chory narząd przekazuje informację do receptora, który na ucisk reaguje często bólem.

W organizmie wszystkie narządy są od siebie uzależnione dlatego ważna jest kolejność uciskania poszczególnych receptorów :

1)  Nerki, moczowód, pęcherz moczowy, nadnercza - w celu wydalenia z organizmu substancji
     trujących, głównie kwasu moczowego i innych produktów rozpadu wyzwolonych przez masaż.

2)  Głowa - usprawnia to pracę odpowiedniego ośrodka w mózgu sterującego pracą danego narządu

3)  Żołądek, jelita, wątroba, trzustka - w celu lepszego przyswajania i zużytkowania produktów
     przemiany materii

4)  Punkty limfatyczne - odpowiedzialne za produkcję przeciwciał

5)  Inne receptory odpowiedzialne dla danego schorzenia.


Technika akupresury


Masaż poszczególnych punktów/ receptorów  rozpoczynamy od ruchów łagodnych, powoli i systematycznie zwiększając nacisk. Obserwując masowanego lub samemu sobie ustalamy granicę wytrzymałości, granicę siły nacisku.

Masowana osoba powinna być odprężona. Nie ma przeciwskazań wiekowych do stosowania akupresury.


Czas masowania receptorów


Każdy receptor możemy masować przez 5 min. podwajając czas w przypadku ostrego ataku. Uważać należy tylko przy receptorach wątroby i kręgosłupa, których czas masowania zależy od sprawności nerek.
Zalecany czas stosowania zabiegów na receptorach w celu przywrócenia i utrzymania sprawności organizmu to 30 minut dziennie.

czyli np.  5 minut nerki, moczowód, pęcherz moczowy, nadnercze
3 min. głowa i kark
2 min. na każdy punkt limfatyczny - węzły chłonne
2min. na każdy chory punkt


Możliwe reakcje występujące po masażu receptorów:

 

- opuchnięcie nadgarstków
- nasilenie występowania żylaków
- podwyższona temperatura
- zwiększone bóle w danym narządzie
- niebieskie plamy, gdy gospodarka wapnia jest nieprawidłowa
- rana na nodze ( gdy masujemy receptory stopy , reakcja pozytywna, gdyż substancje trujące nie ulegają rozpadowi wewnątrz, lecz w ten sposób zostają wydzielone na zewnątrz )


 


Ciąg dalszy w przygotowaniu






22 maj 2015

Rozepnij kręgosłup

ROZEPNIJ KRĘGOSŁUP


W czasie przerwy pewnego kursu zawodowego, prowadząca akurat zajęcia pani psycholog "sprzedała" mi proste ćwiczenie, którym sama sobie kiedyś pomogła poprawiając znacznie stan swojego kręgosłupa.

Ćwiczę czasem i uważam, że warto się nim podzielić  :)

Wyobraź sobie że Twój kręgosłup to taki długi ekspres, który składa się z 24 ząbków  ( 24 kręgi kręgosłupa w ścisłym znaczeniu ).

Stajesz wyprostowany z rękoma opuszczonymi w dół.
Ważne jest, by ćwiczenie wykonywać powoli.

ROZPINANIE

Wyobraź sobie, że powoli rozpinasz te kolejne "ząbki suwaka", zaczynając od kręgu u podstawy czaszki, schylasz głowę jakbyś chciał zwinąć ciało w "kłębek", liczysz sobie po kolei kręgi, które "rozpinasz".

Nie robisz tego tak jakbyś robił normalny skłon do przodu, tylko ciało jest bardziej "zwijane", więc broda zaczyna dotykać szyi po "rozpięciu" siedmiu kręgów i dalej głowa idzie w dół blisko ciała powoli, stopniowo.

Liczysz sobie kolejne "rozpinane" "ząbki suwaka", ręce zwisają sobie swobodnie w dół, nie usztywniamy ich i nie nadajemy kierunku.

Po "odpięciu" ostatniego kręgu powinniśmy móc dotknąć dłońmi podłogi, jeśli nie dotykamy nic nie szkodzi, to jeszcze nie nasz czas :),  nie róbmy tego na siłę.

ZAPINANIE

Teraz powolutku zaczynamy "zapinać" nasz "suwak" zaczynając od ostatniego kręgu w odcinku lędźwiowym podnosimy się w taki sam sposób jak wcześniej schylaliśmy licząc od 24 aż do 7 kręgu szyjnego. 

W tym momencie powinniśmy być wyprostowani z głową schyloną i podbródkiem dotykającym szyi ( tak jak na początku zaczynaliśmy ) 
"Rozpinamy" ostatnie siedem kręgów ruchem "rozwijającym" z "kłębka".

Następnie bierzemy głęboki oddech jednocześnie unosząc wyprostowane ręce do góry nad głowę po czym wydychamy powietrze jednocześnie opuszczając ręce.

Jeśli zwrócimy teraz uwagę na naszą postawę, w jakiej pozycji teraz jest nasz kręgosłup zauważymy, ze przybrał pozycję dla niego właściwą. Starajmy się zapamiętywać tą pozycję, odczucie ciała i pilnować tej prawidłowej postawy.

Oczywiście powinno się ćwiczyć systematycznie.


Inne ćwiczenie na bóle kręgosłupa i głowy TUTAJ

Domowy ekstrakt z kasztanowca na bóle kręgosłupa i mięśni TUTAJ







21 maj 2015

Surówka z sałaty i warzyw

SURÓWKA Z SAŁATY I WARZYW



Składniki :


  • sałata lodowa
  • pomidory 
  • świeży ogórek
  • rzodkiewka
  • papryka
  • czosnek
  • sól
  • oliwa
  • sok z cytryny

Uwaga: Jeśli dajemy pomidora nie dajemy ogórka i odwrotnie bo wykluczają się w sensie  odżywczym i nie powinno się ich łączyć.

Sos:

Czosnek utrzeć z solą, dodać pieprz, oliwę z oliwek i opcjonalnie sok z cytryny.


Sałatę porwać na części, cebulę pokroić w drobną kostkę, pozostałe składniki pokroić w kostkę , rzodkiewkę można zetrzeć na tarce. Składniki polać sosem i delikatnie wymieszać.

19 maj 2015

Jak sobie radzić z bólem kregosłupa - prostuj

JAK SOBIE RADZIĆ Z BÓLEM KRĘGOSŁUPA - prostuj



Często nie dbamy o naszą "konstrukcję", przyjmujemy nieprawidłową postawę podczas siedzenia, niewłaściwe nawyki podczas wykonywania codziennych czynności ( schylania się, dźwigania itd ).
Potem cierpimy bo zaczyna boleć na skutek nadwyrężenia, naciągnięcia czy napięcia mięśni lub przesunięcia dysku, kręgów lub co gorsza zwyrodnień, z którymi już nic nie da się zrobić.
 
Sposoby by radzić sobie z bólem kręgosłupa wypróbowałam różne. TUTAJ  jeden z moich domowych specyfików na bóle mięśni. 

Dobrą metodę "prostowania" kręgosłupa polecił mi życzliwy "mój guru"  ;) 

Zamieszczam film, w którym jest objaśnione na czym ona polega. Zaczęłam to ćwiczenie stosować, pomagało, mijał przy tym też od kręgosłupowy ból głowy. 
Zmodyfikowałam pozycję tak, że nie siadam po turecku ale normalnie na krześle z nogami opuszczonymi na podłogę.




Inne ćwiczenie na poprawę stanu kręgosłupa TUTAJ

Domowy wyciąg z kwiatów kasztanowca na bóle kręgosłupa i mięśni TUTAJ





18 maj 2015

Wino z mniszka lekarskiego

WINO Z MNISZKA LEKARSKIEGO


W czasie wizyty na wsi zobaczyłam na łące wiele dmuchawców , które jeszcze nie przekwitły i postanowiłam zrobić winko. Z ciekawości, ponieważ nigdy nie robiłam wina z kwiatów mniszka. Dotąd wykorzystywałam go na inne sposoby, które podaję TUTAJ

Obiecałam dwa litry właścicielowi łąki, bo na jego terenie wsadziłam też swoje zioła. Taka transakcja wiązana - listki moich ziół dla mnie a kwiaty dla jego pszczół, bo roślina miododajna  :)

W ramach eksperymentu zrobiłam nastawy winne z dwóch przepisów:

Przepis 1

 

1 litr kwiatów mniszka
3 litry wody
1 cytryna
1/2 - 1 pomarańcza
1,2 kg cukru ( ja użyłam cukier trzcinowy )
1 dkg drożdży piekarniczych ( nie winnych ! )

Kwiaty umyć, oderwać płatki od szypułek. Rozłożyć by nieco zwiędły. Wsypać do słoja lub ceramicznej beczułki, ugnieść ( nie ubijać ).
Cytryny i pomarańcze dobrze umyć, sparzyć wrzątkiem, pokroić na plastry ( ja obrałam najpierw ze skóry i użyłam obranych ). Wrzucić do kwiatów.
Zalać kwiaty i owoce wrzącą wodą ( ja zalałam dobrze ciepłą )
Trzymać w ciepłym miejscu 3 dni.
Po tym czasie przecedzić wszystko przez gazę, pulpę dobrze wycisnąć.
Rozpuścić w wodzie cukier, dodać do soku z mniszka. Dodać drożdży wcześniej rozpuszczonych w
małej ilości letniej wody.
Wlać płyn do balonu do robienia wina. Po ukończeniu fermentacji i sklarowaniu rozlać do butelek.

Wino jest nietrwałe ( 2-3 lata ), słodkie z lekką nutą goryczy. Kolor złocisty o miłym zapachu.

Dlaczego warto pić?


Oprócz smaku i miłego "szumu w głowie" ;)  wino ma zdrowotne właściwości.
Zalecane pomocniczo w chorobach naczyniowych, żylakach nóg, odbytu, środek żółciopędny, przeciwdziałający zaparciom, lekko moczopędny, wskazany przy chorobach pęcherza, a także w nerwicach ze względu na uspokajające działanie.


Przepis 2


4 szklanki kwiatów mniszka
4 litry wody
2 pomarańcze ( bez soku )
2 cytryny ( bez soku )  
1 kg miodu
15 g drożdży ( do białych win )

Zmniejszyłam sobie proporcje do 1/3  ( czyli 1 szklanka kwiatów, 1 litr wody itd )

Kwiaty umyć, oderwać płatki od szypułek, wsypać do słoja lub ceramicznej beczułki, ugnieść ( nie ubijać ). Dodać lekko odciśnięte z soku owoce cytrusowe ( ja dodałam bez skórki ) Miód rozpuścić w przegotowanej letniej wodzie i dolać do kwiatów i owoców. Drożdże winne rozpuścić w małej ilości letniej wody ( jak w instrukcji na opakowaniu ) i dodać do reszty.

Fermentować w naczyniu ( najlepiej balonie do wina ) w ciemnym miejscu w temperaturze ok 20 stopni.
Co 2- 3 dni mieszać płyn z kwiatami.

Po zakończonej fermentacji odcedzić wino przez czystą ściereczkę lnianą lub bawełnianą. Zlać do butelek, zakorkować i leżakować przez 9 miesięcy.                                                   

Dlaczego warto pić?


Wino zalecane przy schorzeniach woreczka żółciowego, przy leczeniu skazy moczanowej i kwasu moczowego, na stany przedcukrzycowe.
Pić pół szklanki przed posiłkiem.


Przepisy ze strony :  potrawyregionalne.pl



I pamiętajcie nie zrywać wszystkich kwiatów z łąki, zostawcie trochę też dla innych ludzi przede wszystkim tych chorych, albo biedniejszych od Was i przede wszystkim dla pszczół, bo mniszek to roślina miododajna.

Generalnie przyjmuję zasadę, że jeśli coś z natury, czego potrzebuję dla zdrowotności mogę zastąpić czymś, czego  na łąkach jest więcej w danym regionie/miejscu, to zastępuję, żeby nie uszczuplać danego gatunku rośliny w naturze ( bo jak zbieramy kwiaty to się nie rozsieje, jak zbieramy kłacza to nie wyrośnie na kolejny rok i z roku na rok będzie mniej az zniknie w ogóle).

Jeśli nie potrzebuję czegoś dla zdrowotności, tylko dla smaku ( a niektórzy robią takie przetwory dla czystego snobizmu, by się pochwalić znajomym, albo skąpstwa, żeby nie kupić w sklepie ) , ta jesli mam pieniądze to kupuję półprodukty w sklepie, a jeśli nie mam kasy i nie stać mnie na zakup to stosuję zasadę jak wyżej, lub zwyczajnie rezygnuję z danego "smaku", bo nie jest mi to aż tak potrzebne do życia. 

Staram się nie popularyzować na blogu zrywania w takich celach roślin, które nie występują w dużych ilościach w różnych regionach polski jedynie dla smaku np. do zrobienia wina, "Bo fajny kolorek będzie miało"....a niestety spotykam się z takim czymś na innych blogach.

Efektem takich działań jest to, że roślina, która np. na terenie danego blogera rośnie w większych ilościach w innych miejscach Polski zanika, bo nie dośc że jest jej mało to jeszcze jest niszczona przez snobistyczne żądze posiadania....

Stanowiska takich roślin znaikają w tych regionach Polski, gdzie i tak w marnych ilościach występowały, np. na obrzeżach miast. Ludzie naprawdę ich potrzebujący ( chorzy lub/i biedni), nie mogą potem z nich skorzystać bo nie mają jak.

Jesli korzystacie z roślin rosnących w naturze, których jest mało, to sadźcie je albo w swoich ogródkach jak macie możliwość, albo zbierajcie nasiona i rozsiewajcie w innych miejscach na łąkach i w lasach, albo sadźcie sadzonki. Za rok, dwa będziecie mogli z nich także korzystac jak i inni ludzie i zwierzęta a dana roślina w regionie nie zginie. 
Czyli bierzcie ale i dawajcie od siebie.







Kolorowe ziemniaki

KOLOROWE ZIEMNIAKI


Jedna z moich ulubionych, prostych ale smacznych i sytych potraw warzywnych na ciepło  :)


- kilka ziemniaków
- kilka marchewek ( 2/3 tyle co ziemniaków )
- papryka czerwona świeża
- łyżka oleju
- łyżka śmietany
- łyżeczka Vegety ( ja vegety nie używam , więc  
   dodaję bazylii, ziół prowansalskich odrobinkę i sól )
- pół łyżeczki kminku ( nadaje fajny smak tej potrawie )
- posiekana zielona pietruszka

Warzywa obrać i umyć. 
Ziemniaki pokroić w grube kawałki. Rozgrzać olej w rondlu, podsmażyć ziemniaki pod przykryciem. Dodać pokrojone w pół -pierścienie cebulki, w półplasterki - marchewki, w paski paprykę i krótko poddusić. Na końcu wlać szklankę wody, wsypać Vegetę ( lub zamiast niej troszkę ziół prowansalskich lub bazylii i sól ), dodać kminku, przykryć i dusić na niedużym ogniu. 
Zabielić śmietanką. 
Podawać posypane natką pietruszki.

PS. Czasem nie podsmażam tylko od razu duszę na wodzie.
       Jeśli ne dodamy śmietany to mamy potrawę wegetariańską  ;)


Sałatka z surowego selera i pomarańczy

SAŁATKA Z SUROWEGO SELERA I POMARAŃCZY




Jedna z moich ulubionych sałatek :)

Świeży korzeń selera utrzeć na tartce o dużych oczkach, pomarańcze lub mandarynki obrać ze skóry, pokroić w kostkę. Orzechy włoskie obrać ze skorupki i posiekać. 
Dodać nieco majonezu i wymieszać. ( sprawdzić skład ;) )

Najlepiej smakuje jak trochę postoi w lodówce. 

Seler jest afrodyzjakiem, warto o tym pamiętać ;)  Więcej o tym TUTAJ ( w przygotowaniu)

15 maj 2015

Naturalne dezodoranty - sprawdzone sposoby

NATURALNE DEZODORANTY - sprawdzone sposoby



Rezygnując z kosmetyków nafaszerowanych chemią musiałam znaleźć jakieś alternatywy.
Najtrudniejszym zadaniem było dobranie skutecznego naturalnego dezodorantu.

Zakupiłam tzw. "kryształ " reklamowany jako "naturalny", ale niestety ma w swoim składzie glin czyli aluminium a to już mi się nie podoba. O nim TUTAJ.
Używam go jedynie w skrajnych sytuacjach.

Stosuję:

Ekstrakt z greipfruta


Od dość dawna stosuję  "ekstrakt z greipfruta" ( nazwy handlowa "citrosept", "citrogrep" itp. )
Jest to wyciąg z nasion greipfruta, który ma silne właściwości bakteriobójcze, grzybobójcze, pasożyto-bójcze i z tego względu wiele różnych zastosowań ( stosowałam sobie go też wewnętrznie w celu oczyszczenia organizmu ).
Nadaje się doskonale do ochrony przed brzydkim zapachem potu. Jest wydajny, wystarczy kilka kropel do posmarowania pach. Nie blokuje wydzielania potu ale zatrzymuje namnażanie się bakterii odpowiedzialnych za zapach potu. Jedynym dla mnie minusem jest, że na jasnych bluzkach zostawia lekkie ślady ( kupując trzeba wybrać te jaśniejsze ekstrakty ). Na ciemnych bluzkach nie ma problemu.


Sok z cytryny

 

Innym środkiem blokującym zapach jest sok z cytryny, jednak w/g mnie jest on mniej skuteczny niż "ekstrakt z greipfruta", nie zostawia jednak śladów na bluzkach bo jest przezroczysty.


Soda

 

Kolejnym sposobem jest użycie sody, którą rozpuszczamy w odrobinie wody. Jest ona higroskopijna i dobrze neutralizuje brzydkie zapachy. Tutaj jednak ślady mogą powstać na ciemnych bluzkach.


Soda plus woda utleniona ( dopisek 29.07.2016)


Przetestowałam sposób, o którym wspominał pan J.Zięba, w te upały, które są.
Do sody dodajemy wody utlenionej, robimy papkę i nacieramy nią pachy.
Moja opinia: nadaje się do jasnych bluzek, na ciemnych nie przetestowałam jeszcze.
Nie czuć zapachu potu bardzo długo. Jak dla mnie super sposób. Będę stosować zamiennie z ekstraktem z greipfruta.

Warto sobie przetestować te sposoby i dobrać najlepszy dla siebie, pamiętając, że te wszystkie substancje nakładamy na świeżo umytą skórę.
Zapach potu zależy od diety, od stanu organizmu, ilość potu również. Duża potliwość i problemy z regulacją temperatury ciała, mogą być spowodowane złą pracą nerek ( info od mojego tybetańskiego lekarza ).
Pomocniczo przy nadpotliwości można stosować kąpiele w szałwi najlepiej w połączeniu z korą wierzby > zobacz TUTAJ

Znalazłam przepis na dezodorant magnezowy... ale jeszcze nie wypróbowałam, przepis podam później, jak przetestuję :)